Posts Tagged ‘przekonania’

Społeczny Matrix

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo świat w którym żyjesz jest zaprogramowany? Każdy kraj, każdy region, każda rodzina i jednostka ma swój własny „soft”. Dla systemu jest wspaniale jeżeli pasujesz do wzorca – każde odstępstwo jest źle widziane. Składowe tego programowania są bardzo dobrze Ci znane: religie, wartości, przekonania, że coś wolno lub nie wolno, system nauczania, kultura, sposób zachowania w dni „normalne” i tzw. „ważne” np. wszelkiego rodzaju święta.

(więcej…)

Dlaczego nie oglądam telewizji :)

tvTelewizji nie oglądam już od blisko 2 lat. Przede wszystkim dlatego, że w tym samym czasie zawsze mam coś ważniejszego do zrobienia. Czasami zajadając się wieczorową porą obejrzę sobie „Fakty”, ale i to coraz rzadziej ze względu na głupie przekonania, które telewizja stara się mi zainstalować.

Zazwyczaj filmy oglądam na komputerze lub dvd bo nie znoszę kiedy przerywa mi się go wtedy, kiedy nie chcę. Jak potrzebuję to sam sobie zrobię pauzę. Za namową kilku znajomych zacząłem oglądać serial Dr Hause (oczywiście nie w tv bo bym przegapił większość odcinków) i niektóre zachowania głównego bohatera z pewnością warto sobie modelować. Jego przenikliwy umysł i trzeźwe spojrzenie na świat po prostu mnie powala.

Jednak nigdy, absolutnie nigdy nie oglądam tv z powodu nudy. Pewnie dlatego, że słowo „nuda” nie istnieje w moim słowniku. Od rana do wieczora wiem co mam robić i nie rezerwuję tam czasu na telewizję.

Najważniejsze powody, dla których przestałem oglądać tv to:

  • Nie robiłem żadnych badań, ale wydaje mi się, że 90% informacji, które przekazuje telewizja są informacjami negatywnymi. Wojna, terror, wypadki, zabójstwa, korupcja w szpitalach, polityce i gdzie tylko się da itd. Wiadomo, to przyciąga widza. Jednak serwując sobie dłuższe maratony takich informacji człowiek nabiera przekonania, że świat jest zły i okropny – czy na pewno? Mój świat jest taki, jaki ja chcę, żeby był. I tyle.
  • Telewizja ekscytuje się głupotami. Ostatnio na każdym kroku obijał mi się o uszy temat Marcinkiewicza i jego narzeczonej, wcześniej coś słyszałem o pannie, która gdzieś tam biega z różowym nosorożcem i jest znana z tego, że jest znana. Wszystkie te śpiewająco-tańczące gwiazdy na lodzie są dla mnie widowiskiem żenującym. W ogóle czy osoby, która gdzieś tam grają w serialu drugoplanową rolę czy kobietę zapowiadającą pogodę można nazwać gwiazdami? :D
  • Telewizja osłabia kreatywne myślenie a może myślenie w ogóle. Mając setki kanałów do wyboru człowiek dostaje wszystko podane na tacy i popada w pewnego rodzaju trans. Nad niczym nie trzeba się zastanawiać i konfrontować. Wszystko ładnie pięknie opakowane i praktycznie przez całą dobę można sobie ładować do głowy różne obrazki. Dla każdego coś miłego bez żadnego wysiłku.
  • Telewizja manipuluje faktami i przedstawia je tak jak chce a nie tak, jakie one faktycznie są. Podkładane oklaski, zmontowane wywiady, urwane wpół słowa zdania, którym nadaje się zupełne inne znaczenie niż miały one miejsce w całym kontekście. Ludzie słuchają w pogodzie, że jutro będzie niskie ciśnienie po czym wstają rano i już się źle czują. Oczywiście zaraz po pogodzie była reklama leku homeopatycznego, który pomoże im wprawić się w lepszy nastrój :D Ciekawe czy jakby taki jesienny depresant wygrał w totka to potrafiłby się cieszyć czy poczekałby z euforią na cieplejsze dni? ;)
  • Telewizja przyciąga ponieważ pokazuje przejaskrawioną rzeczywistość. Ilość zdrad, rozwodów, romansów i wszelkiego rodzaju niepowodzeń pokazywana w polskich serialach jest przerażająca. Nie ma się co dziwić, że skoro ogląda to kilka milionów ludzi wskaźniki rozwodów z roku na rok są coraz większe.
  • Pozostają jeszcze kwestie zdrowotne takie jak otyłość, popsuty wzrok i mniej czasu na powietrzu, ale sam spędzam sporo czasu przed ekranem monitora i zdaję sobie sprawę, że nie jest to tak, jak być powinno.

Czy telewizja to samo zło? Oczywiście, że nie. Można się nauczyć języków obcych, poznać inne kultury, zobaczyć zwierzęta, których nigdy nie zobaczymy na żywe oczy i poznać odległe krainy. Jeżeli ktoś potrafi odpowiednio selekcjonować to co ogląda to w porządku. Każdy przy narodzinach dostał wolną wolę :) Ja uważam, ze mój czas jest zbyt cenny na to, żeby tracić go na telewizję.

Żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce-motywacja do nauki

Wielokrotnie powtarzałem to zdanie gdy musiałem zabrać się do nauki. To czy chcesz się czegoś uczyć czy nie, zależne jest od powodu, dla którego to robisz. Czasami wystarczy znaleźć wystarczająco dobry powód do nauki i problemy z motywacją z głowy :)

Podręcznikowo motywacja podzielona jest na wewnętrzną (uczę się tego bo to mnie interesuje) oraz motywację zewnętrzną, która regulowana jest systemem kar i nagród. Oczywiście znacznie łatwiej i szybciej ludzie uczą się tego co lubią, co ich pasjonuje i kręci.

Brak motywacji do nauki konkretnego przedmiotu może wynikać z kilku rzeczy. U mnie zazwyczaj wynikało z takich czynników jak:
- brak zainteresowania tematem
- nauczyciel potrafił mnie zniechęcić do przedmiotu (fizyki bardzo chętnie bym się uczył w terenie robiąc doświadczenia a nie przepisując wzory z tablicy)
- uważałem, że to czego muszę się uczyć nie przyda mi się w życiu i mogę lepiej spożytkować ten czas

Będąc na studiach również trafiają się zajęcia, które nijak się mają do kierunku, ale nauczyć się trzeba. Poniżej przedstawię kilka punktów, według których przebiega analiza tego, czego mam się nauczyć.

1. Jak to czego mam się nauczyć ma się do moich życiowych celów?
Ktoś, kto uważa, że to czego musi się uczyć rozmija się z jego życiowymi celami nie powinien poświęcać temu zbyt wiele czasu. Należy dołożyć wszelkich starań aby zdać po najmniejszej linii oporu.Pomocne może być: regularnie bywanie i udzielanie się na zajęciach (wykładowcy zazwyczaj jakoś to wynagradzają), pytanie o zagadnienia na egzamin, nauka tego co podkreślał wykładowca na zajęciach, kontakty z ludźmi, którzy są rok wyżej, współpraca z grupą przy opracowywaniu zagadnień. Jak zagadnienia są podane i opracowane to nie ma już prostszej drogi do zaliczenia :)

Inaczej jest w przypadku osoby, która zamierza robić doktorat i zależy jej na dobrej średniej. Tu już jest wyraźny powód, dla którego trzeba nauczyć się wszystkiego na blaszkę i nie ważne czy przedmiot jest interesujący czy nie.

2. Analiza zysków i strat.
Zabierając się do nauki pomyśl co zyskujesz jak się tego nauczysz i co tracisz jak naukę odłożysz na bok.

Zyski to np. wolny czas, możliwość spotkania ze znajomymi, wyjście na imprezę, przespane noce przed egzaminem, święty spokój z przedmiotem, radość po zdanym egzaminie.

Natomiast straty to: konieczność powtarzania przedmiotu, brak czasu z powodu nadmiaru nauki, nieprzespane noce, odkładanie wszelkich spotkań, stres.

Każdy ma swój sposób motywowania. Na jednych lepiej działa kij (motywacja Od) na innych marchewka (motywacja Do). osobiście łączę oba systemy, ale przeważa wizja możliwych zysków.

3. Zacznij od zaraz!
Jeżeli znasz datę egzaminu to zacznij działać natychmiast. Systematyczna nauka przez okres np. 2 tygodni da o wiele lepsze efekty niż zostawienie wszystkiego na ostatnie dwa dni. Jak masz coś do zrobienia to działaj od razu. Zacznij od czegoś drobnego. np. uporządkuj tematycznie notatki lub pogrupuj je w odpowiednie partie.

Czasami człowiek stoi przed wyborami czy uczyć się na egzamin czy robić coś, co nas o wiele bardziej wkręca. To ile czasu poświęcić na naukę zależy od tego jak się uczysz. Stosując techniki pamięciowe i mapy myśli spokojnie można skrócić czas nauki z tygodnia do 2,3 dni a resztę przeznaczyć na to by radować się życiem :)

4. Zjedz tego słonia!
Brian Tracy na swoich seminariach często powtarza tą sentencję: „W jaki sposób można zjeść słonia? Po kawałku!”

Dokładnie tak samo jest z nauką. Podziel materiał na małe partie i ucz się systematycznie bo w noc przed egzaminem zwyczajnie nie uda Ci się „przetrawić całego słonia”.

5. Wyznacz sobie nagrodę.
Nagradzaj się za każdy sukces. Nie tylko za pomyślne zdanie egzaminu, ale także podczas nauki. Możesz sobie kupić jakiś gadżet, obejrzeć fajny film, wyjść ze znajomymi, cokolwiek. Nagroda za wykonanie zadania się należy :)

6. Dobre przekonania na temat nauki.
Jeżeli masz przekonanie, że nauka jest nudna, trudna i czasochłonna to musisz zmienić te przekonania. Powtarzaj pozytywne przekonania zanim zasiądziesz do nauki.  Moje przekonania na temat nauki są następujące:

Nauka jest szybka, łatwa i przyjemna.

Mój mózg potrafi błyskawicznie chłonąć wszystko co czytam.

Podczas nauki dobrze się bawię.

Wszystko co czytam zapamiętuję za pierwszym razem.

Absolutnie wszystkiego jestem w stanie się nauczyć.

Masz jakiś swój sposób na motywowanie się do nauki? Podziel się nim w komentarzu :)

Designed by: Business Web Hosting | Thanks to Buy Icons, travel tips and Used Cars