
Pomyśl o tych wszystkich sytuacjach, gdy mijasz się z kimś w tłumie czy w ciasnym korytarzu. Czy zastanawiałeś się kiedyś skąd bierze się decyzja o tym, kto komu ustąpi? I jak to jest, że zwykle obydwie osoby podejmują ją spójnie – tzn. os.1 wie by ustąpić, a os. 2 wie, by nie ustępować? Telepatia?
Nie, po prostu sygnały statusowe, które każda z osób przekazuje swoim zachowaniem, postawą, itp.
Oczywiście, niekiedy obydwie osoby projektują podobny status – wtedy też mamy te sytuacje, gdy obie próbują naraz ustąpić sobie nawzajem lub, dużo rzadziej, gdy się ze sobą zderzają, bo każda myślała, że to druga zaraz ustąpi.
W tym miejscu muszę coś wyjaśnić. Status zwykle kojarzy nam się ze statusem społecznym, a więc z tym jak ktoś jest bogaty, jakie ma gadżety, ew. jaką ma pozycję zawodową. Te wszystkie elementy mogą być używane do budowania statusu, są pewnego rodzaju zewnętrznymi symbolami statusowymi, tak jak wielka korona z kości u naszego pra-przodka na sawannie, wielkiego wojownika. Ale tak samo, jak marny wojownik zakładający koronę ukradzioną wielkiemu wojownikowi szybko zostałby rozpoznany jako oszust, tak samo demonstrowanie symboli statusu bez odpowiedniego zachowania może jedynie obniżyć nasz status w danej grupie.
Ponieważ status wiąże się z zachowaniami, jest dynamiczny. W jednej chwili możesz być na samym szczycie, by za chwile spaść na samo dno hierarchii.. A po chwili znów sięgnąć szczytu. Dodatkowo, w różnych grupach możesz mieć zupełnie inny status (np. wysoki w pracy, niski w domu), a status faktyczny (behawioralny) może być sprzeczny z oficjalną hierarchią (np. pracownik może mieć większy status od przełożonego).
Status i zmiany statusu są dla nas bezpośrednio i instynktownie zrozumiałe. Wystarczy przypomnieć sobie to, jak wiele popularnych filmów czy książek zawiera wątek „bohater narusza status lokalnej gwiazdy (np. kapitana szkolnej drużyny sportowej), więc gwiazda zaczyna gnębić i poniżać bohatera”. Jednocześnie jednak status nie jest czymś, o czym w naszej kulturze w zasadzie się nie mówi. Większość osób nie ma pojęcia, jakie zachowania sugerują wysoki, a jakie niski status.
Nawet w środowisku rozwoju osobistego ta wiedza jest dość ograniczona. Pewne zrozumienie zachowań statusowych można znaleźć w niektórych środowiskach uwodzicieli, ale i tam są one często prezentowane w formie regułek i stosowane w przesadny sposób, prowadzący w efekcie do efektów odwrotnych od zamierzanych. Dla przykładu: osoby o wysokim statusie zajmują tyle miejsca, ile potrzebują by czuć się wygodnie. Tymczasem ta zasada jest często przedstawiana jako „przywódcy zajmują dużo miejsca”, co prowadzi niekiedy do ludzi zwijających się w dziwne kształty, byle tylko zalać swoim ciałem jak największą przestrzeń, niezależnie od niewygody takiej pozycji.
Status jest też świetnym motywatorem – jednym z najpotężniejszych bodźców motywujących na świecie. Pomyśl, jak wiele osób sam możesz wskazać, które nie przepadają za swoją pracą, ale trzymają się jej, bo: a) nie chcą stracić statusu, jaki wiążą ze stanowiskiem lub b) nie chcą stracić statusu, jaki wiążą z zarobkami w danej pracy? A ponieważ status jest wyznaczany w stosunku do określonej grupy – gdy zaczynają zarabiać więcej i przebywać w środowisku zarabiających więcej, ich punkt odniesienia zostaje podniesiony wyżej, jeszcze nakręcając ten efekt.
Tacy ludzie nie są świadomi dwóch kwestii…
Po pierwsze, tego, że nie muszą budować statusu majątkiem czy stanowiskiem, bo behawioralnie są w stanie i tak przebić każdy „stanowiskowy” i „majątkowy” status. A jeśli już koniecznie zależy komuś na utrzymaniu wysokiego statusu przez majątek, dużo łatwiej jest to zrobić zmieniając punkt odniesienia i np. zawierając znajomości wśród mniej majętnych osób.
Po drugie i co ważniejsze, tego, że sama pogoń za statusem nie ma sensu. Dużo skuteczniej jest zrozumieć procesy, jakie zachodzą w naszych głowach w związku ze statusem i nauczyć się świadomie sterować swoim statusem, grając nim dynamicznie, zarówno podnosząc go, jak i obniżając. Tak robią dobrzy przyjaciele między sobą, docinając sobie i przekomarzając się. Tak robią też świetni wykładowcy, nauczyciele czy artyści estradowi. Dynamicznie sterując statusem swoim i publiczności, cały czas utrzymują zainteresowanie i zaangażowanie słuchaczy. Swoboda w zarządzaniu własnym statusem staje się cenna w negocjacjach, sprzedaży, a nawet w związkach. Nie może być zresztą inaczej, biorąc pod uwagę to, jak pierwotnym i wszechobecnym elementem naszej komunikacji jest wymiana statusowa.
Na koniec, jako świetną demonstrację tego, jaki efekt ta sama osoba może wywierać odgrywając wysoki i niski status, zachęcam Cię do obejrzenia pierwszego odcinka mini-serialu Jekyll, wydanego przez BBC. Porównaj wrażenia, jakie wywiera dr. Jackman i mr Hyde. Gra ich ten sam aktor, z minimalnymi zmianami kosmetycznymi. Reszta różnic w efektach wywieranych przez obydwie postacie polega właśnie na różnicach w sygnałach statusowych.
Kolejny artykuł z tej serii będzie dotyczył konkretnych, przykładowych zachowań pozwalających na zmianę statusu.
Gry statusowe, kontrola własnego statusu i budowanie lepszego kontaktu z ludźmi w oparciu o status stanowią jeden z ważniejszych elementów zbliżającego się Praktyka BeyondNLP, który będę prowadził. Więcej informacji o szkoleniu znajdziesz tutaj:
http://www.changemakers.pl/?page_id=278
Zapraszam do udziału, a Bartek zaraz opowie Ci o specjalnej zniżce, którą dla Ciebie zdobył
Od Bartka:
Udało mi się wynegocjować niższą cenę dla czytelników tego bloga. Powołując się na mnie przy zapisie dostaniesz 200zł zniżki
Zainteresowanych Praktykiem NLP u Artura zapraszam do zapoznania się z programem. W razie pytań śmiało możecie pisać do Artura-na pewno odpowie na każdego maila.
Pozdrowienia!
Przeczytaj podobne wpisy:

Luty 5th, 2011
Bartek
Posted in
Tags:
Zarządzanie statusem to ciekawa kwestia. Daje do myślenia. Wcześniej nie uświadamiałem sobie do końca, że faktycznie można to robić bardzo świadomie, nie tylko zdając się na intuicję.
I np. można fajnie obserwować społeczeństwo i badać to. Np. jeżeli przez pasy na czerwonym świetle człowiek w garniturze, dobrze ubrany to większa jest szansa, że inni też złamią prawo i pójdą za nim niż za człowiekiem ubranym w jakieś łachmany. Fajnie to testować na sobie. Nie chce zachęcać do przechodzenia na czerwonym, ale warto kiedyś sprawdzić czy za tobą pójdą inni i jaki ma wpływ wygląd
Michał ten eksperyment opisywał Cialdini w „Wywieranie wpływu na ludzi”. Podobnie jest jeśli luksusowe auto mimo zielonego światła będzie nadal stało na drodze, to mniej osób zatrąbi, niż gdyby to był np. fiat 126p
Tylko to jeszcze kwestia „symboli statusowych” czyli czegoś wtórnego do samych zachowań statusowych. Mając nawet symbole wielkiego statusu (świetne ciuchy, gadżety, pieniądze), można i tak zagrać w taki sposób, by wylądować na samym dnie porządku dziobania…
Fakt że komuś ustępuję w windzie, przejściu, czy że kłaniam się pierwszy świadczy o dobrym wychowaniu, a nie niższym/wyższym statusie.
Natomiast zgodzę się, że posiadanie fantastycznego telefonu komórkowego, złotego zegarka i garnituru z napisem Żorżyk Armani, nie podnosi faktycznego statusu jednostki.
Pozdrawiam!
Dobre wychowanie w 9 przypadkach na 10 opiera się właśnie na zademonstrowaniu, że druga osoba ma wyższy status niż my, że ją szanujemy i oddajemy jej wyższy status
I odwrotnie, większość zachowań wysokostatusowych może zostać uznana za nieuprzejme.
Nadal się nie zgadzam. Jeśli ktoś się bezczelnie pcha (trzymajmy się już tej windy czy przejścia), to znaczy że albo mu się niesamowicie spieszy, albo jest absolutnym chamem
I w gruncie rzeczy Arturze masz rację, status chamstwa takiej osoby jest wyższy. Natomiast załóżmy hipotetyczną sytuacje, że istnieje osobnik tak niesamowity, że wszyscy mogą mu buty czyścić. Czy ma sens z punktu widzenia tego osobnika pokazywanie wszystkim, że mogą mu czyścić buty? Moim zdaniem nie
Janie, mam wrażenie, że mieszasz trzy rzeczy:
1) lubienie kogoś
2) status
3) wymuszanie wysokiego statusu
Wysoki status nie oznacza, że będziesz lubiany, wręcz przeciwnie – jednym z kosztów spójnego utrzymywania wysokiego statusu jest to, że prawdopodobnie nie będziesz lubiany. Podziwiany, może, ale nie lubiany. Do utrzymania sympatii potrzebna jest pewna dynamika statusu.
Kolejną rzeczą jest to, że osoba, która już ma wysoki status nie musi demonstrować tego statusu bardziej – więcej, może sobie pozwolić na zachowania obniżające status. Które, w tym konkretnym wypadku, zwykle przyniosą odwrotny efekt, bo będą niosły za sobą przekaz p.t. „stać mnie na to, żeby być postrzegany jako osoba niskostatusowa, czyli muszę mieć naprawdę wysoki status”. Tyle, że taki sam przekaz nie przeszedłby u osoby już mającej niski status.
Mam wrażenie, że – ponieważ nie doszliśmy jeszcze do przykładowych zachowań statusowych – w temacie jest zbyt dużo nieporozumień i mówimy o nieco innych rzeczach
Kolejny artykuł będzie już konkretniej dotyczył przykładowych zachowań statusowych i sądzę, że wtedy duża część Twoich wątpliwości zostanie rozwiana
A na razie zachęcam naprawdę do obejrzenia pierwszego epizodu Jekyll’a – Jackman i Hyde stanowią świetną demonstrację jak ten sam aktor może grać dwa zupełnie odmienne zakresy statusu.
Artur a możesz podesłać link do tego epizodu, bo znalazłem tylko filmik trwający nieco ponad 1min.
Bartek, np. http://www.tv-links.eu/linkview.html?data=MTE4MTM3OQ==
[...] Pułapka statusu i jak z niej uciec… [...]
[...] http://bartekpopiel.pl/2011-02-05/rozwoj-osobisty/pulapka-statusu-i-jak-z-niej-uciec/ [...]