
Podobno nie ma w życiu przypadków, a tylko znaki i symbole dawane przez Boga. Coś w tym jest
Napisałem artykuł o swojej antypatii do Facebooka, a 7 lutego zaproponowaliśmy wyjazd w góry, żeby ludzi zainteresowanych rozwojem osobistym oderwać od blogów, facebooka itp.
Lista zamknęła się w kilka dni, choć z racji młodego wieku musieliśmy z wielką przykrością odmówić kilku osobom.
W kilka dni później oglądałem coś na Youtube, a w proponowanych filmach pojawił się teledysk, który obudził we mnie wspaniałe wspomnienia:
.
I tu moje pytanie: czy pamiętasz jak wspaniałe było:
- wyjście na dwór z samego rana i powrót gdy robiło się ciemno
- wołanie mamy na obiad
- jedzenie obiadu u kolegi (albo kolegi u Ciebie)
- podchody
- chowanego
- skakanie w dal z huśtawek
- gra w: króla, dwa ognie, 21
- odwiedzanie okolicznych działek, żeby zerwać jabłka, czereśnie, śliwki, wiśnie, maliny lub inne pyszne owoce (i ta adrenalina, gdy nagle pojawiał się gospodarz
) - budowanie z piasku zaawansowanych sieci tras, tunelów i garaży na resoraki
- strącanie kasztanów
- zbieranie i wymiana obrazków z gumy turbo
- a przed wyjściem do szkoły oglądanie na Polonii 1 powtórek takich bajek jak:
1. Kapitan Tsubasa
(najlepsze jest to, że drugiej bramki nie było widać na horyzoncie, albo jak dryblował mijając trzydziestu zawodników z przeciwnej drużyny
Ale i tak każdy w polu chciał być Tsubasą, a każdy na bramce Wakabajashim)
2. Generał Daimos
3. Tygrysia Maska
4. Gigi La trottola
Mało kto miał komputer, co najwyżej Comodore (ahhh to wgrywanie kaset
), albo Pegasusa. Na osiedlach wszędzie było pełno dzieciaków. Z nikim nie trzeba było się umawiać. Po prostu szedłeś na plac i tam zawsze ktoś był!
Żeby pograć na boisku trzeba było czekać w kolejce bo chętnych było za dużo.
A dzisiaj….cóż, dzisiaj jest inaczej. Pięć minut od mojego bloku jest świetne nowe boisko, na którym najczęściej grają faceci po trzydziestce.
Co jeszcze pamiętasz z tych wspaniałych, dziecięcych lat? Co wartościowego możesz wynieść z tamtych chwil? Podziel się wspomnieniami!
Nie ma podobnych wpisów

Luty 14th, 2011
Bartek
Posted in
Tags:
A kiedyś jak się z kimś chciało pobawić to się szło pod okno i wołało głośno imię tej osoby. Za chwile pojawiała się dana osoba w oknie i mówiła, że np. za 3 minuty wyjdzie. To taka poprzednia wersja smsa
Pamiętam te bajki, ale ja wolałam „Czarodziejkę z księżyca” (http://www.youtube.com/watch?v=LFDlc-8uU68&feature=related) i „Sally czarodziejkę” (http://www.youtube.com/watch?v=zwzUkJ8uQDg&feature=related), „Jataman” (http://www.youtube.com/watch?v=kkzRwNF8ZqM&feature=related) też był spoko.
albo wynosiłam tonę zabawek i koc i bawiłyśmy się w dom. Grałyśmy w klasy, albo „Państwa, miasta”, ale nie takie na papierze tylko rysowane kredą na chodniku i to też było takie fajne
Pamiętam jak od rana grałam z koleżankami w gumę
Pozdrawiam,
Ola
Fajnie jest wspominać. Ale tylko jeżeli ci coś to daje teraz (np. wspomnienia sukcesów, które dają motywacje do działania).
Jeżeli czujesz nostalgie, ahh jak to kiedyś było, chcesz powrócić do tych czasów, robisz błąd. Wczoraj już było, liczy się tylko dzisiaj.
Życie dniem wczorajszym to brak życia, życie dniem dzisiejszym to pełnia życia. Wczoraj było fajnie ale jest dobra wiadomość związana z przyszłością, bo … jutro będzie zaje*****e >:)
Nikt nie mówi o życiu przeszłością – po prostu czasami warto wspomnieć fajne lata.
Tu widzę lekkie zamieszanie bo najpierw piszesz, że życie dniem dzisiejszym to pełnia życia, a za chwilę „jutro będzie zaje*****e „.
Tylko tak na prawdę nikt z nas nie ma pewności, że jutro w ogóle nadejdzie. Oczywiście fajnie, żeby było, bo mam jeszcze sporo marzeń do zrealizowania
„Tylko tak na prawdę nikt z nas nie ma pewności, że jutro w ogóle nadejdzie”
Hey, to ty tak mówisz
Martwisz się czy meteoryt nie przypierdzieli w ziemie ? Czy na pasach cię ktoś nie potrąci ? Że kostucha na ciebie czycha za rogiem ? Rozwal to przekonanie
„Tu widzę lekkie zamieszanie bo najpierw piszesz, że życie dniem dzisiejszym to pełnia życia, a za chwilę „jutro będzie zaje*****e „.”
tutaj jest kontekst wczoraj-jutro a nie dzisiaj-jutro ;]
Wręcz przeciwnie – jestem spokojny, ale jedyne co mamy to chwila obecna.
Taaaakkkk coś pięknego…. aż się łezka w oku zakręciła, szczególnie na widok Tsubasy
Pegasus też wiecznie żywy w pamięci i chodzenie z tata po bazarze, żeby kupić jakaś nowa kasete z grą
mnie już złapała niestety końcówka tych czasów bo później pamietam jeszcze pokemony a później to już były tylko komputery ale i tak to najlepsze czasy jakie pamietam. Pamiętam wyjścia „na rower” i jazdę dookoła osiedla, która nigdy się nie nudziła
Ja jeszcze gdzieś w pudełku mam kolekcję prawie 100 karteczek z samochodami z gum Turbo;)
Kiedyś, jak się było młodszym to nie zwracało się uwagi na takie sprawy a teraz obiad u mamusi to fajna rzecz
Niezapomniane czasy. Gumy turbo, te głupie karteczki w segregatorach, czarodziejka z księżyca i oczywiście stadion dziesięciolecia ze swoimi kartridżami do pegazusa 500000 in 1 a i tak były tylko może 4 gry
Pegazusa zresztą chyba sporo osób wspomina, z ciekawości wszedłem na allegro i wpisałem pegazus – na jednej tylko aukcji 58 sprzedanych egzemplarzy. Chyba też zainwestuję ;]
Pozdrawiam
Paweł jak chcesz popróbować na pc to łap emulator pegasus http://www.pegasus-gry.com/ . Jednak dżojstik w dłoni to co innego
Ja pamiętam jak prawie codziennie (jak była ładna pogoda), koledzy przychodzili do mnie na podwórko pograć w piłkę nożną
a jeśli nie to bawiliśmy się w piaskownicy
. Kiedyś też zdarzało mi się całymi dniami jeździć po okolicy na rowerze i nawet mi się to nie nudziło. Wszędzie na wolnym powietrzu było pełno ludzi. Wypoczywali, bawili się a teraz? Najlepszym przyjacielem jest komputer.
Dzięki Bartku za ten wpis
Wspomnienia odżyły. Jakbym czytał o swoim dzieciństwie.. naprawdę magiczny czas. Szkoda dzisiejszych dzieciaków, które większość swojego czasu spędzają przed komputerem. Ja nadal jestem dużym dzieckiem i w wakacje spędzam bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu. Najczęściej grając amatorsko z kolegami i koleżankami w siatkę, albo kosza na pobliskim boisku. To najlepszy przykład tego, że to co dobre nie musi się skończyć
TB z tym życiem przeszłością to trochę wyolbrzymiłeś, co innego żyć przeszłością jak większość polskich emerytów a co innego czasem przywoływać miłe wspomnienia.
U mnie:
1. Kapitan Tsubasa
2. Czarodziejka z księżyca
3. Guma Turbo
4. Granie przez cały dzień w koszykówkę do upadłego
5. siedzenie przed domem na murku
6. Kaskada – napój legenda
No właśnie Kaskada!!! Nie umiałam sobie przypomnieć tej nazwy. Pychotka :]
Ja nie znam żadnej z tych bajek, ale za to pamiętam pokemony i teletubisie
Gra(ła)m z paczką zpodwórka w dwa ognie na ,,boisku” potem zrobili z niego działkę i musieliśmy się przenieść na ulicę. Na szczęście ta ulica to polna droga na której rekordziści wyciągają 25 km/h.
Nowoczesna technologia niesie ze sobą conajmniej tyle samo skutków ujemnych co dodatnich… Też kiedyś myślałem na ten temat. Obawiam się że świat za jakiś czas stanie się taki jak w filmie Surogaci. Już teraz ludzie grając np. w gry mmorpg żyją w ten sposób, co prawda fizycznie ich surogat nie istnieje, ale życie takie można prowadzić jak najbardziej. Czeka nas bardzo ciekawy rozdział w dziejach człowieka.
No właśnie nie mogłem sobie tej nazwy przypomnieć – SUROGACI. Odkąd obejrzałem ten film to za każdym razem gdy jest mowa o przyszłości to ta wizja wydaj się niestety całkiem realna.. polecam
Co do gier to już powstały prototypy gdzie wchodzimy do metalowej kuli(z goglami) i normalnie się poruszamy w wirtualnym świecie.
A w temacie – no cóż ja akurat na „bajach” nie byłem wychowany ale jakie moce miał Picachu każdy wiedział ;d. Ciężko utrzymywać stare „zwyczaje” ponieważ mamy nowe czasy, warto natomiast odświeżyć je dla własnych dzieciaków jako odskocznie
.
A sami jesteśmy przecież dorośli i trzeba by spojrzeć na nowe możliwości: pozwiedzać okolice(jest teraz sporo portali gdzie można sprawdzić gdzie,co i jak), wybrać się łódką na jezioro, zrobić wycieczkę rowerowo-namiotową, ognisko. Nie ma co narzekać, czas się ruszyć !
(a gdy stuknie 40 będziemy się zastanawiać jakie to te 20-latki dziwne ;p nie piją „patyków” itp ;p)
Aż mnie ciarki przeszyły
Ps. Bartek doszedł ode mnie mail nt. odchudzania? Bo coś mi się wydaje, że nie dotarł ;/ ?
Ewi Dotarł, nawet odpisałem
Hmm… A czy nie jest tak, że każde pokolenie z łezką w oku, a czasem nawet z bólem, wspomina: „Kiedyś to były czasy… Teraz to świat stoi na głowie.” ? Myślę, że dla naszego pokolenia m.in. takie wspomnienia jak Bartek wymienia są niezapomniane i wyjątkowe, ale dlatego, że dotyczyły naszego dzieciństwa
Adam, prawda, świat przyspiesza i kto wie co będzie za kilkadziesiąt lat, jednak nie zmienia to za bardzo nastawienia dzieci na własne dzieciństwo, zmieniają się okoliczności przeżywania go. Ja swojego czasu (wiek jakoś z 12 lat) byłem wciągnięty w grę mmorpg, i muszę Ci powiedzieć, że do tej pory jeżeli przypominam sobie te chwile, jest to raczej miłe uczucie. Takie jest moje zdanie
Jestem rocznik 89 i dokładnie to co w poście napisałeś też przeżywałem
fajny post, ale pamiętajmy o „życiu tu i teraz” !
Guma Turbo – mam jej smak w ustach ;p Jeszcze dorzuciłbym Donalda, chyba się przejdę po kioskach ruchu – może tam jeszcze mają
Naprawdę świetny artykuł, przywołał wiele fajnych wspomnień
Mam teraz 18 lat, więc dorastałem już w epoce komputerów, jednak gdy spojrzę wstecz, to będąc małym chłopakiem zdecydowaną większość czasu spędzałem na dworze. Bez przerwy grałem z kumplami w piłkę nożną, jeździłem rowerek bez konkretnego celu, a jeśli były nudy, to po prostu szedłem do kumpla i siedzieliśmy na trzepaku gadając o niczym
Tak było w podstawówce, jednak potem coraz więcej ludzi wybierało komputer i spotykanie się ze znajomymi przez gadu czy skype, a nie w realnym świecie. Zawsze mnie to wkurzało. Oczywiście, mając 15-16 lat nie bawi się już w piaskownicy, ale przecież można przykładowo wyjśc na rower, ale zawsze gdy proponowałem coś takiego, słyszałem : „nie chce mi się” albo co bardziej sprytny znajomy mówił ” mam dużo pracy w domu”, po czym widziałem go na gg
uważam że nie ma sensu stale powtarzać ” kiedyś było lepiej”, bo to domena starszych ludzi, ale jestem zdania, że te komputery wcale nie są bez wad. No ale co zrobić?
Oh, aż łezka się każdemu kręci w oku i nikt nie pomyślał, żeby wyjść na dwór w związku z tym wpisem.
Wziąć dzieciaka, sanki i po prostu pójść na górkę pozjeżdżać.
Każdy mówi, że to były takie cudne czasy i narzeka na siedzenie przy kompie, ze odziera ono nas z takich chwil, a nikt nie zrobi prostej rzeczy, nie oderwie się od tego.
Hipokryzja mała, co nie?
Paweł
Skąd to możesz wiedzieć, że NIKT nie pomyślał, żeby wyjść na dwór? W jaki sposób sprawdzasz o czym myślą lub nie myślą czytelnicy tego bloga? Może było zupełnie odwrotnie. Może każdy po zostawieniu tutaj komentarza wyszedł na dwór
Nie upieram się przy swoim zdaniu natomiast ciekawi mnie ta stanowczość w Twojej wypowiedzi
Nie, to oczywiście przypuszczenie.
Założyłem, że ktoś, kto by chciał coś takiego zrobić, po prostu zrobił to, bez zbędnego rozwodzenia się i rozpisywania nt. „wonderful years”.
Ok. Może niech każdy (mrzonka) z osób, które wpisały się tutaj, wypowiedzą się w temacie – czy wyszły w związku z tym na dwór, czy podjęły jakąś aktywność?
Może ja pierwszy:
Nie. Nie zrobiłem NIC w związku z tym. A, że jestem szarym statystycznym ludziem, założyłem, że pozostali czynią to samo. Wywód na ten temat, dlaczego tak uważam, byłby za długi i za nudny, raczej nikogo by nie przekonal, a byłby jedynie wynikiem mojego „lansowania się”
Pozdr
[...] Pamiętasz to? [...]