Przestań czekać na objawienie talentu!

„Talent jest jak kawałek szlachetnego, ale surowego metalu: dopiero pilna praca go obrobi i wartość mu wielką nada.” Stanisław Staszic

Dzisiejszy wpis będzie krótszy i nieco bardziej refleksyjny. Zastanawia mnie, co ludzi powstrzymuje przed rozwijaniem swoich zainteresowań. Nie chodzi o biznes (chociaż wiele osób uważa, że do tego też trzeba mieć talent) czy naukę. Jest mnóstwo dziedzin, które może chcesz robić, ale nie robisz np: gra na gitarze, lekcje śpiewu, kurs nurkowania, udział w triathlonie, podróż stopem przez Polskę itd. Przez całe lata edukacji wdrukowuje się Tobie, że talent jest czymś wrodzonym dokładnie tak samo, jak kolor włosów czy oczu. Czy zdajesz sobie sprawę jak wielką cenę płacisz za to, że w to wierzysz? Możesz czekać na swoje „talenty”, na ich objawienie i….nic. Twoje oczekiwania będą bezużyteczne.

Talent to nie dar od Boga- talent to wybór!

Wielkim przekłamaniem jest to, że talent to tzw. „zdolność naturalna”. Wyobraź sobie, że w przedszkolu jest mały Adaś. Adaś dostaje od Pani kredki, kartkę, a przed sobą ma resoraka z Matchbox’a. Adaś rysuje autko podśpiewując pod nosem piosenkę z ulubionej kreskówki. Podchodzi Pani i mówi: „Adaś, ale Ty ślicznie rysujesz! Pokażemy później mamie jaki cudowny rysunek zrobiłeś! Może narysujesz jeszcze coś innego?”

Praca Adasia została pochwalona, więc chętnie rysuje kolejne autko. Za kilka godzin odbiera go mama i Pani przedszkolanka mówi:”Wie Pani co, Adaś dzisiaj tak pięknie narysował autko. Proszę spojrzeć!”. Mama się cieszy bo chwalą jej synka, Adaś się cieszy bo jest pochwalony. Co dalej robi dumna mama? Pokazuje rysunek mężowi, babciom i każdemu kto ich odwiedzi. Adaś rysuje częściej i więcej dlatego jest dobry. Rysuje w szkole podstawowej, wygrywa konkursy, aż w końcu spełnia swe marzenie i idzie na architekturę. Pytanie brzmi: czy Adaś miał talent? NIE! On uwielbiał rysować. Tylko tyle i aż tyle.

Talent nie pochodzi z „naturalnych zdolności”, ale z miłości! Musisz być w czymś obsesyjnie zakochany, a efekty przyjdą. Jest miliony golfistów, ale jeden Tiger Woods, miliony koszykarzy, ale jeden Michael Jordan, tysiące piosenkarzy, ale jeden Bono. Oni wszyscy są POTĘŻNIE ZAKOCHANI w tym co robią.

Miłość Panie i Panowie jest tym, co motywuje ludzi do wielogodzinnych treningów, wielu błędów i wyrzeczeń. Wszystko dla rozwijania umiejętności. Zdolności naturalne są niczym w porównaniu z ostrą pracą i zdobytym doświadczeniem. Dlatego jeżeli coś kochasz i będziesz ciężko pracować, to osiągniesz efekty, które przejdą Twoje najśmielsze oczekiwania.

Nie czekaj na prezent od świata. Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie. Za to jak się czujesz, za to jak postrzegasz innych, za to jakie masz efekty.

Najpiękniejsze jest to, że dokładnie ten sam czynnik decyduje o osiągnięciu szczęścia i sukcesu.

Miłość.

Zastanów się nad tym, czego naprawdę chcesz, co naprawdę kochasz i zrób dzisiaj cokolwiek, aby się do tego zbliżyć. Możesz tę radę przyjąć bądź nie. Jak przyjmiesz – fajnie. Jak nie – żałuj, bo ominie Cię coś cudownego.

Przeczytaj podobne wpisy:

  1. Proste kroki aby wystartować z miejsca
  2. Świętuj małe sukcesy!
  3. Po co wyznaczać cele?
  4. Motywacja, motywacja, motywacja
  5. Jedna wskazówka, która podniesie Twoją produktywność o 1000% !


Wpisz poniżej adres email i odbierz ZA DARMO audiobooki:
"Jak Wzbudzić i Utrzymać Motywację Do Działania?" oraz "Jak Podwoić Produktywność?"



You can leave a response, or trackback from your own site.

11 Responses to “Przestań czekać na objawienie talentu!”

  1. kewals pisze:

    „Talent to nie dar od Boga- talent to wybór!”
    - Nie zgadzam się bo np. ktoś kto nie ma wyczucia rytmu nie nauczy się w życiu grać tak jak Chopin albo nie będzie jakimś wyjątkowym tancerzem. Można się nauczyć wszystkiego ale żeby robić to w stopniu mistrzowskim trzeba mieć po prostu talent.

    Talent nie pochodzi z “naturalnych zdolności”, ale z miłości!
    - Myślę że miłość do tego co się robi to jest właśnie jeden ze składników talentu – bo nie da się pokochać każdego zajęcia. Kolejnym składnikiem są jakieś wyjątkowe naturalne predyspozycje w danym kierunku.

    „Jest miliony golfistów, ale jeden Tiger Woods, miliony koszykarzy, ale jeden Michael Jordan(…)Oni wszyscy są POTĘŻNIE ZAKOCHANI w tym co robią”
    - Tutaj sam udowadniasz że samo zakochanie nie wystarczy aby zostać najlepszym. Bo jeżeli tak by było to dużo więcej mielibyśmy takich mistrzów jak wymieniłeś. Ilu to jest np. sportowców którzy pól życia poświęcają sportowi a nigdy nie odnoszą jakichś spektakularnych wyników.

    • Bartek Popiel pisze:

      kewals
      Chopin mając 20 lat miał za sobą 10 000h przy fortepianie. Zaczął grać mając 3 lata :) Bardzo dużo ćwiczył pod okiem Wojciecha Żywnego, który w tamtych czasach był najlepszym nauczycielem jakiego można było wynająć. To tak jakbyś Ty dzisiaj uczył się tańca od Wayd’a Robsona. I zapewne gdybyś tylko bardzo chciał, to poczucia rytmu również byś się nauczył, naprawdę :)

      Postacie, które wymieniłem naprawdę dają z siebie znacznie więcej niż się od nich oczekuje. Jordan przychodził na treningi przynajmniej godzinę wcześniej i wychodził godzinę po wszystkich.

      Powiedziałeś, że miłość to jeden ze składników talentu. Jakie w takim razie są pozostałe składniki? :D

      Ilu to jest np. sportowców którzy pól życia poświęcają sportowi a nigdy nie odnoszą jakichś spektakularnych wyników

      Nie wiesz czy rzeczywiście trenują na 200% swoich możliwości i pod kogo okiem. Jest w Rosji trenerka łyżwiarstwa figurowego Tamara Moskwina. Aby trenować pod jej okiem Japonka Yuko Kavaguti zmieniła nawet obywatelstwo. Efekty? Są mistrzami Europy, a z tego co wiem na olimpiadzie też poszło im całkiem ładnie. Czy to Moskwina ma talent do szlifowania diamentów czy po prostu zawodnicy nagle dostają olśnienia? ;)

      Serdecznie pozdrawiam,
      Bartek

  2. kewals pisze:

    Oczywiście że sukces składa się głównie z ciężkiej pracy. Sam talent bez pracy jest niczym. Wyczucia rytmu może i da się nauczyć ale jednemu przychodzi to łatwiej a drugiemu trudniej może to już zasługa wrodzonego talentu?
    Tak sobie kiedyś myślałem że fajnie byłoby śpiewać np. w zespole rockowym ale to z moim głosem jest nie możliwe ;) Czy głos też można wykształcić przez ciężką pracę do mistrzowskiego poziomu? – wg mnie na to nie ma szans…

    Talent to miłość do tego co się robi, to fizyczne i psychiczne predyspozycje do danego zajęcia.
    Myślę że niektórych swoich ułomności np. słabego głosu w życiu nie przeskoczymy choćbyśmy trenowali całymi dniami i nocami. Można za to te braki nadrobić innymi zdolnościami tak jak to robił najniższy koszykarz w historii NBA Muggsy Bouges :)

    Osobiście staram się podchodzić do wszystkiego otwarcie tzn. nie stawiać sobie barier psychologicznych że tego albo tamtego nie umiem lub się nie nauczę. Z pewnością można się nauczyć bardzo dużo ale nie wszystkiego na mistrzowskim poziomie jeżeli nie mamy predyspozycji/talentu w danym kierunku.. najważniejsza jest chęć do pracy i uparte dążenie do celu :)

    Pozdrawiam

    • Bartek Popiel pisze:

      kewals
      Z fizycznymi predyspozycjami się zgodzię. Co do głosu-swego czasu moi rodzice oglądali „jak oni śpiewają” czy coś takiego. Przychodzili tam aktorzy i inni celebryci śpiewać piosenki. Ogromna część z nich w pierwszych odcinkach śpiewała (o ile w ogóle można to nazwać śpiewem) koszmarnie. Oglądałem tylko fragmenty, ale zdumiony byłem jak część z tych osób śpiewała pod koniec edycji. Oczywiście przez cały program trenowali pod okiem bardzo dobrych fachowców. To jednak pokazuje, że można zrobić ogromny przeskok.

      Praca, praca i jeszcze raz praca :)

  3. Orest Tabaka pisze:

    Kewals:
    Z tym śpiewaniem w zespole to widzę to inaczej. Kultura zachodnia sprawiła, że dziś nie trzeba umieć śpiewać by zostać piosenkarzem, mieć umiejętności aktorskich by być aktorem itd. i to także w Polsce. Ma to swoje wady, bo obniża poziom tego co „konsumujemy”, z drugiej strony tak łatwo dziś zaistnieć :)

    Przypomina mi się jak Krzysztof Skiba (z Big Cyc) opowiadał historię, że jego tato, w trakcie jego występu na festiwalu w Opolu powiedział: „Gdybyś nasz Krzysiu potrafił śpiewać zrobiłby karierę światową” ;)

    http://kuba.plejada.pl/16,126,1,8,agustin_egurrola_i_krzysztof_skiba,wideo.html#autoplay

    Uśmiechy!
    Orest

    • Bartek Popiel pisze:

      Orest dokładnie tak! Pamiętam jak swego czasu furorę robiła Mandaryna i to nie tylko na polskiej scenie muzycznej. Niestety za jakiś czas miała kaprys zaśpiewać na żywo w Sopocie i…nie wiem po co jej to było :D Łatwo zaistnieć jeszcze z jednego powodu-ludzie są coraz bardziej leniwi. Zyskują Ci, którym się chce zmieniać swój świat :)

      Pozdrawiam!
      Bartek

  4. kewals pisze:

    :D ja miałem na myśli oczywiście UCZCIWE śpiewanie a nie udawanie typu mandaryna… :P
    Zgadzam się że do jakiegoś poziomu jesteśmy w stanie się nauczyć ale jeśli nie mamy talentu i predyspozycji nigdy nie będziemy śpiewali na światowym poziomie (bez elektronicznych bajerów).

    Elektronika służy nie do rozwijania głosu a do maskowania jego wad dlatego to żaden argument. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie że mandaryna to gwiazda światowego poziomu… :D

    Uważam że „gwiazdy” typu mandaryna to jeden z dowodów na to że media to jedno wielkie gówno. To tragedia że lansuje się w mediach pseudo gwiazdy w sytuacji kiedy pełno jest utalentowanych artystów którzy nie są tam dopuszczani(oczywiście są wyjątki).

    • Bartek Popiel pisze:

      kewals
      Zgadza się – dzisiaj trzeba myśleć nie tylko o rozwijaniu potencjału, ale także o tym jak to sprzedać. Spojrzenie musi być całościowe i poza samym śpiewem(trzymając się tematu) liczy się też dobry menager, który załatwi występy, wytwórnia płytowa itp.

      Przez jakiś czas czytywałem blog Setha Godina. O ile książki ma dobre, o tyle na bloga wrzuca wszystko co mu przyjdzie do głowy nawet kilka razy dziennie. Przy wielu takich notkach ma tysiące retwittów. Czy pisze coś odkrywczego? W większości nie, ale to pisze Seth :D Dlatego mimo wszystko warto go obserwować bo jest mistrzem tworzenia własnej marki.

  5. Orest Tabaka pisze:

    Mandaryna umiała tańczyć i zajmowała się muzyką taneczną, gdzie śpiewać jakoś szczególnie nie trzeba umieć.

    Kewals:
    Wiesz dlaczego nie przywiązywałbym się tak do tego czy ktoś ma głos czy nie? Bo nie ma tutaj reguły, żadnego równania, które sprawdzi czy ludziom będzie się podobać czy nie. Np. Bonnie Tylor dopiero po operacji guzków na strunach głosowych (przez dłuższy czas nie mogła mówić) zrobiła karierę ze swoim „skrzeczącym głosem” :)
    http://en.wikipedia.org/wiki/Bonnie_Tyler#Career
    (w polskiej Wikipedii o tym nie ma)

    Albo Czesław Mozil z „Maszynka do ćwierkania”, na którego sam zwróciłem 2 lata temu nie za głos a za styl śpiewania, za przekaz, za oryginalność:
    http://youtube.com/watch?v=qHqTTSjWBvg

    Świat daje nam możliwości i to jest piękne. A co my z nimi zrobimy to już nasza sprawa. Niemal każdy może, ale nie każdy powinien :)

    Uśmiech!
    Orest

Leave a Reply

Designed by: Business Web Hosting | Thanks to Buy Icons, travel tips and Used Cars