
To jest artykuł gościnny napisany przez Artura Króla: psychologa, coacha, trenera, organizatora szkoleń. Więcej o Arturze i jego działalności dowiesz się z jego stron www: KrolArtur.com, ChangeMakers.pl, ChangeMasters.pl.
W każdej książce n.t. komunikacji, jaką miałem w swoich rękach, na licznych szkoleniach i warsztatach rozwojowych, w których brałem udział, a nawet podczas zajęć na wydziale psychologii, na którym studiowałem słyszałem jedną rzecz:
„Jeśli chcesz się dobrze dogadywać z ludźmi, musisz być dobrym słuchaczem.”
Problem w tym, że nikt nigdy nie mówił mi jak to konkretnie zrobić, a przynajmniej żadna z metod o których słyszałem nie była w tym celu skuteczna.
Na psychologii podkreślane było znaczenie parafrazowania. Parafrazując to, można by powiedzieć, że parafrazowanie było tym, na co zwracano uwagę na moich studiach. Problem w tym, że nigdy nie czułem się naturalnie stosując parafrazy, a słysząc je z ust innych ludzi w rozmowie, częściej brzmiało to komicznie, niż budowało dobry kontakt z nimi. Po prostu nikt na co dzień nie stosuje regularnie parafraz w rozmowie, jest to zbyt nienaturalne.
Na szkoleniach słyszałem dużo o aktywnym pytaniu, czyli zadawaniu pytań, proszeniu o doprecyzowanie. Niekiedy to działało, ale zdumiewająco często rozmówcy mieli dość ciągłych pytań, albo brakowało mi pomysłu na to, o co można zapytać.
Książki mówiły o dopasowaniu się do rozmówcy, ale zbyt często przypominało to małpowanie go i wymagało sporo ćwiczeń, żeby to dobrze opanować.
Wszystkie te trudności są też tym, o czym mówili mi klienci, którzy przychodzili do mnie na coaching lub szkolenie aby nauczyć się lepiej komunikować.
Aż pewnego dnia trafiłem na coś, co stało się kluczem do skutecznej komunikacji. Poznałem Teatr Improwizacyjny. Spektakl tego teatru polega na tym, że publiczność decyduje gdzie toczy się scena, jaki jest jej temat i kim są jej uczestnicy, po czym aktorzy wychodzą na środek i mają odegrać scenę. Może być ona śmieszna, może być dramatyczna, ale najważniejsze jest to, że jest ona od początku do końca improwizowana przez uczestników.
Aby osiągnąć sukces w Teatrze Improwizacyjnym, trzeba być nie tylko bardzo kreatywnym i elastycznym, ale też trzeba być prawdziwym mistrzem komunikacji, potrafiącym doskonale odegrać bardzo odmienne relacje, jakie mogą wyjść na scenie. W jednej chwili możesz być szefem zwalniającym pracownika, w kolejnym złodziejem podrywającym właściciela mieszkania, który nakrył Cię na włamaniu, a w jeszcze kolejnym dzieckiem, którego ojciec właśnie zmarł. Nigdy nie wiesz tego z góry i zawsze musisz się do tego dostosować w mgnieniu oka.
Jedną z wspaniałych umiejętności komunikacyjnych płynących z Teatru Improwizacyjnego jest właśnie Model Dobrego Słuchania. Model ten jest tak prosty, że sprowadza się od jednego zdania, ale jeśli się do niego zastosujesz, mogę zagwarantować, że jakość Twoich kontaktów z innymi ludźmi dramatycznie wzrośnie.
Model Dobrego Słuchacza brzmi tak:
Aby być dobrym słuchaczem, pozwól sobie na to, by to czego słuchasz zmieniło Cię i wpłynęło na Ciebie i zademonstruj to.
Nie oznacza to, że musisz zgodzić się z tym, czego słuchasz. Chodzi o to, żebyś pozwolił sobie na to naprawdę zareagować, także jeśli oznacza to zmianę tego jak się czujesz i jak myślisz. Jeśli się z czymś nie zgadzasz, tą zmianą może być nawet gwałtowny protest, albo chwila zadumy, gdy zastanawiasz się nad tym, czego usłyszałeś. Ale chodzi o to, żebyś faktycznie reagował, wewnatrz i na zewnątrz, na to, co robią i mówią ludzie którzy są z Tobą w kontakcie.
Nie chodzi tutaj też o sztuczny dramatyzm i wylewanie krokodylich łez na pokaz, gdy coś jest jedynie nieco smutne. Szczere pozwolenie sobie na ten drobny smutek i nie ukrywanie go zadziała nieskończenie lepiej niż całe wiadro wymuszonych łez.
Co ciekawe, technika ta nie wymaga tak naprawdę faktycznego słuchania rozmówcy. Keith Johnstone, twórca Teatru Improwizacyjnego opowiada, jak spotkał kiedyś człowieka, który na scenie był cudownym słuchaczem i widać było, że naprawdę dociera do niego i zmienia go to, co mówi do niego rozmówca. Gdy Johnstone podszedł do niego później na zapleczu, okazało się, że do rozmowy z nim potrzebuje pomocy tłumacza znającego język migowy, bo aktor ten był całkowicie głuchy i nie potrafił czytać z ruchu warg. Nie przeszkodziło mu to jednak być odbieranym jako wspaniały słuchacz.
Nie jest to bynajmniej sugestia, żebyś ignorował co mówi Twój rozmówca. Chodzi mi jedynie o zademonstrowanie Ci tego, jak działa ta metoda i jak skutecznym narzędziem może być w Twoim życiu. Skoro całkowicie głuchy człowiek mógł dzięki niej być odbierany jako wspaniały słuchacz – jakie efekty może ona przyniesć Tobie?
Dlaczego więc ludzie nie robią tego na co dzień? No cóż, niektórzy robią. Ale pozwalanie sobie na to, żeby słowa naszego rozmówcy nas zmieniły dla wielu ludzi może się wydawać zbyt ryzykowne. Przy każdej takiej reakcji odsłaniamy część siebie, zdejmujemy nieco wewnętrznych tarcz, które zbudowaliśmy przez lata w swoim życiu. Dlatego dla niektórych osób ta technika, choć prosta w wykonaniu, może być trudna w praktycznym zastosowaniu. Istnieją oczywiście sposoby poradzenia sobie z tym, jest to jednak dużo szerszy temat, który uda się może omówić przy innej okazji.
Na razie zachęcam Cię do przetestowania Modelu Dobrego Słuchacza i odkryciu jak bardzo może on wzbogacić Twoje życie.
Model Dobrego Słuchacza jest jednym z elementów modułu n.t. Skutecznej Komunikacji w programie Praktyka BeyondNLP: Neural Landscape Repatterning.
NIESPODZIANKA!
Dla czytelników tego bloga udało mi się wynegocjować z Arturem małą zniżkę. Zatem jeżeli zapiszesz się na Praktyka u Artura i powiesz, że jesteś z mojego polecenia, to dostaniesz 200zł zniżki
Przeczytaj podobne wpisy:
- Intencja w komunikacji
- Model Miltona cz.2 – presupozycje
- Model Miltona cz.3
- Model Miltona cz.1 – Cytaty
- Prosty i praktyczny sposób na wizualizację marzeń
- Jak będąc ironicznym i brutalnie szczerym nawiązywać lepsze relacje?
- Jak poznawać i budować relacje z osobami zajętymi? cz.2
- Jak oczarować publikę?

Styczeń 21st, 2011
Bartek
Posted in
Tags:
Bartku, bardzo wartościowy i interesujący wpis. ‘Prosty sekret świetnej komunikacji’ – dobry tytuł, pod którym kryje się jeszcze lepsza treść.
Zauważyłam, że w dzisiejszym świecie wszyscy coś mówią, ale mało kto słucha. Często dwoje ludzi mówi na raz i twierdzi, że dobrze im się rozmawia. Mniej mówić, a więcej słuchać. Niby takie a proste, w ma w sobie wielką moc. Dziękuję za przypomnienie tej prostej zasady.
Pozdrawiam,
Mały Wojownik Uśmiechu,
Wasp
Artur:
Ciekawie powiedziane „[...] by to czego słuchasz zmieniło Cię i wpłynęło na Ciebie i zademonstruj to.” Z tym się zgadzam, że to ważna umiejętność ułatwiająca komunikację… no i nasz rozwój.
Natomiast mam takie odczucie, że usilnie promuje się „umiejętność słuchania”, która samodzielnie przeważnie bardziej wpływa na wrażenie, że dana rozmowa jest udana niż na to, że faktycznie taka jest. Dla mnie umiejętność słuchania to tylko jeden z elementów, na równi ważny choćby z otwartością, wolą dogadania się czy umiejętnością mówienia o sprawach istotnych w właściwy sposób
Uśmiechy!
Orest
Orest
Wszystko się zgadza i w moim mniemaniu jak chcę kogoś słuchać, to muszę być otwarty na to co ma do powiedzenia. Słuchanie jest dobrym początkiem do zmiany pozostałych elementów, o których napisałeś.
Bartek: Nieprecyzyjnie napisałem
Otwarcie nie tylko jako słuchanie ale jako mówienie otwarcie. W ostatnim półroczu uskuteczniam otwarte mówienie co znacznie podniosło jakość rozmów. Dlatego dla mnie te elementy, które w/w są niemniej istotne jak słuchanie
Uśmiechy!
Orest
To już temat na dłuższą dyskusję bo dochodzi kwestia tego, na ile rozmówcy gotowi są przyjmować otwarte mówienie
O dziwo wiele, przy czym istotne jest jak się pewne rzeczy mówi
Będzie okazja o tym pogadać
Orest, Bartek, co do otwartego mówienia sądzę, że najlepszą demonstracją jest tzw. Radical Honesty. Patrząc na efekty metody, choćby w wypadku założyciela, powiedziałbym, że całkowicie otwarte mówienie jest bardzo skuteczne przy dalszych związkach, ale jest nie do podtrzymania przy długoterminowych.
Artur: Aż Radical Honestly nie jestem
Natomiast nie bardzo rozumiem różnicę: czy dalsze związki to te zaawansowane czy raczej takie okazjonalne, na których nam nie nieszczególnie zależy?
Te bardziej zaawansowane. Jako konkretny przykład – twórca Radical Honesty, Richard Balton, w swojej radykalnej uczciwości przyznaje się do wyrwania koło 500 kobiet i kilkunastu facetów… Ale z drugiej strony, miał chyba z 6 małżeństw nieudanych…
Artur: Ostatnio mam takie doświadczenia, że mówiąc otwarcie szybciej zjednuję sobie ludzi – mówię tutaj także o podrywaniu, choć tutaj otwarte mówienie działa troszkę w inny sposób
Dlatego (wracając do meritum) dla mnie skupienie się na słuchaniu nie jest zbyt dobrym podejściem, bo raczej daje tylko wrażenie dobrej rozmowy, a wcale taką być nie musi.