Jak skończyć z odwlekaniem? Pytania czytelników cz.4

To już czwarta i ostatnia część, w której odpowiadam na pytanie: „Jak przestać odwlekać?”.

Z tego video dowiesz się:

1. Dlaczego powinieneś przejąć odpowiedzialność za własne życie?

2. W jaki sposób narzekanie powstrzymuje Cię przed zmianami?

3. Jakie koszty możesz ponieść odwlekając ważne sprawy na poźniej?

4. Poznasz 12 sposobów na pokonanie odwlekania

Zapraszam do oglądania!

Link do filmu na youtube.com: http://youtu.be/RPd68-sQV9I

.

Jeżeli chcesz zrobić sobie szybką powtórkę, to przejrzyj jeszcze raz całą mapę myśli, którą wykorzystałem do nagrania tych materiałów. KLIKNIJ TUTAJ

Jak dobrze pójdzie, to w najbliższym czasie będzie jeszcze transkrypcja z całości w PDFie :)

.

Kurs, o którym pisałem w tym artykule zacznę publikować za około dwa tygodnie. Póki co będzie mała przerwa od nowych publikacji ponieważ:

- muszę zrobić małe, techniczne porządki

- wraz z żoną udajemy się na małe wakacje

- chcę dokończyć projekty, które odłożyłem na bok po to, żeby odpowiedzieć jak najszybciej na wasze pytania :)

Zatem do zobaczenia za 2-3 tygodnie moja rozwojowa drużyno!!!  :)

PS. Licznik RSS wskazuje już ponad 1000 czytelników! To magiczny wynik i NIGDY bym tego nie osiągnął gdyby nie Wy. Jesteście wspaniałymi ludźmi – wierzę, że razem zrobimy coś wielkiego. Jeszcze nie wiem co, ale będzie o tym głośno ;)

Pozdrawiam ciepło,

Bartek

Przeczytaj podobne wpisy:

  1. Jak się zmotywować do…? Pytania czytelników cz.1
  2. Jak wyznaczać cele? Pytania czytelników cz.2
  3. Jak zacząć wdrażać w życie zdobytą wiedzę? Pytania czytelników cz.3
  4. Jak w końcu skończyć rozpoczęte zadania?
  5. Czego oczekujesz zadając pytania?
  6. Jak stymulować mózg – pomysły czytelników :)
  7. Witam bardzo serdecznie czytelników Zajaczkowski.org!


Wpisz poniżej adres email i odbierz ZA DARMO audiobooki:
"Jak Wzbudzić i Utrzymać Motywację Do Działania?" oraz "Jak Podwoić Produktywność?"



You can leave a response, or trackback from your own site.

24 Responses to “Jak skończyć z odwlekaniem? Pytania czytelników cz.4”

  1. Marcin pisze:

    Dzięki Bartku za ten zestaw filmików. W każdym z nich było coś co trafiło do mnie. Teraz czuję chęć działania i zmiany niektórych aspektów życia na lepsze. Z resztą to już chyba najwyższa pora. Jakąś wiedzę mam i muszę teraz z niej zrobić użytek :)

    Pozdrawiam i życzę udanych wakacji! :)

  2. Radek pisze:

    Wrzucam linka do wykładu „Feniksa” – specjalisty od relacji damsko-męskich. http://fenikspua.wordpress.com/2011/06/07/wystapienie-w-auli-politechniki-warszawskiej-fragment-3-h-wykladu/
    Cytat z Feniska ,który najbardziej utkwił mi w pamięci i nieźle to koresponduje z tym co tutaj mówił Bartek.
    „Motywacja to jest bull-shit ,którym frajerzy tłumaczą to ,że nie mają jaj sięgnąć to po co chcą.”
    Faktycznie dopóki człowiekowi nie będzie niewygodnie, dopóki nie będzie tego bólu niespełnienia , niewygody czy braku pewnych rzeczy w życiu to Bartek czy najlepszy specjalista od produktywności może napisac w książce czy w blogu nawet najpięknijszą myśl ale to i tak nikomu nie pomoże. Więc faktycznie człowiek niepotrzebuje motywacji bo to on sam i jego intuicja mu podpowiada co jest dla niego ważne i co powinien robić. Chyba jak człowiek jest już na jakimś etapie działania to rada jakiegoś specjalisty czy mentora może pomoc. A jak człowiek jest na poziomie zero to nawet najlepsza rada czy myśl jest tylko tekstem. Spływa to i nic nie daje.
    A co do wypowiedzi Marty to nie zgadzam się z tym że bartek powinien być taki „energetyczny”. W spokojnej rzeczowej wypowiedzi i nawet lekkim „wkurzeniu” na słuchacza jest dla mnie prawdziwszy bardziej ludzki. A na tym nagraniu z godlewskim taki króliczek energetyczny duracell jest jakiś dziwny w odbiorze. Wiadomo entuzjazm to jest klucz to sukscesów ale przecież co innego rozmowa na żywo z kimś i zaaferowanie się opowiadaną kwestią a co innego spokojne nagrywanie screencastu.

  3. Ronin pisze:

    Cześć Bartek

    Dzięki za wysokiej jakości wiedzę, którą dzielisz się z nami. Pomyślałem, że dorzucę pomysł, który działa na mnie.
    Moim problemem było bezwiedne wchodzenie na standardowy zestaw stron www (np. z newsami, kilka blogów etc). Piszę bezwiedne, bo gdy zdecydowałem, że nie będę tego robił, to okazało się, że do końca nad tym nie panuję: zauważyłem, że odruchowo wchodzę na niektóre strony.

    Jakie znalazłem rozwiązanie? Używam filtra reklam tzw. adblockera i tam zablokowałem wejście na wszystkie te adresy. Wydawałoby się, że to bez sensu, bo przecież w trywialny sposób mogę to wyłączyć, ale to działa. Okazuje się, że wystarczy w porę zatrzymać pierwszy odruch, by świadomie podjąć decyzję, że nie będę marnował czasu na przeczytanie nic-nie-wnoszących-w-moje-życie-newsów.

  4. Maciej Lasota pisze:

    „Nie jest najważniejsze, byś był lepszy od innych.Najważniejsze jest, byś był lepszy od samego siebie z dnia wczorajszego.” Mahatma Gandhi – coraz bardziej zaskakuje mnie ten człowiek nie dziwię się, że był najbardziej szanowanym człowiekiem w Indiach. Kwintesencja rozwoju osobistego :)

  5. Sylwia pisze:

    Miłych wakacji ze swoją młodą żoną i życzę miłego „miesiąca miodowego” :)

  6. Patryk pisze:

    Bartek super wpis, bardzo podoba mi się taki rodzaj prezentacji.

  7. „Motywacja to jest bull-shit ,którym frajerzy tłumaczą to ,że nie mają jaj sięgnąć to po co chcą.”
    Faktycznie dopóki człowiekowi nie będzie niewygodnie, dopóki nie będzie tego bólu niespełnienia , niewygody czy braku pewnych rzeczy w życiu to Bartek czy najlepszy specjalista od produktywności może napisac w książce czy w blogu nawet najpięknijszą myśl ale to i tak nikomu nie pomoże. Więc faktycznie człowiek niepotrzebuje motywacji bo to on sam i jego intuicja mu podpowiada co jest dla niego ważne i co powinien robić.

    Radek-dokładnie! To jest właśnie to wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoje życie – i jest tylko jedna osoba, która może to zrobić..

    MY SAMI!

    Tutaj dobrze zastanowić się nad swoimi wartościami, tym czym kierujemy się w życiu, na czym nam naprawdę zależy. Bo kiedy na czymś nam zależy, to nie ma braku efektywności, „nie chce mi się” itd.

    Dlaczego wtedy potrafimy nagle pracować, i działać efektywnie? To jest pytanie które trzeba sobie zadać.

    Sporo cennej wiedzy w nagraniu Bartka, wywalenie perfekcjonizmu i małe kroki to podstawa, a forma nagrania z wykorzystaniem mapy myśli jest skuteczniejsza niż nagranie video, sam takie właśnie nagrania będę wrzucał u siebie. :)

  8. Łukasz pisze:

    Cześć Bartek!

    Wiesz, rzadko pisuję w ogóle w internecie, nie planowałem, żeby napisać do Ciebie teraz (po raz pierwszy zresztą), ale…

    Od dłuższego (naprawdę długiego) czasu popełniałem błędy, które są wręcz elementarne. Nie wiem czemu nie docierało to domnie. Twoje materiały (i ten i inne, którem sobie niedawno przejrzał) pomogły mi znacznie. Od paru (3) dni plan mi się trochę „rozłazi”, ale podstawa, tj. przystąpienie do realizacji choć części celów, rozpoczęcie – jest.
    Myślałem, żeby Ci napisać o tym później, jak już się wszystko uda etc., lecz stwierdziłem w przypływie motywacyjnego boomu – „A co tam, to potrwa tylko 5 minut, a jakoś się za jego pomoc odwdzięczę”.
    Zatem podsumowując ten niewielki chaos – wielki dzięki za twoją pracę, pomogłeś już przynajmniej jednemu człowiekowi więcej. A teraz kończę, bo już 11, a chcę miec dobry sen ;)

    Pozdrawiam serdecznie z wdzięcznością
    Łukasz
    PS. Poza tym stwierdziłem, że będzie jakąś motywacją taka „półpubliczna” deklaracja, zatem „Ja, wyżej podpisany, zobowiązuję się do ustalenia swych celów (znowu dzięki za ebooka) i ich bezwzględną realizację. Od dziś chce mi się chcieć”.
    PPS. Może byś, tak ku pomocy, umieścił swój standardowy plan dnia, wraz z godzinami (chyba coś takiego już robiłeś, ale nie pamiętam). Z góry dziękuję.

  9. Zawada.tv pisze:

    „”Motywacja to jest bull-shit ,którym frajerzy tłumaczą to ,że nie mają jaj sięgnąć to po co chcą.”
    Faktycznie dopóki człowiekowi nie będzie niewygodnie, dopóki nie będzie tego bólu niespełnienia , niewygody czy braku pewnych rzeczy w życiu to Bartek czy najlepszy specjalista od produktywności może napisać w książce czy w blogu nawet najpiękniejszą myśl ale to i tak nikomu nie pomoże. Więc faktycznie człowiek nie potrzebuje motywacji bo to on sam i jego intuicja mu podpowiada co jest dla niego ważne i co powinien robić.”

    Mamy taki mechanizm, ze bardziej boimy się straty, niż pragniemy zysku. ale to nie jest tak, że TYLKO wtedy kiedy jest ból i niespełnienie jesteśmy w stanie się zmotywować.

    Nasze wybory to ciągłe bitwy motywacji- „chciałbym schudnąć” kontra „zjadł bym coś dobrego”, „chciałbym zarobić kupę kasy” kontra „pograł bym na konsoli” , „Chciałbym mieć super kondycję” kontra „poleżał bym sobie przed telewizorem”

    I „zjadł bym coś dobrego”,”pograł bym na konsoli”,”poleżał bym sobie przed telewizorem” wygrywają z kilku powodów-

    -1- Są łatwe do wykonania. Mają niską barierę wejścia.
    -2- Są zrozumiałe- wiadomo jak się za nie zabrać
    -3- Od razu przynoszą gratyfikację. Sam fakt jedzenia może być przyjemny, efekt jest od razu, w przypadku odchudzania, gratyfikacja jest daleko, wydaje się nierzeczywista.
    -4- Nie wywołują strachu i niepewności. w przypadku”chciałbym zarobić kupę kasy” pojawia sie obawa, czy dam radę, jak to zrobić, czy nie zmarnuje czasu, itp itd.

    Są jeszcze inne „przeszkadzacze”. Można jednak zastosować kilka sztuczek żeby je zniwelować- trzeba tylko zrozumieć- dlaczego mi się nie chce, dlaczego to co robię w zamian jest dla mnie bardziej atrakcyjne, jak zmienić to co mam zrobić,żeby stało się równie albo bardziej atrakcyjne od „przeszkadzaczy”.

    I czasami nie możesz tego zrobić sam, potrzebujesz świeżego spojrzenia z zewnątrz.
    Pozdrawiam.

  10. Nie jest tak że tylko strach i ból motywują, oczywiście że nie, zgadzam się. Często jednak takie właśnie momenty pozwalają na działanie.

    Przykładowo: tysiące studentów w kwietniu ma gdzieś że sesja jest w czerwcu.. A w czerwcu, ‘niewidzialna motywacyjna siła’ powoduje że jednak coś robią, siedzą po kilkanaście godzin, zarywają noce.. Strach przed zdaniem egzaminów, przymus – czyżby to była ta właśnie motywacyjna siła? :)

    Coś o tym wiem, bo sam swego czasu byłem takim właśnie studentem, który pod presją czasu dokonywał rzeczy niemożliwych.

    Tak jak piszesz, trzeba zrozumiec dlaczego tak robimy, co stawiamy wyżej niż działanie odpowiednio wcześniej, i rozłożenie sobie pracy na etapy, zamiast realizować projekt, na który mieliśmy miesiąc.. w 3 ostatnie dni.

    Czyli tutaj wchodzą nasze głębokie wartości. To my decydujemy co zrobimy. Czasem nawyki przejmują kontrolę, ale to my na to pozwalamy! Czy ktoś tego chce, czy nie, reakcja zależy od nas. Jeżeli to już wiemy, to jest świetnie, i jesteśmy blisko. :)

    Coraz bardziej idziemy w stronę społeczeństwa ‘natychmiastowej gratyfikacji’, stąd właśnie zamiast na przykład diety (której wyniki są odroczone – nie ma tutaj natychmiastowej gratyfikacji) wielu wybiera czekoladę – która od razu daje szczęście (na dłuższą metę nie da nam jednak szczęścia, jeżeli chcemy schudnąć)

    Ale.. zrozumieć to jedno, a później podjąć odpowiednie środki i działania, żeby to zmienić to drugie. Ja np przez pewien czas ‘rozumiałem’, dotarłem do przyczyn – ale nic z tego nie wynikało. Rozumiesz = robisz co trzeba żeby to zmienić, i są wyniki.

    Jeżeli nie ma żadnych efektów, to tylko Ci się wydaje że rozumiesz. Trzeba na to (na siebie!) spojrzeć konkretnie, bez owijania w bawełnę.

    „I czasami nie możesz tego zrobić sam, potrzebujesz świeżego spojrzenia z zewnątrz.”

    A z tym się nie zgadzam. To ograniczające podejście. Oczywiście pomoc innych osób w postaci książek, rozmów, wymiany doświadczeń jest konieczna, ale to generalnie my potrzebujemy spojrzeć na nasz poziom samoświadomości i kontroli. Inni mogą pomóc, ale to my tę decyzje i to działanie podejmujemy. Szukamy, działamy, zmieniamy swoje nawyki, obserwujemy jak spędzamy czas – do czasu aż znajdziemy sposób na siebie.

    I to jest piękne w tym wszystkim.. że dojście do takich wniosków zajmuje trochę czasu, trzeba szczerze przyznać się przed sobą co jest nie tak.. Ale wszystko sprowadza się do jednego – każdy może to zrobić, bo to nie zależy od czynników zewnętrznych, a od nas samych.

    Oczywiście mniej wytrwali i zdeterminowani (Ci którym nie zależy żeby to przejść) wykruszą się po drodze. Znajdą wymówki że prawa wszechświata działające na wszystkich ich nie dotyczą, niektórzy stwierdzą że prokrastynacja to choroba i inne pierdoły :)

  11. Zawada.tv pisze:

    Przepraszam, ale muszę to powiedzieć.
    Ostatnio na kliku blogach spotkałem się z takim podejściem- Na pytanie , jak wziąć się do roboty, odpowiadacie – po prostu weź się do roboty! Masło maślane.

    Przecież to kompletnie nic nie wnosi. Każda z osób które zadawały tutaj na blogu pytania wie że powinna się wziąć do roboty. Nie wie natomiast jak. Jak się przełamać. Jak się zmusić. Często nawet nie wie co tak naprawdę chce robić. czym WARTO się zająć.

    Twój przykład ze studiami to po prostu prawo Parkinsona. Zawsze chęć zysku (zdobycia dobrych ocen) można przetłumaczyć jak o strach przed stratą (dobrych ocen) w takim sensie, ludzie pracują ze strachu przed tym ze nie dostaną wypłaty, itp.

    Tak samo zdanie Każdy musi sam zacząć działać to też taka gierka słowna. jak stoisz nad kimś z kijem baseballowym zmuszając go do działania, to w rzeczywistości on też sam podejmuje działanie. to on podejmuje decyzje. Ale pod wpływem bodźca z zewnątrz.
    Prawie zawsze działasz pod wpływem bodźca z zewnątrz. i może abstrakcyjne „schudnę”jest za słabym bodźcem w porównaniu z realnym, pachnącym , apetycznym bodźcem „ciastko”, albo w przypadku kogo innego bodźcami „piwo” „hamburger” „nadgorliwa teściowa” itp.

    Tak wiec podsumowując- bartek przekazuje tu również wiele ciekawej i przydatnej wiedzy. Ala samo gadanie „po prostu zacznij działać” niewiele wnosi.

    Pozdrawiam.

  12. Jeżeli przeczytałeś mojego posta dokładnie, to zauważyłeś, że trochę obszerniej to opisałem niż tylko „po prostu zacznij działać” :)

    „Tak samo zdanie Każdy musi sam zacząć działać to też taka gierka słowna. jak stoisz nad kimś z kijem baseballowym zmuszając go do działania, to w rzeczywistości on też sam podejmuje działanie. to on podejmuje decyzje. Ale pod wpływem bodźca z zewnątrz.”

    I tutaj trzeba zrobic tak, żeby dzialac bez bodzcow z zewnatrz. Jak? Wiele świetnej wiedzy przekazuje Bartek w nagraniu.

    Ja polecam dodatkowo:

    Kartka i dlugopis.

    I teraz szczerze: Co robiles w ciagu ostatnich kilku godzin, jak spedziles kazda godzine? Zeby cos zmienic, trzeba sobie zdac sprawe ze nie wszystko jest tak jakbysmy chcieli. Rozpisz tak caly zeszly/nadchodzacy tydzien, obserwuj swoje dzialania i zachowania.

    To wlasnie mam na mysli piszac:

    Szukamy, działamy, zmieniamy swoje nawyki, obserwujemy jak spędzamy czas – do czasu aż znajdziemy sposób na siebie.

    Jezeli sie okazuje ze nie spedzamy tego czasu jakbysmy chcieli (i juz wiemy, czujemy ze tak jest, to nawet nie ma co rozpisywac jak marnowalismy ostatnio czas).. nie ma co analizowac, czy to Parkinson, czy inny Alzheimer – tylko zadac sobie pytanie: CO TERAZ MOGE ZROBIC, OD CZEGO ZACZAC zeby to zmienic? JAK?

    Piszesz o bodzcach z zewnatrz – to trzeba teraz szczerze spojrzec na siebie, i zapytac znowu siebie (nie Bartka, ani tez nikogo innego) dlaczego zwlekamy, zamiast robic to co powinnismy, dlaczego te czekamy na te bodzce z zewnatrz? Kartka, dlugopis – i jazda, byle szczerze ze soba!

    Na czym nam naprawde zalezy, po co dazymy do danego celu, jakie wartosci nami w zyciu kieruja? Dla wielu to pierdoly, i tego nie zrobia.. a pozniej wroca do analizowania i zwlekania :)

    A kiedy zrozumiemy co to ODPOWIEDZIALNOSC (ktora pojawia sie tez w nagraniu Bartka) to wtedy rozumiemy co znaczy:

    Szukamy informacji, wdrazamy je w zycie, zmieniamy swoje nawyki, obserwujemy jak spędzamy czas, i czy juz widac efekty zmiany.

    Oczywiscie droga kazdej osoby jest inna, na kazdego inne sformulowania dzialaja.

    Wazne zeby oprocz chloniecia wiedzy chociaz male porcje z tego zastosowac w praktyce. Bo mozna obejrzec nagranie Bartka, przeczytac 3-4 swietne ksiazki na ten temat, analizowac.. I dalej liczyc ze samo przeczytanie zrobi to za nas :)

  13. Zawada.tv pisze:

    „I tutaj trzeba zrobic tak, żeby dzialac bez bodzcow z zewnatrz. Jak? Wiele świetnej wiedzy przekazuje Bartek w nagraniu.”

    Tak więc przykłady z filmiku Bartka-
    -utrata dobrego kontaktu z przyjacielem- bodziec z zewnątrz.
    -koszty dentysty- bodziec z zewnątrz.
    -czas, nerwy , urlop spotkania- bodźce z zewnątrz.
    -otoczenie- bodźce z zewnątrz.

    Generalnie 12 sposobów Bartka, to bardzo dobry kierunek, esencja tych czterech filmików, między innymi dlatego że uwzględnia to ze wszystko co cie otacza ma wpływ na motywację. Nie ma szans żebyś się zmotywował nie oczekując jakiegokolwiek efektu zewnętrznego.

    Ja nie mam problemów z motywacja , ale miewałem problemy z produktywnością ludzi w moim otoczeniu.
    I czasami wystarczy mała podpowiedź żeby wszystko ładnie ruszyło do przodu- np w mojej firmie rodzinnej, ruszyliśmy z kopyta, wyrzucając ze słownika zdanie „trzeba by zrobić” zastępując je Zdaniem „zrobimy to i to”- plus dokładna data realizacji. nie musi być teraz. Ale musi być ustalona, jak najdokładniejsza data. Ta drobnostka wprowadziła do naszego funkcjonowania kolosalną zmianę.

    ludzie czytają książki i blogi takie jak ten, licząc na to że trafia na podpowiedź, która będzie pasowała do ich przypadku. niestety bardzo często trafiają tylko na odpowiedzi które pasują do przypadku ich autora.

    pozdrawiam.

  14. Jeżeli chodzi o bodzce z zewnatrz, a przynajmniej w taki sposob w jaki odbieram to o czym piszesz, to mysle ze nie można się tylko i wyłącznie do nich ograniczyc. Tutaj już siegamy glebiej, ale pytanie co jest skuteczniejsze:

    Nauczyciel do ucznia: musisz się tego nauczyc, bo jak nie to nie zdasz!
    (bodziec zewnętrzny)

    Uczen i jego bodziec wewnętrzny, czyli to on kontroluje sytuacje, a nie czeka na bodziec zewnętrzny (nauczyciela): chce się tego nauczyc, poswiece na to czas, mam jakies powody (i tutaj ma swoje powody, wartosci którymi się kieruje). Uczen: to zrobie, tak chce, tak wybieram, i siada do nauki.

    Jeżeli dla kogos samodyscyplina będzie opierala się na wartościach wewnętrznych (naprawde chce to zrobic, chce być zorganizowanym! ; mam na to takie i takie powody) to wtedy wiadomo ze to będzie skuteczne, i automatyczne. Wiadomo ze bodzce zewnętrzne będą, bo po cos chcemy być zdyscyplinowani, ale opierając sie tylko na bodzcach zewnętrznych nie będziemy kontrolowali sytuacji. Będziemy reagowac zaleznie od bodźców.

    Lekarz nam powie: albo rzucisz palenie, albo umrzesz. To wtedy się zmobilizujemy, nagle odkryjemy poklady naturalnej motywacji, dziwnym trafem dopiero teraz:)

    Albo sami temu zapobiegniemy, i stwierdzimy: co zrobic żeby rzucic palenie, zanim lekarz nam kiedys postawi diagnoze? I bierzemy się za to, ustalamy plan i rzucamy palenie. Dla kogos może będzie to konkretna deklaracja i jej termin? Albo cos jeszcze innego? Kazdy ma swoje wartosci i powody. Beda tacy ktorzy rzuca palenie dla innej osoby, beda tacy ktorzy rzuca palenie dla swojego zdrowia, inni dla oszczednosci.. itd.

    Kazda osoba która czyta ten blog, i dyskusje takie jak nasza odbiera to na swój sposób. I na pewno będą tacy, dla których Twoje wypowiedzi będa swietne, wniosa cos nowego, a moja zignoruja. Będą tez tacy, którzy stwierdza ze moja odpowiedz im pomogla, i tego szukali. To sprawa indywidualna, i po to wlasnie dyskutujemy i dzielimy się doświadczeniami/spojrzeniem na sprawe ;)

  15. Adamek pisze:

    Panie Bartku, Pana pełne imię to Bartosz czy Bartłomiej?

  16. Monika pisze:

    Jak skończyć z odwlekaniem?
    Podnieść tyłek z kanapy i zacząć…

    ja przed chwilą tak zrobiłam. Załatwiłam 2 rzeczy, które odwlekałam kiklka dni i wiecie co nie bolało ;) .
    A teraz obejże video:)

  17. Ronin pisze:

    Dla mnie motywacja to taki wewnętrzny ogień. Super gdy się w nas pali, ale w realnym życiu jest mnóstwo zadań, które poprostu trzeba zrobić i bez niego. Np. mam do przeczytania na zaliczenie koszmarnie nudną książkę. Próbowanie rozpalania motywacji do tego zadania jest wg mnie samooszukiwaniem się. Wiem, że ta książka przybliża mnie w jakiś sposób do osiagnięcia ważnego celu, (np. zaliczenie sesji) ale spójrzmy na to realnie – to zadanie jest nudne i żmudne. Tutaj trzeba raczej rozwijać w sobie samodyscyplinę. Takie podejście jak w wojsku. Jest zadanie – wykonać. Żołnierz nie musi być zmotywowany – on wie, że rozkazy się wykonuje i już. Wg mnie dopiero mieszanka samodyscypliny i motywacji gwarantuje nam osiągnięcie sukcesu.

  18. Ania pisze:

    Witaj Bartku

    Świetne filmiki. mam pytanie odnośnie technicznej kwestii, otóż w jakim programie do nagrywania pulpitu nagrywałeś te prezentacje z map myśli? Też robię sobie mapy mysli w mindomo ale nie wiem, jak usunąc te okienka na górze, aby nie było ich podczas nagrywania prezentacji. Chciałabym robić takie prezentacje dla dzieci w szkole dlatego bardzo licze na Twoją podpowiedz :)

    • Bartek pisze:

      Prezentacje nagrywam Camtasia Studio. Co do panelu, to trzeba w niego kliknąć dwa razy i się minimalizuje :)

      • Ania pisze:

        Dzięki Bartku. Rzeczywiście, okienka się zminimalizowały :) ale i tak zostają te napisy : Home, Insert, Format… Ty tego też nie masz w swoich prezentacjach, więc wnioskuję, że je też można zminimalizować jakoś albo w Twoim programie do nagrywania odznaczyłeś sobie tę część…

  19. Damian Szorc pisze:

    U mnie motywacja = przyjemność. Jeżeli mam przyjemność z robienia czegoś to to robię. Jeżeli coś jest nudne to w wyobraźni robię z tego zabawę.

Leave a Reply

Designed by: Business Web Hosting | Thanks to Buy Icons, travel tips and Used Cars