Facebook jest już wszędzie. Swoje Fanpage mają radia, firmy, blogi i gazety. Trzeba przyznać, że Zuckerberg naprawdę dokonał czegoś wielkiego, ale ostatnimi czasy FB zaczyna mnie coraz bardziej drażnić.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie spędzają coraz więcej czasu na FB i być może będę się musiał tam udzielać bardziej z konieczności niż chęci.
.
Dlaczego nie lubię Facebooka.
1. Jest cholernie czasochłonny – i tu oddaję pokłon twórcom serwisu za to, że naprawdę potrafią przetrzymać człowieka w serwisie. Każda wypowiedź prowadzi do innej osoby, która zamieszcza linki zdjęcia, komentarze itd. Przebywanie na łamach serwisu nie ma końca.
Polecam zainstalowanie wtyczki Time Tracker. Dzięki niej łatwo zorientujesz się jaki procent czasu spędzonego przed komputerem spędzasz na FB.
.
2. Faktyczna wartość jest znikoma. Czy przesiadywanie na FB w jakikolwiek sposób poprawia jakość Twojego życia? Czy informacje, które dostajesz za pomocą tego kanału warte są poświęcanego im czasu?
Dla mnie NIE!
Polecam przeprowadzenie małego eksperymentu: wejdź na Facebook.com i sprawdź „Aktualności”, które masz na głównej stronie. Sprawdź do czego ludzie linkują i jakie są komentarze.
Niech zgadnę: masz kilka linków do teledysków na Youtube, kilka osób zmieniło zdjęcie profilowe, kila osób polubiło lub skomentowało zdjęcie innej osoby, ktoś napisał jak mu wesoło/ smutno/ źle, a jeszcze inna osoba podlinkowała fotę z demotywatorów.
Może 5% informacji mógłbym oznaczyć etykietką „ciekawe” natomiast cała reszta to „pierdoły”.
Większość czasu jaki spędziłem na FB przeznaczony był na kasowanie: zaproszeń do znajomych, gier, aplikacji, grup, wydarzeń i fanpage’ów.
Zdecydowanie większą wartość mają dla mnie blogi i GoogleBooks
.
3. Quizy. Są ż a ł o s n e. Naprawdę NIE CHCĘ wiedzieć jakim jesteś owocem, zwierzakiem, jaka czeka Cię przyszłość i co oznacza Twoje imię. Nie chcę wiedzieć jaka cecha charakteru u Ciebie dominuje, jaki instrument do Ciebie pasuje i jakim byłbyś pokemonem. Naprawdę mnie to NIE INTERESUJE.
Teraz ignoruję tego typu zaproszenia z góry na dół, ale straciłem dobre zdanie na temat kilku osób, które tego typu „rozrywkę” mi przesyłają.
.
4. Powiadomienia. Nie wiem jak Ciebie, ale mnie strasznie irytuje to, że jak skomentowałem czyjeś zdjęcie, to dostawałem powiadomienie o KAŻDYM następnym komentarzu. Nic mnie z innymi komentującymi nie łączy i nie rozumiem dlaczego FB sądzi, że to może być dla mnie interesujące.
Poza tym tego typu opcja powinna działać odwrotnie: jak chcę dostawać powiadomienia, to powinienem zaznaczyć jakieś okienko (jak w komentarzach poniżej). Natomiast FB robi inaczej: domyślnie dostajesz informacje o każdym pierdnięciu Twoich „znajomych”, a jak nie chcesz ich dostawać, to musisz znaleźć gdzie to wyłączyć.
W końcu zrobiłem tak, że wyłączyłem wszelkie powiadomienia i wchodzę na FB dwa, trzy razy w tygodniu na kilka minut (sorry Zuck, zaniżam statystyki
).
.
5. Sugestie. Facebook podpowiada mi kogo mogę znać i zaprosić do grona swoich przyjaciół, ale w dużej mierze te sugestie są nietrafione. To, że chodziłem z kimś na studia niekoniecznie oznacza, że znam czy powinienem znać kuzyna tej osoby.
.
6. Podniecanie się życiem innych. Tysiące ludzi obserwuje Tima Ferrissa i jemu podobnych. Sprawdzają gdzie są, co i z kim robią.
Ludzie czytają, śledzą i podniecają się, że ten jest na Kanarach, ten na Filipinach, a jeszcze inny leci do Meksyku. Problem w tym, że często sami nie robią NIC, żeby ich własne życie było chociaż odrobinę ciekawsze!
Dlatego rzadziej śledź poczynania podróżników i e-biznesmanów, a więcej rób w kierunku zmiany TWOJEGO życia.
Jest ogromna różnica między czytaniem o biznesie, a jego robieniem, między oglądaniem skoków spadochronowych, a skakaniem, między oglądaniem filmów porno, a sexem w rzeczywistości.
To są powody, dla których nie przepadam za Facebookiem
Apel do blogerów piszących o rozwoju osobistym
Skoro piszesz blog na temat rozwoju osobistego, motywacji, minimalizmu i produktywności, to jednocześnie nie namawiaj ludzi, żeby śledzili każdy Twój ruch na FB. Trochę to śmierdzi brakiem spójności w przekazie.
Z jednej strony:
„Działaj! Rusz dupę! Masz tylko jedno życie! Dąż do niezależności!”
a z drugiej:
„Trać czas na przeglądanie mojego fanpage! Czytaj każdą notkę jaką dodam, sprawdzaj każdy link i każde zdjęcie, które wrzucam! Będziesz wiedział co się u mnie dzieje!„
Może nie tak dosłownie napisane, ale czyż nie o to chodzi?
Wybaczcie Panie i Panowie, ale to hipokryzja.
Najlepszy rozwój to ten zdobyty w praktyce, więc nie tylko pokazuj jak żyjesz, ale także ucz ludzi jak mogą dojść do tego samego.
.
Jak traktować Facebooka
Podchodź do FB jak to telefonu komórkowego. Sięgasz po telefon jak chcesz do kogoś zadzwonić albo napisać sms’a. traktuj FB dokładnie tak samo: wejdź, zostaw wiadomość, wyjdź. Koniec kropka.
Korzystam z FB w trzech przypadkach:
1) Sprawdzam czy ktoś nie napisał do mnie na PW
2) Akceptuję zaproszenia do znajomych
3) Chcę do kogoś dotrzeć, a nie mam do tej osoby ani numeru telefonu, ani maila, ale znalazłem profil tej osoby na FB.
To podejście doskonale się sprawdza i zachęcam do Facebookowej abstynencji.
Bartek
Facebook Killer
Przeczytaj podobne wpisy:

Styczeń 24th, 2011
Bartek

Posted in
Tags:
Bartek, podoba mi się ta bezpośredniość i szczerość w wyrażaniu poglądu. Tak trzymaj. Co do samego podejścia zgadzam się w większości.
Ciekawą kwestią jest to, że w momencie, kiedy mówię ludziom o tym co myślę o przesiadywaniu i ekscytowaniu się Facebook czy NK w dużej mierze potwierdzają, że w sumie to prawda „ale to takie fajne miejsce, gdzie można być w kontakcie z innymi”. Jest to dla wielu wypełniacz dla wolnego czasu, z którym nie mają lepszego pomysłu co zrobić.
Damian Dubiak Tylko czy skomentowanie komuś zdjęcia lub kliknięcie w „Lubię to” faktycznie jest kontaktem z innymi? Czekam z utęsknieniem na czasu aż historia zatoczy koło i ludzie będą się spotykać w parkach, na ławkach, będą się odwiedzać częściej na kawie i spędzać czas na ciekawych rozmowach.
To jest przerażające i smutne
. Konsekwencje takiego zachowania prędzej czy później będą miały swoje odbicie w jakości życia tych osób.
Pozdrawiam!
Bartku, bardzo kontrowersyjny wpis. Ja nie mam FB ani NK i dobrze sobie żyję. Mimo to marnuję czas przed komputerem.
Pozdrawiam,
Olga
Można by napisać analogiczny artykuł pod tytułem- „dlaczego nie lubię blogów.”
I powody były by podobne. Większość treści na blogach to śmieci. Ich autorzy dzielą się nic nie znaczącymi bzdurami, a pod spodem jacyś nie znani ludzie wypisują bzdurne komentarze (jak ten). Blogi marnują twój czas, w którym mógł byś się rozwijać. guru samorozwoju są niekonsekwentni pisząc blogi, ponieważ ich czytelnicy zamiast się rozwijać czytają ich blogi!
Ale możesz używać facebooka do promowania interesującej i istotnej treści, a ze znajomymi nadal możesz się spotykać. moi od przebywania na mordoksiążce nie stali się aspołeczni.
Generalnie- nie jestem fanem. narzędzie jak każde inne- używam, zajmuje mi dużo mniej czasu niż np blogi.
A dla podsumowania- http://www.funpic.hu/files/pics/00041/00041262.jpg
Zawada.tv
To zależy jakie blogi się subskrybuje. Uważam, że te, które mam w czytniku w ogromny stopniu przyczyniły się do poprawy mojego życia.
Chyba poleciałeś nieco w skrajność, chociaż jak ktoś tylko czyta i nic z tą nabytą wiedzą nie robi, to rzeczywiście może być tak jak napisałeś.
Pozdrawiam!
Bartek
Bartek, dużo racji w tym artykule, ale nie ze wszystkim można się zgodzić.
1. Jest czasochłonny. TAK, ale równie dobrze można powiedzieć, że czytanie blogów jest czasochłonne. To ile ktoś przeznacza czasu na fb i co tam czyta to jego indywidualna sprawa.
2. Równie dobrze można powiedzieć: „To zależy jakie ktoś Fan Page obserwuje”. Są wartościowe informacje i mniej wartościowe…
3. Quizy – masz rację, z reguły są żałosne, ale czasem mogą też odprężać… Taki quiz może być dobrym sposobem na reset mózgu podczas pracy.
4. Powiadomienia są ok, bo można śledzić na bieżąco co dzieje się w wątku, w którym brałem udział. Wiadomo, że nie wszystkie wątki chciałoby się śledzić, dlatego tak jak napisałeś Bartku – warto by wprowadzić jakieś możliwości wyboru śledzenia.
5. Sugestie są świetne. Można łatwo odnaleźć wszystkich znajomych. A przecież nie o wszystkich się pamięta, bo mogę przecież zapomnieć nazwisko kolegi z podstawówki?
Podsumowując, artykuł z pewnością dający do myślenia, jednak wydaje mi się, że nagiąłeś pewne rzeczy, aby uwypuklić to co chciałeś przekazać.
W pełni zgadzam się z Arkiem.
Ty nie lubisz FB, bo uważasz, ze zajmuje dużo czasu i faktycznie tak jest.
Podobnie jest ze skypem, gadu gadu i innymi zjadaczami czasu. Jednocześnie to miejsca gdzie możesz się pokazać i napisać kilka informacji na różne tematy i znaleźć kilka ciekawych notek.
Są różne skrajności, można tylko pisać komentarze na blogach, na fb itd. i nie robić nic.
Można także tylko i wyłącznie się rozwijać, czytać książki, oglądać video, brać udział w szkoleniach… i to wszytko.
Można też tylko i wyłącznie pracować nie mając czasu na naukę, ani budowanie relacji.
Każda ze skrajności jest zła, to równowaga ma znaczenie, bo budujesz pozycję eksperta, pokazujesz, że jesteś człowiekiem i nawet masz efekty w działaniu
Ja większość ludzi, którzy nic ciekawego nie piszą zaznaczam „ukryj wpisy tego użytkownika” i problem dużego zaśmiecenia znika.
Mam automatyczną publikację wpisów na blipie i facebooku, bo dzięki temu mogę zyskać dodatkowy ruch. Nie każdy korzysta z czytników rss, niektórzy nawet nie wiedzą co to jest.
W marketingu podobno ważne jest budowanie relacji, od tego są mejlingi, blogi, co w tym złego, że ktoś ma stronę na FB? Jest kanał do marketingu i warto go wykorzystać.
Pozdrawiam
Roman Torkowski
Ciężko się przyznać, ale tak jest Facebook zakłada ‘klapki’ na oczy i nic poza nim często nie widzimy wciągając się w ten wir bez ustanku. Ja mam swojego Facebooka ale tylko Blogowego, nie mam tam żadnych swoich danych, zdjęć itp. Służy mi do śledzenia innych blogów, a autorzy nie raz wstawiają jakieś ciekawe filmy motywujące, rozwojowe. Więc to się przydaje.
5 i 6 punkt jest najważniejszy i właśnie to w facebooku jest najgorsze, zaraz sobie podglądnę ustawienia co mogę wyłączyć a czego nie.
Co do „Apel do blogerów piszących o rozwoju osobistym” Poczułam się winna i pewnie w większości ten apel był do mnie, otworzyłeś mi oczy za wszelkie powiadomienia przepraszam, i to się na pewno nie powtórzy.
Pozdrawiam Cię Bartku serdecznie.
Aleksandra.
Aleksandra
Wyluzuj
Jeżeli uznałaś, że był do Ciebie, to pewnie coś w tym jest. Pisałem ogólnie bo zauważyłem taki trend na kilku blogach, na które od czasu do czasu zerkam.
Pozdrawiam!
Bartek
A jeszcze z tym aby historia zatoczyła koło, no Bartku niestety jest taka brutalna rzeczywistość, że wciąż wychodzi coś nowego, więc coś czuję że nie prędko się to spotka. Głupotą jest dzwonić „Cześć wejdziesz na Facebooka? Mam ci coś do powiedzenia” Jejku! czy dana osoba która mi to powiedziała nie mogła mi tej wiadomości powiedzieć przez telefon ? Dawniej takim pożeraczem internetowym było Gadu-gadu, teraz niestety ten Gadżet zamilczał u mnie na komputerze wszyscy siedzą na facebooku i wolą napisać mi tam wiadomość i czekać na odpowiedź, dlatego też usunęłam mojego prawdziwego facebooka który miał może z 2/3 tygodnie
Ale miejmy nadzieję… Miejmy nadzieję, że znów powróci ten czas gdy wszyscy zaczną się spotykać, ale też myślę że popularność facebooka spadnie gdy będzie cieplej na dworze
wtedy jest przyjemniej wychodzić z domu niż teraz. Nie prawda ?
Pozdrawiam.
Nie wiem jak na twoim blogu się cytuję więc napiszę tak :
„Wyluzuj
Jeżeli uznałaś, że był do Ciebie, to pewnie coś w tym jest. Pisałem ogólnie bo zauważyłem taki trend na kilku blogach, na które od czasu do czasu zerkam. ”
No pewnie coś w tym jest i jest
bo parę razy z tego co pamiętam wysyłałam zaproszenie do fanpage’u ale nie zwracałam na to uwagi że może to być narzucenie się drugiej osobie. Widzisz, nieraz najbardziej istotne rzeczy zostają przyćmione
Witam,
Od tego są lifehacki żeby sobie radzić z nowościami. Trzeba po prostu stosować zasadę Pareto do FB. Najciekawszym osobom i profilom np. ciekawym stowarzyszeniom zakładam osobną grupę. Logując się sprawdzam w zasadzie tylko co się dzieje w tej grupie i mam fb z głowy. Pozdrowienia
Mocne, prawdziwe- biorę do siebie.
Dlaczego dostaje się powiadomienia o skomentowaniu przez innych wpisu innej osoby? Właśnie żeby Cię zatrzymać na dłużej
Facebook zmienił świat- naprawdę oni stworzyli coś wielkiego.
Dla mnie twierdzenie, że FB to strata czasu i ble i wogóle to lekkie przesadzenie. Przecież są na zachodzie Blogerzy, którzy wrzucają naprawdę dobre wiadomości na swoje profile. Takie na które nie zwrócił bym uwagi sam. FB jest też szansą dowiedzenia się co kto robi z moich znajomych. Oczywiście nie siedzę nad FB godzinami. Wchodzę dla rozluźnienia, gdy okazało się, że skończyłem pracę wcześniej niż zakładałem i na chybcika nie ma jak się spotkać ze znajomymi na żywo. FB jak każde narzędzie trzeba umieć używać, to i będzie dawał kożyść i jednocześnie nie tracił czasu.
Poza tym zgadzam się z zawada.tv. Zasadę, że większość informacji na FB można potraktować jak śmieci odnosi się również do Bloga.. ale tylko wtedy jeżeli nie masz ustalonych celów i sam nie wiesz czego chcesz. Wtedy łatwo złapiesz się na tym, ze marnujesz czas. No ale to chyba oczywiste?
Skoro z Blogów potrafisz Bartku wyciągać wartościowe infromacje to spróbuj użyć podobnych lub takich samych zasad tylko, że do FB. Może zadziała. JA tam na FB dowiedziałem się sporo wartościowych infromacji, które też pozytywnie obok blogów wpłynęły na moje życie.
Pozdrawiam.
Zgadzam się ogólnie odnośnie fb, że teraz życie przeniosło się tam i stał się jednym wielkim pożeraczem czasu, ale strasznie generalizujesz o tym fanpage, Bartku:
„Trać czas na przeglądanie mojego fanpage! Czytaj każdą notkę jaką dodam, sprawdzaj każdy link i każde zdjęcie, które wrzucam! Będziesz wiedział co się u mnie dzieje!„
Mam kilkanaście ‘like’ów’ na eFBecji a ich autorzy robią tam na prawdę dobrą robotę – notki i linki, które wrzucają są naprawdę użyteczne. To, że ktoś ma fanpage nie znaczy, że co kilka godzin wrzuca tam jakieś materiały i to tylko po to by ‘fani’ tracili czas. Nie przeczę, że tak nie jest, ale gdy widzę, że coś takiego się dzieje to kieruję się w stronę prostokącika ‘unlike’ i po problemie.
Artykuł na plus, bo pewnie sporo osób po jego przeczytaniu uświadomi sobie jak dużo czasu traci na fb. Łącznie ze mną… Pozdro!
Oho! Tabace oberwało się za nawoływanie na blogu do obserwowania mojego FB czy blipa
A poważnie – ja lubię patrzeć co się ciekawego u innych dzieje. Obserwując wyczyny znajomego sam ruszyłem tyłek i pojechałem w parę miejsc. Wiem też o 2 osobach, które widząc moje relacje z różnych miejsc same ruszyły tyłek. Jako „nadawca” na FB wrzucam różności, aby inspirować i pokazać „co jest możliwe”
Więc mnie nie przekonuje główne przesłanie Twojego postu, bo to zależy kto i do czego używa FB oraz jak chce z niego korzystać
Natomiast jak efektywnie „przeglądać” FB już tak – sam wywalam zaproszenia do gier, wydarzeń czy usuwam z tablicy osoby, których treści dla mnie nie są ciekawe.
Uśmiechy!
Orest
Witam!
Ja Facebooka nie mam i nie zamierzam mieć. Tak jest zostało to napisane jest to ogromna strata czasu, ale dodatkowo wprowadzająca wiele innych pokus typu durnowate gry w serwisie. Nie jednokrotnie byłem świadkiem rozmowy właśnie na temat tych „gier”. Doszedłem do wniosku, że ludzie siedzą niczym uzależnieni gapiąc się w ekran, walcząc o cyferki w rankingu który tak naprawdę nic do ich życia nie wniesie.
Rzecz, która zaniepokoiła mnie w pewien sposób był artykuł w National Geographic (numer 11/2010).Nosił on tytuł „O internecie bez mitów”. Według badań podanych tam dla dzisiejszej polskiej młodzieży, ważniejsze staje się istnienie na tego typu portalach niż relację w otaczających ich środowisku. Co więcej tego typu miejsca społecznościowe w sieci dyktują istnienie i tworzą coraz częściej hierarchie w realnym świecie. Powstaje pytanie: Czy nie staje się to chore wręcz, skoro tego typu rzecz dyktuje nam coraz częściej jak żyć?
Sięgnąłem dalej do książki Golemana pt: „Inteligencja społeczna”. Zostaje tam ujęte zjawisko autyzmu społecznego niestety coraz częściej spotykanego. I tu także powodem często staje się Internet, Gry, Portale Społecznościowe, Telewizja. Wynika z tego, że coraz więcej ludzi woli egzystować w sieci, niż przeżywać lepsze i gorsze dni poznając piękno otaczającego nas świata. Ktoś jeżeli się nie mylę powiedział kiedyś: „Nie każda zmiana niesie za sobą postęp” I tutaj wydaje mi się trafne stwierdzenie.
Pozdrawiam Maciej.
ja podobnie jak Olga. brak FB i NK. (Jak do tej pory da się bez tego żyć (minimalizm?)
). Tu podobieństwa się nie kończą bo też jednak zbyt wiele czasu marnuję będąc przy kompie na pierdoły.
Hej Bartek!
Zgadzam się z Tobą – jest tam mnóstwo śmieci, ale ja mam podejście, które w znaczący sposób niweluje to jak dużo czasu tracę na facebooku. Po prostu skupiam się na znajomych, którzy z moich obserwacji jak już dodają komentarz to jest to mądre/ciekawe/inspirujące/motywujące, a zawsze kilku takich się znajdzie. Bardzo mało inwestuję czasu w przeglądanie aktualności… Za dużo śmieci.
Pozdrawiam,
Paweł Kuriata.
Kurcze, chcialem kliknac ‘lubie to’ – maly zarcik;>
Zamiast używania rss, korzystam z fb w celu przeglądania ciekawych artykułów z lubianych stron. Poza tym, jeśli ktoś interesuje się e-commerce lub marketingiem, to powinien znać specyfikę tego portalu, żeby przyciągnąć tłumy, które siedzą i marnują w nim czas.
Cóż! Myślę, że trzeba liczyć się z Facebookiem, ale w rozsądnej odległości.
Ja również pozwolę się nie zgodzić.
Z jednej strony owszem – mnie również drażnią głupie aplikacje i ankiety, quizy.
Natomiast nieoceniona dla mnie wartość to np:
-Strategie ze szkoleń (GRMG)
-Aktualności od Ekspertów których obserwuję.
Dodatkowo ostatnio mieliśmy szkolenie w Białymstoku, organizowane dosłownie „w biegu” bo ludzie mocno nalegali abyśmy tam przyjechali.
Część ludzi przyjechała z drugiego końca polski aby tam być natomiast duża grupa ludzi po prostu nie mogła (sesja na studiach / warunki pogodowe / odległość etc.)
i specjalnie dla nich kiedy ja prowadziłem szkolenie Krzysiek wyciągał strategie i relacjonował na FB, po każdym module wrzucaliśmy fotki i
krótkie video gdzie w przerwie obiadowej odpowiadałem na pytania tych, którzy nie mogli być z nami na miejscu.
Uważam, że Facebook to świetne narzędzie a jak to bywa w przypadku narzędzi – definiuje je sposób wykorzystania, za każdym razem.
Pozdrawiam
Wybaczcie, że odpisuję dopiero dzisiaj, ale poświęcałem czas na rzeczy przyjemne, aczkolwiek bardzo angażujące.
Piotr
Nie twierdzę, że nie, tylko w całości przelewających się tam informacji jest to znikomy procent.
Otóż to. Miałem nadzieję, że ten post bardziej trafi do tych, którzy siedzą godzinami i przedkładają facebooka ponad wszystko inne, a później narzekają, że ich życie, to takie sobie jest.
Orest
A tam zaraz oberwało
Tak, zależy kto i do czego używa FB jednak obserwując serwis mam wrażenie, że tych korzystających z niego świadomie jest naprawdę mało.
Maciej
Ostatnimi czasy sporo pracuję z gimnazjalistami i to co piszesz jest prawdą. Zdarzało mi się słyszeć uwagi w stylu: „Nie idziesz z nami bo nie chciałeś zostać moim sąsiadem na farmie”.
Wiem jak to brzmi, ale zmiany są naprawdę poważne.
Kamil
Zdaję sobie sprawę, że trzeba liczyć się z FB i jak wspomniałem w artykule może dojść do tego, że będę tam aktywny bardziej z konieczności niż chęci. Cóż – czas pokaże
Kamil Dunowski
I jeszcze raz: ja nie mówię, że na FB nie ma wartościowych rzeczy, tylko, że w giną one w zalewie innych informacji przez które ja niekoniecznie mam ochotę się przedzierać.
Poza tym tytuł artykułu to: „dlaczego nie lubię…”, a nie „dlaczego nie powinniście lubić..”.
Jasne, że moje spojrzenie jest subiektywne i każdy z nas ma swoje. I bardzo dobrze!
Najciekawsze przemyślenia są po rozmowach z tymi, którzy patrzą na temat nieco inaczej niż z tymi, którzy poklepują po plecach.
Po takich rozmowach (lub komentarzch) czasami redukuję swoje pierwotne zdanie, a czasami jeszcze bardziej się w nim utwierdzam.
Pozdrowienia!
Bartek
Licz się z tym, że wiele osób przebywa zagranicą, lub też daleko od swojego rodzinnego miasta, a facebook pozwala im na kontakt z innymi. Dzięki temu takie osoby mogą na okrągło wiedzieć, co się dzieje i co ich omija
Dajmy na to godzinna rozmowa przez telefon, dużo by kosztowała, a pomyśl, że jest 30 osób, z którymi chciałbyś się skontaktować. W tym wypadku facebook jest najlepszym rozwiązaniem.
Sama obecnie jestem zagranicą, więc..
Pozdrawiam!
Karolina.
Myślę, że dyskusja nt. nowoczesnych form komunikacji jest akadamicka.
Dlaczego?
Otóż są to tylko NRZĘDZIA i to od nas zależy w jaki sposób je wykorzystamy.
opcja 1 – mogę śledzić wpisy, komentować, grać, qwizować robić tysiące innych rzeczy – tracić czas. Mogę.
opcja 2 – „Lubię” interesujące mnie firmy, produkty, wydarzenia itp. Rano sprawdzam „co jest grane” i mam na tapiecie np. kiedy do rybnego za rogiem przyjechała świeża makrela – ponieważ interesuje mnie to, aby własnie taka była i chcę to wiedzieć, ponieważ pójdę ją kupić. To, że trzba sobie Facebooka spersonalizować (odznaczyć ptaszki) to jest normalne – używasz Worda – ustawiasz go tak aby był dla Ciebie, tak samo telefon, a nawet samochód – chodzisz po salonach i szukasz takiego jaki jest odpowiedni dla Twoich potrzeb. Resume: Facebook jest narzędziem, z którego trzeba umieć korzystać.
przykłady narzędzi:
a) telefon – równie dobrze mogę „wisieć na drucie” (rozmawiać przez telefon) całymi godzinami – telefon, podobnie jak facebook jest narzędziem – albo tracisz czas, albo umiesz z niego korzystać.
b) blogi – mogę je czytac całymi dniami i przyswajać wiedzę, którą zawierają. Co z tego, skoro brak mi czasu na wcielenie jej w życie. Albo czytasz blog który zawiera wyłącznie interesującą Cię treść – i wcielasz ją w życie, albo przedzierasz się przez stos kompletnie niepotrzebnych informacji. Z tego względu blogów nie czytam – preferuje case study – problem-rozwiązanie, czyli akcja-reakcja, a dywagacje to może przy piwie.
b)komputer – podobnie jak cała reszta gadźetów jest narzędziem – trzeba skonfigurawać i używać jako narzędzie. Oczywiście, komputere może podobnie jak reszta narzdzi służyć dla zabijania czasu – czyli witamy w świecie gier komputereowych.
Teza, że Facebook jest „a feee” to demagogia. Trzeba nauczyć się korzystać z jego możliwości, podobnie jak z komputera, telefonu czy innych narzędzi, które mają alternatyne wykorzystanie – to, że nie potrafimy tego robić, nie znaczy, że te narzędzia są nieprzydatne i należy ślepo krytykować…
Drogi Ziutku zanim napisałeś ten komentarz dobrze by było zapoznać się z tym, co odpowiedziałem innym komentującym. Poza tym dlaczego chcesz mi w dość niegrzeczny sposób narzucać swoje zdanie? Jak najbardziej masz do niego prawo i ja je szanuję, więc i Ty uszanuj to, że ja mogę mieć inne.
Napisałem, że nie lubię Facebooka i podałem dlaczego. Nie mówię, że Ty masz przestać z niego korzystać – korzystaj do woli!
Pozdrawiam!
Bartek
Jeszcze się taki ktoś nie urodził, żeby zabronił mi korzystać z czegoś, co jest legalne, więc śpij spokojnie.
Natomiast jeżeli przedstawienie moje punktu widzenia i poparcie go argumentami jest dla Ciebie niegrzeczne i uważasz, że narzucam Ci swoje zdanie to przepraszam.
Natomiast każdy sądzi po sobie. Skoro uważasz, że ja Ci coś narzucam (a wcale tak nie jest, ponieważ chcę przedstawić kontrtezę, że FB jest narzędziem, a Ty zrobisz z tym co zechcesz) to pewnie sam miałeś taki cel pisząc powyższy tekst. Co więcej, jesteś bardziej ekstremistyczny niż ja – ponieważ instruujesz ludzi dokładnie jak mają postępować – a manipulacji nie lubię.
Nie lubię też braku spójności przekazu. Masz swój profil na FB to raz. Masz swój Fan Page na FB to dwa. I Ty dajsz rady bloggerom w tekście? Na jakiej podstawie? W tej samym artykule piszesz, że nie lubisz FB i nie masz Fan Page (tego pierwszego nie zweryfikuje, ale skoro masz i Fan page i profil osobisty, to o czymś to świadczy). To się nazywa hipokryzja? Czy może rozdwojenie jaźni?
Różnica między nami jest taka, że ja uważam, że FB to śmieć, ale traktuje go jako narzędzie i wykorzystuje możliwości. Przyznaje, że go używam. Ty uważasz go za śmieć, piszesz że go nie lubisz i nie używasz, ale w rzeczywistoście jesteś „facebookowym skrytożercą”… Jako trener jesteś niewiarygodny. Bo to tak jakbył byś moim trenerem na siłowni ze smukłą sylwetką zachęcającym mnie do tego samego, z tym, że pod Twoją koszulką gorset zmniejszałby obwód pasa. Nie tędy droga. Teraz możesz się burzyć dalej. Powodzenia.
Ziutek
W pełni zdaję sobie sprawę, ze FB to narzędzie. Dla jednych może ono być platformą utrzymującą kontakty ze znajomymi, dla innych wypełniaczem czasu, jeszcze innym może zastąpić czytnik RSS.
Pokazuję inne podejście, ale namawiam do korzystania z własnego mózgu, a nie do ślepej wiary w jakiekolwiek autorytety. Ktoś może się z tym zgodzić, ktoś może mieć inne podejście jak np. Ty ponieważ korzystasz w niego w konkretnych celach.
W tekście nie pisze, że nie mam
Mam i korzystam, ale baaardzo rzadko. O tym też piszę, że służy mi głównie do skontaktowania się z osobami, do których nie mam telefonu ani maila. Szkoda, że tego nie zauważyłeś.
Co do Fanpage – już nawet o nim zapomniałem. Stworzyłem go dość dawno, żeby przetestować możliwości, ale nie przypadł mi do gustu, więc przestałem go w jakikolwiek sposób rozwijać czy proponować jego obserwację znajomym.
Mam też profile na kilku innych portalach społecznościowych, które po prostu chciałem zobaczyć od środka i tyle
Nadal uważasz, że zwracasz się grzecznie?
Ja bym powiedział, że to nie różnica, ale podobieństwo
To Ciekawe, że oceniasz wiarygodność trenera nie będąc na żadnym jego szkoleniu, a wnioskując jedynie na podstawie artykułu. Poza tym to argument ad personam. Możesz krytykować treść artykułu, moje zachowanie, ale wypowiadanie się na mój temat bez poznania mnie bliżej jest chyba nie na miejscu.
Nie burzyłem się ani wcześniej, ani teraz, więc nie skąd ta presupozycja Ziutku
Nie ma to jak odnoszenie się do interesujących nas zdań, na dodatek wyrwanych z kontekstu, bez komentarza do tych najistotniejszych i „usprawiedliwienie” typu: zapomniałem, że mam (ale nie używam to nie mam). Prosze, szanujmy się… I nie wymagam od Ciebie tłumaczenia się gdzie co masz. Prosze jedynie o opieranie się na FAKTACH. Wiem, że to bardzo wiele w dzisiejszych czasach, ale ciągle się łudzę.
Oczywiście gratuluje próby maniupalacji tekstem.
Kiedy się odniesziesz do pełnego kontekstu, wtedy pogadamy. Nie wiem jak jest z Tobą, ale dyskusja po łebkach niestety uwałacza resztkom mojej inteligencji.
W zasadzie również mogę zacząć Cie cytować z kontekstu, ale uwierz, nic to nie wnosi do meritum, a udowadnianie kto komu wyciągnie lepsze zdanie też konstruktywne nie jest. Dlatego albo kogoś traktujesz poważnie albo nie odpisuj wcale.
Na zakończenie życzę więcej faktów, skoro skasowałeś swój fan page to coś jest na rzeczy. Spokonie, nie chce Cie dyskredytować, natomiast droga w zaparte czy pokrętne tłumaczenia jest drogą do nikąd…
ps. Chcesz być, czy też jesteś ekspertem. Na pewno jesteś kreatorem. I mam prośbę – zacznij kreować powytywny wydźwięk swoich tekstów. Na tym świecie jest wystarczająco dużo: nie, nienawidze, nie chce, nie lubie, nie, nie, nie i nie. Czyli tekstów wywołujących agresję. Wiem, że seks, wpadki, nienawiść to sprzedające się tematy, ale może warto pójść w drugą stronę i napisać: „Facebook – jak maksymalnie wykorzystać potężne możliwości dla włanych potrzeb?”. Tytył mało chwtliwy, wymyślony na kolanie. Wierze w Ciebie i Twoje możliwości.
Ziutek, tylko że zdania które dla Ciebie są najistotniejsze ja niekoniecznie musiałem tak postrzegać
Proszę, nie zarzucaj mi manipulacji tekstem, bo niestety rozmowa przez komentarze ma to do siebie, że idzie za nią wiele zniekształceń, które ciężko doprecyzować bez feedbacku ze strony rozmówcy.
Ten zawisły gdzieś w eterze, niezadbany i nie posiadający żadnej treści fanpage faktycznie skasowałem choćby dla świętego spokoju. Jednak zapewne zauważyłeś, że nie mam zaimplementowanej facebookowej wtyczki na tym blogu, nie namawiam do obserwacji i zostania fanem.
Myślę, że generalnie wydźwięk tego bloga jest pozytywny. Tekstów takich jak ten pojawiło się tyle, że można na palcach jednej ręki policzyć przez okres dwóch lat.
Choć jak widzisz z pozostałych komentarzy wynika, że kilka osób zanim kolejny raz wejdzie na FB zastanowi się czy to naprawdę potrzebne i ważne.
Co do artykułu: przyznam szczerze, że sam chętnie bym taki przeczytał, ale nie wiem czy wyjdzie on spod mojej ręki. Jednak jeżeli masz pomysł na taki artykuł, to bardzo chętnie zamieszczę go na tym blogu jako odpowiedź na ten wpis
A dlaczego nie! Wtedy czytelnicy dostaną inny punkt widzenia
Pozdrawiam!
Bartek
Ciągle w zaparte… Tak, już gdzieś to słyszałem: „I nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe.”
Spoko, kumam. Z takim podejściem rozmówcy nie mam co dyskutować.
ps. Skoro rozmowa przez komentarze ma zniekształcenia i ciężko ją doprecyzować, ponieważ nie ma feecbacku, to jak to się odnosi do bloga? Przecież on też feedbacku nie ma. Idąc Twoim tokiem – przekaz w blogu jest zniekształcony i ciężko go doprecyzować.
Mimowolnie precyzujesz ciekawe teorie.
Tylko chyba znów zaprzeczasz sam sobie?
Będzie o tym artykuł nawet w negatywnym odniesieniu?
Bardzo mocny i trafiony artykuł.
Zdecydowanie się pod nim podpisuję
Moje zdanie jest takie że z facebooka trzeba umieć korzystać umiejętnie i rozważnie. Przesiadywanie całymi godzinami to zdecydowana strata czasu. Lepiej naprawdę zabrać się do roboty i zmienić coś w swoim życiu niż zabijać czas na rzeczy mało ważne. Zresztą dotyczy to nie tylko facebooka, ale wszystkich portali społecznościowych.
Odbiegasz od swojego poziomu pisząc tego typu wpisy.
Pozdrawiam
Może to się komuś wyda dziwne, ale ja konta na facebooku nie mam.Znaczy się kiedyś chyba je założyłam żeby się zalogować na jakąś stronę, ale jeszcze nigdy z niego nie korzystałam. Ale mam konto na nk i wchodzę tam regorlarnie co ok 3 mies:) pozdr
Hahaha, ale to zabawnie wygląda, kiedy pod tak bardzo ANTYfacebook’owym wpisem podpisujesz się „Facebook Killer”, a linijkę niżej można kliknąć „Lubie to”.
Sebol – można, ale ja nigdzie nie nawołuję do tego by klikać
Swoją drogą dobrze, że ten wpis się ukazał bo dzięki niektórym krytycznym komentarzom zacząłem się baczniej przyglądać sobie i swoim reakcjom.
Dlatego bez względu na to czy komuś artykuł się podobał, czy nie – dziękuję
[...] opinią Bartka Popiela, który opisuje swój stosunek do Facebooka (zobacz artykuł: Dlaczego nie lubię Facebooka i nie mam FanPage?). Ja się z tym artykułem nie do końca zgadzam, co opisałem w komentarzu na blogu Bartka. [...]
Zgadzam się z tym artykułem w 100% Od początku szału na facebook zachowałem się dokładnie jak autor. Założyłem konto tylko po to żeby zobaczyć profil znajomej. Wchodzę tylko jak mi przyjdzie na mejla powiadomienie, że ktoś mnie zaprosił co mnie dziwi bo nie podaję tam moich danych ani zdjęć;)
Facebook leży u mnie odłogiem, od czasu do czasu na niego zajrzę jak znajdę jakiś ciekawy filmik z youtube albo dostanę w mailu powiadomienie o aktywności – tak że nie narzekam na zabieranie czasu przez FB. Gier nie ruszam, z góry odrzucam wszelkie aplikacje które pytają o dostęp do informacji, tak więc praktycznie od razu unikam 90% tego co wielu moich znajomych pochłania na facebooku.
Jednak mam inną gąbkę pochłaniającą mój czas – RSS na Google Readerze. Zasubskrybowałem kilkadziesiąt blogów i codziennie mam wiele setek nowych wpisów. Zostałem „zepchnięty” wstecz i w tej chwili utrzymuję się miesiąc do tyłu – bo starsze wpisy znikają mi z czytnika. Tak więc staram się przeczytać chociaż te które mi zaraz znikną. Potem czytam aktualne wpisy kilku wybranych blogów.
Czytanie wpisów sprzed miesiąca ma swoje zalety – podstawowym jest to, że jeżeli ktoś chciał się wypowiedzieć, już to zrobił więc czytam wpis w czytniku i jeśli mnie zaciekawił to otwieram wątek na blogu i czytam jeszcze komentarze, które często są równie interesujące co sam wpis.
Używam appletu PrintWhatYouLike żeby oczyścić interesujące mnie wpisy ze śmieci i zapisuję je jako pliki html w tematycznych katalogach na dysku. W ten sposób mam szybki dostęp do czytelnych informacji na interesujące mnie tematy, a jednocześnie nie zajmuje to wiele miejsca bo ew. grafiki wczytują się z sieci.
Powoli dojrzewam do usunięcia dużej części zasubskrybowanych blogów – codziennie kilka godzin zajmuje mi samo czytanie wpisów. Zaczynam dostrzegać, że wiele z tych informacji mogę znaleźć samodzielnie używając wyszukiwarki. Niewielki procent wpisów „otwiera mi oczy” na rzeczy których dotąd nie zauważałem, jednak odbywa się to kosztem wspomnianych kilku godzin dziennie. Inne rzeczy leżą odłogiem i zaczyna mnie to denerwować tak więc prawdopodobnie moje subskrypcje zostaną niedługo drastycznie obcięte.
Leszek wyznacz sobie limit subskrybowanych blogów. Ja np. postanowiłem, że w moim czytniku zostawię tylko 30 blogów. jak się okazuje w ogóle nie odczuwam ich braku. Polecam ostre cięcie. Zostaw tylko te blogi, które naprawdę coś wnoszą do Twojego życia.
Tłumacząc Twoje dywagacje na temat tego, że podział aktualności można klasyfikować jako ‘ciekawe’ i ‘pierdoły’ muszę Cię troszkę podłamać. Człowiek jest istotą społeczną, a że pierdoł jest 95% to i bez nich nie potrafi się obejść i kontaktu z innymi potrzebuje jak powietrza. Nikt nie każe Ci posiadać konta na Facebooku. Miło, że wylałeś swoje żale, szkoda że ja straciłam tyle czasu czytając wywody niezadowolonego z życia człowieka
.
„„Trać czas na przeglądanie mojego fanpage! Czytaj każdą notkę jaką dodam, sprawdzaj każdy link i każde zdjęcie, które wrzucam! Będziesz wiedział co się u mnie dzieje!„”
…każdy ma jakieś hobby. Czy stanie w wodzie po kolana przez pół dnia i łowienie rybek nie wydaje Ci się bez sensu? O gustach – wiadomo – się nie dyskutuje. Ale w moim odczuciu lepiej jest sobie „posiedzieć na fejsie” niż męczyć się z ciężkimi warunkami atmosferycznymi. no i nie lubię ryb.
.
ps. Zafascynowały mnie Twoje złote rady dotyczące korzystania z portalu społecznościowego. Jak i o telefonach. Po to ludzie są wolni, żeby sami mogli decydować. A jak chcą trwonić życie na Facebooku, to też ich sprawa.
„szkoda że ja straciłam tyle czasu czytając wywody niezadowolonego z życia człowieka”
Przecież jesteś wolny, to nie musiałeś tego czytać
Ja mam swoje zdanie, Ty swoje – nigdzie nie piszę, że ja na pewno mam rację i nigdzie nie odmawiam ludziom dokonywania innych wyborów niż moje. Ich życie, ich sprawa.
Jak ja nie lubię fecebooka, a wyrażenie ,,lubię to” jest straszne.Wszyscy są na fec.. jestem na fec.. będę na fec.. i to zdrobnienie fejs, co to jest? Myślę tak sobie ,że bycie na fejsu to nic innego jak fikcja, to nie jest życie bo mój znajomy ma znajomego który na fejsu mnie zna, ale w życiu rzeczywistym w cale!Bo na fejsu nie mam zmarszczek i brzucha mi nie widać i w ogóle to co chcę to im pokarze a oni uwierzą, powodzenia wierzcie.
świetny post, wchodzę na niego, kiedy potrzebuję motywacji do walki z pokusą marnotrawienia czasu pt. facebook
Ja jestem jeszcze bardziej pesymistyczne nastawiony do facebooka. A ty się nie odzywaj, bo masz facebooka i zapraszasz znajomych, a według mnie to już jest głupie. Ja chcę pogadać, to są od tego komunikatory albo e-mail, a nie serwis w którym zapraszam znajomych.
[...] Sam pisałem na temat negatywnego wpływu Facebooka, podobnie jak wielu innych blogerów. Pisał Bartek Popiel, pisała Wasp. W końcu Facebook to zło wcielone- wykrada nasze dane, zdjęcia, wie o nas wszystko [...]
Wpis ten znalazłem przypadkowo i jakże mnie ucieszył:) Znak to myślę sobie że nie jest ze mną tak źle skoro są i inni którzy FB nie uwielbiają miłością bezwzględną. Popieram w całej rozciągłości a nawet posunąłbym się dalej ale tu, nie będę obrażał użytkowników FB być może opiszę dosadnie swoje „uczucia” u siebie.
Niestety, nie wiesz co to znaczy być w społeczeństwie tu i teraz. Dla mnie facebook jest mega źródłem informacji (ty piszesz, że 5%). Wiem o każdym w zasadzie wszystko, mogę zebrać to w całość i przygotować kampanię reklamową na miarę naszych czasów, a nie dla babci w beretach. Jeden produkt mogę w błyskawiczny sposób wypromować i to zupełnie gratis w tempie o jakim nie śniło się telewizji czy prasie. Źle skonfigurowałeś sobie profil, masz dziwnych znajomych skoro wszystko co robią to pierdoły. Ja dobieram sobie znajomych wg faktycznych znajomości, a nie bo ktoś mnie zainteresował. Czasem wkradnie się jakiś błąd statystyczny, ale tak to bywa. Jak budujesz dom, też musisz dołożyć jakieś 20% do kosztów. Taki margines błędu. To jest lamentowanie gościa, który właśnie nie wie jak wykorzystać jedno z najlepszych narzędzi do pracy zawodowej i nie tylko. Jak słyszę takie wypowiedzi to sorry, ale to tak jakby po wynalezieniu żarówki bać się włączyć światło w nocy. Niestety, takie są fakty. Portale społecznościowe będą jeszcze bardziej wkraczać w nasze życie i trzeba to brać na klatę, a nie przyjmować pozę osoby, która jest anty FB i
dlatego jest gościem. „Nie lubię Facebooka” zaczyna być formą lansu, a że każdy lans jest czymś sztucznym, więc chyba to wszystko jest jakąś ściemą. Sorry za szczerość, ale niestety tak jest. Są ludzie, którzy mając system kontroli trakcji go wyłączają, ale jest ich zdecydowanie mniej. Mimo wszystko pozdrawiam i życzę miłych chwil bez Facebooka-szatana.
„To jest lamentowanie gościa, który właśnie nie wie jak wykorzystać jedno z najlepszych narzędzi do pracy zawodowej i nie tylko” – to zdanie jest piękne
Twój komentarz w takim razie również jest lamentowaniem. Jakbyś nie zauważył na końcu nie zawarłem żadnego: „A co Ty o tym sądzisz?” / „Jakie jest Twoje zdanie?” itp. z prostej przyczyny – nie obchodzi mnie to. Serio. Napisałem to, co ja myślałem w tamtej chwili ( w styczniu ). Dzisiaj moje podejście do sprawy jest nieco inne, ale zamiast wylewać żale tutaj załóż blog i napisz jak najlepiej wykorzystać portale społecznościowe. Chętnie się zaznajomię.