Chcieć VS Potrzebować

Żyjemy w świecie konsumpcji i wiary w to, że posiadanie (domu, samochodu, dużego telewizora, iPada, iPhona itd) daje szczęście. Nic bardziej mylnego! Szczęście to stan niezależny od nikogo, ani niczego.

Są skromnie żyjący ludzie, których przepełnia szczęście i są tacy, którzy posiadają pieniądze i wszelkie luksusy jakie oferuje świat, a mimo to popadają w depresje, ćpanie i alkohol.

Zatem nawet jeśli otoczysz się niewiarygodnie fajnymi zabawkami, Twoje życie może być bardzo ubogie.

Moja propozycja: naucz się rozróżniać „chcę” od „potrzebuję”. Ludzie często stosują te pojęcia zamiennie i to jest bardzo zły sygnał.

Mówią: potrzebuję nowy samochód, muszę kupić nowy telewizor, potrzebuję kupić nowe ubrania. Czy aby na pewno?

Zastanów się ilu Twoich znajomych zmieniło kineskopowy telewizor na LCD lub plazmę nie dlatego, że tamten się popsuł, ale dlatego, że chcieli mieć taki sam, jaki widzą w gazetkach reklamowych?

Ilu znajomych kupiło lepsze auto po podwyżce nie dlatego, że stare się popsuło, ale dlatego, że nowe jest trochę ładniejsze i ma klimatyzację?

Czas na pobudkę! Nie potrzebujesz kolejnych gadżetów, kablówki, która ma 500 kanałów, luksusowego samochodu, domu z basenem w strzeżonej dzielnicy czy nowej komórki, z której i tak w 90% dzwonisz lub piszesz smsy.

Potrzebujesz tylko kilku rzeczy: dachu nad głową, odzieży, pożywienia, innych ludzi, ich miłość i zrozumienia :)

Cała reszta kryje się pod pojęciem „chcę”. Jeszcze raz: wszystko poza powyższym chcesz, ale nie potrzebujesz.

Umiejętność odróżnienia „potrzebuję” od „chcę” daje mi niesamowicie dużo luzu w życiu i myślę, że warto takie podejście propagować.

Czy jestem wrogiem podwyższania swoich życiowych standardów? Absolutnie nie dopóki nabywasz pewne rzeczy nie robiąc z siebie niewolnika.

Weźmy pod lupę zakup samochodu. Czytałem kiedyś o badaniach, które stwierdziły, że samochód jest drugim miejscem (pierwszym jest praca), w którym ludzie najczęściej się stresują i denerwują.

Ok, niech on będzie ładny, dobrze wyposażony i bardzo wygodny, ale czy naprawdę chcesz płacić duże pieniądze za puszkę, w której się stresujesz i stoisz w korkach? (Wybaczcie sprzedawcy Mercedesów!)

Poza tym jak drogie auto, to drogie opłaty i części. Nie mówiąc już jak reagują ludzie jak na swoim wymarzonym wozie zobacz rysę! Wtedy to nawet podgrzewane siedzenia nie są w stanie zneutralizować tych emocji :D

To samo z domem. Ludzie przez kilka lat budują piękne domy, które stają się skarbonką bez dna. Dom niby fajna sprawa, ale znam kilka osób mieszkających w domach i tam zawsze coś jest wymieniane albo remontowane. Jak nie kanalizacja, to elewacja. Jak nie dach, to brama i tak w kółko.

To tworzy mniej więcej taką pętlę: dom ma być miejscem wypoczynku, ale żeby go utrzymać trzeba dużo pracować. Po pracy (na rzecz domu oczywiście) wracamy do niego by się przespać, albo coś naprawić – cudowna wizja!

Jakby na to nie patrzeć po śmierci i tak ten dom, telewizor i samochód się nie przydadzą, więc może ten czas, który jest nam dany przeznaczyć na coś innego? Celowo nie piszę na co, bo każdy ma swoje fanaberie ;)

Komórka na abonament, czy jakikolwiek sprzęt na raty to dokładnie ten sam schemat. Niby dają chwilową radość, ale później słono i długo (w przypadku kredytów mieszkaniowych) się za to płaci.

Weź pod uwagę jeszcze jedną rzecz: cały świat reklamy i wielkiego biznesu działa tak, żeby Twoje pragnienia NIGDY nie zostały zaspokojone. Gdyby tak było, to nie mielibyśmy co roku premiery iPhona.  Są ciągle lepsze komputery, telefony, samochody, ubrania i meble. To nie ma końca Panie i Panowie :)


Jak przestać kupować impulsywnie:

30 dni próby – za każdym razem jak opanuje Cię chęć kupna nowej koszulki, gadżetu lub sprzętu daj sobie czas. Napisz na kartce co chcesz kupić i odczekaj miesiąc. Kiedy emocje opadną, a Ty nadal będziesz przekonany, że warto wydać na to pieniądze, to je wydaj.

Jednak taka 30 dniowa pauza sprawi, że o wielu zakupach całkowicie zapomnisz, a część uznasz za chwilowy zachwyt. Naprawdę sporo możesz dzięki temu zaoszczędzić :)

Sam tak zrobiłem kiedy szukałem dobrego mikrofonu. W końcu w listopadzie znalazłem odpowiedni sprzęt, ale kupiłem go dopiero kilka dni temu.

Nie oglądaj tv – wielu dziennikarzy i aktorów nie ogląda telewizji, bo wiedzą jak to wygląda od zaplecza.

Im rzadziej narażony będziesz na reklamy, tym lepiej. Możesz powiedzieć: „ale na mnie reklamy nie działają”. Każdy tak mówi, ale gdyby to nie działało, to firmy nie pompowały by w ten kanał promocji tak ogromnych pieniędzy. Pompują z prostego powodu – to jest dla nich opłacalne.

Płać gotówką – ludzie płacący gotówką wydają pieniądze z większą ostrożnością. Płacąc kartą widzisz tylko plastik, wbijasz pin i nie zauważasz jak pieniądze znikają z konta. Z tego samego powodu w kasynach gra się żetonami, a nie banknotami.

Rób listę i zabieraj ze sobą konkretne kwoty - idąc na zakupy zrób listę rzeczy do kupienia i określ ile mniej więcej może to kosztować. Weź 10-20zł więcej gdyby Twoje obliczenia nie były zbyt trafne. Branie tylko takiej ilości pieniędzy jaka jest potrzebna uchroni Cię od tego, że pójdziesz do marketu po chleb, a wyjedziesz z pełnym koszykiem :D

Czekaj na obniżkę – nie daj się zwieść, że elektroniczny gadżet czy ubranie można kupić tylko w konkretnym momencie. Wejdzie nowa kolekcja, nowe generacje sprzętu i ten, który Tobie się spodobał będzie znacznie tańszy.

Oczywiście sztuką jest zakupić ten pierwotny sprzęt, a nie dokładać na zakup nowszego brata :)

W okresie między świętami a Sylwestrem zawsze są jakieś większe promocje w sklepach z ciuchami. Spodnie, które normalnie kosztują np. 140zł można kupić za 70 zł. Pomyśl jak wielka jest marża skoro po takiej obniżce sklepy i tak zarobią swoje.

Jak to wygląda u mnie?

Wszystko co wypisałem wyżej jest sprawdzone przeze mnie empirycznie.

  • mam kineskopowy telewizor bo jakość obrazu naprawdę niewiele odbiega od LCD (nie uwzględniając HD ;) ) Nie mam nawet podłączonej anteny, oglądamy na nim tylko filmy DVD.
  • pracuję na laptopie, który kupiłem sześć lat temu, i który nadal znakomicie mi służy ( Asus A6R )
  • od trzech lat mam ten sam telefon (Samsung D900i) bo stary się popsuł, ale też miałem go kilka lat (Nokia 3100).
  • nadal posiadam swój pierwszy samochód, czyli małe, wszędzie-parkujęce Tico. Jest w świetnym stanie i nawet mechanik proponował mi odkupienie. Przez cztery lata włożyłem w niego ok. 700zł w części i drobne naprawy. Pali 3,9 L/ 100km i płacę rocznie za OC 164zł (Poważnie!!!)
  • chodzę 2-3 lata w zakupionych butach bo staram się o nie dbać. To samo z ubraniami.

Takie podejście sprawia, że nie muszę się zarzynać podejmując dodatkowe prace, tylko robię to co lubię. Można też dzięki temu szybciej zbudować solidną poduszkę finansową, która pozwoli przetrwać gorsze momenty, a bywało tak, że przez dwa miesiące nie miałem zleceń i gdyby nie stworzony wcześniej bufor, to byłoby ciężko.

Jest jednak jeden obszar, na którym nigdy nie oszczędzałem, a to dlatego, że traktuję go jako inwestycję.

Ten obszar to…

(werble)

.

.

.

.

.

.

edukacja :)

Płaciłem i płacę nadal za szkolenia, konsultacje, książki, audiobooki i kursy video. Mogę stracić telefon, mieszkanie czy samochód, ale nikt nie odbierze mi tego, co mam w głowie.

Pieniądze jakie włożyłem w różnego rodzaju materiały edukacyjne już dawno mi się zwróciły jak zastosowałem przekazaną na nich wiedzę, a przecież mogę z niej korzystać jeszcze wielokrotnie.

Podsumowując: myśl po swojemu, kupuj rzeczy potrzebne, a resztę inwestuj w to, co zaprocentuje na całe przyszłe życie. Później będziesz mógł kupić co chcesz i nawet tego nie odczujesz : )

Przeczytaj podobne wpisy:

  1. Przyjemne z pożytecznym
  2. Inwestować w przyszłość czy cieszyć się dniem dzisiejszym?
  3. Jak będąc ironicznym i brutalnie szczerym nawiązywać lepsze relacje?
  4. Bądź tu i teraz
  5. Bloger na pełny etat. Czy to możliwe w Polsce?
  6. Prosty i praktyczny sposób na wizualizację marzeń
  7. Jak poznawać i budować relacje z osobami zajętymi? cz.3


Wpisz poniżej adres email i odbierz ZA DARMO audiobooki:
"Jak Wzbudzić i Utrzymać Motywację Do Działania?" oraz "Jak Podwoić Produktywność?"



You can leave a response, or trackback from your own site.

46 Responses to “Chcieć VS Potrzebować”

  1. Pan Jan pisze:

    Znam jeszcze inny sposób na ograniczenie impulsywnego wydawania pieniędzy.

    Jako, że nie lubię nosić ze sobą gotówki, zobowiązałem się przed samym sobą (no a teraz przed czytelnikami tego bloga), do rejestrowania każdego wydatku (nie tylko zakupów, ale też przelewów, opłat itd). Jak sobie później po tygodniu popatrzę ile i na co poszło pieniędzy, przechodzi ochota na impulsywne zakupy na kolejny tydzień.
    Na mnie to zdecydowanie działa.
    Odnośnie pozostałych punktów, absolutnie zgadzam się z autorem :)

    • Bartek pisze:

      Pan Jan
      Obserwacja wydatków jest dobrym nawykiem bo widzisz czarno na białym na czym możesz oszczędzić. Generalnie nie należy też komplikować sprawy z tymi obliczeniami. Zwięźle opowiedział o tym Paweł Kata w tym video.

  2. TomFromPoland pisze:

    Sama prawda :-) Ja również prędzej wydam na edukację (nawet jak później nie wykorzystam tego w pełni) niż na nowy tv, komputer, komórkę itp. Moja ostatnia zachcianka to Amazon Kindle, choć to zakup bardziej edukacyjny, tak myślę :-)

    Pozdrawiam
    Tomek

  3. Filip pisze:

    Również notuje własne notatki każdego dnia i czasami mnie przeraza nie ile wydaje (ale to tez!) ale również jakie niepotrzebne pierdoły kupuje. Co do gadżetów, dobrze to widać na wspomnianych już telefonach komórkowych. Kiedyś byłem na jednym z wykładów na którym gościł Kamil Cebulski. Po wykładzie zebrała się wokół niego grupa ludzi (w tym ja) i zaczeliśmy rozmawiać o telefonach komórkowych. Jakiś młody chłopka pokazał ze ma super wypas HTC, kolejny facet pokazał, że ma jakąś najnowszą nokie. Na to Kamil wyjął swój telefon: obklejoną starą nokie (chyba 1600 ale nie jestem pewien) To otworzyło mi oczy: nie ważne jaki masz telefon, ważne do kogo możesz zadzwonić ;)

    Pozdrawiam

    Filip

  4. Krystian pisze:

    Bartek, pojechałeś z tym postem. Dużo tutaj generalizacji i zniekształcen. Zgadzam się z tym co chciałeś przekazać, czyli, żeby wydawać pieniądze rozsądnie ale nie zgadzam się z argumentami i formą.
    Z tego co czytam, to posiadanie domu nie ma żadnych zalet i kazdy z nich się rozpada. Lepiej mieszkać w szarym blokowisku sluchając hałasu o sąsiadów, wdeptując w psia kupę na trawniku i wypatrując dresów wracając wieczorem do mieszkania. Samochód z klimatyzacją to luksus. Posiedzisz 1h w korku, latem, bez klimy i zobaczymy jak to wpłynie na Twoją produktywność. Picie wody raczej Ci nie pomoże ;) Tico ma miano jeżdżącej trumny z powodu brak stref zgniotu i blachy grubości tej z puszek po piwie. Popytaj strażaków czy i jak wyciągają ofiary wypadków z Tico. Ile to jest dla Ciebie warte? Dla mnie moje życie jest bezcenne.
    Zegarek i komórka często określaja przynależność do pewnej grupy społecznej i ułatwiają robienie interesów. Czasem nawet umożliwiaja robienie interesu. Mój znajomy bardzo sobie ceni Nokie 6310. Kupił nowych kilka sztuk jeszcze w pudełkach wygrzebanych w jakimś magazynie. I na spotkaniu uslyszał, że chyba interesy mu kiepsko ida skoro z taką komórką chodzi. Doradca finansowy dojeżdżający autobusem, to też nie jest super reklama usług. Podchodzisz do potencjalnego klienta i mówisz: „widziałeś tą aplikację?” albo „Twój budzik w iPhonei też dzisiaj nie zadziałał” i rozmowa się rozkręci naturalnie.

    Stworzyłem ekstremum na przeciwnym biegunie Twojej wypowiedzi. Teraz jest trochę miejsca na to co powinno być pośrodku ;)
    Posumowując: Życie nie jest białe albo czarne. Twoje filtry na rzeczywistość nie są dobre dla wszystkich. Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko mieć zdrowy rozsądek.

    • Bartek pisze:

      Krystian
      Bardzo się rozpisałeś i wysunąłeś masę kontrargumentów, ale chyba przeoczyłeś jedno, dość istotne zdanie:

      Czy jestem wrogiem podwyższania swoich życiowych standardów? Absolutnie nie dopóki nabywasz pewne rzeczy nie robiąc z siebie niewolnika.

      Kiedy firma się rozwija i poduszka finansowa jest bardzo duża, to wszystko co napisałeś jest ok, ale nie w momencie rozwoju.

      Lepiej mieszkać w szarym blokowisku sluchając hałasu o sąsiadów, wdeptując w psia kupę na trawniku i wypatrując dresów wracając wieczorem do mieszkania.

      Skąd wziąłeś ten opis blokowisk? Pachnie jakimś smutnym dokumentem na temat szarych, brudnych dzielnic, ale nie ma za dużo wspólnego z rzeczywistością.

      Mieszkam na osiedlu gdzie chodniki są czyste, trawniki zadbane, a sąsiedzi bardzo mili. Wieczorami też jest spokojnie. Ludzi w dresach bym nie oceniał bo czasami sam w nim chodzę – czy noszenie dresu czyni mnie lepszym/gorszym od kogoś w dżinsach? No proszę Cię :D

      Swoją drogą jak ludzie oceniali rentowność biznesu Twojego znajomego po jego telefonie, to tylko świadczy o ich stereotypowym myśleniu i zamkniętym na szerokie możliwości umyśle.

      Naprawdę uważasz, że dyskusja o iPhonowych budzikach jest drogą do poznania poważnych ludzi? Miałeś takie doświadczenia czy teoretyzujesz? Serio, to mnie strasznie ciekawi bo byłem na kilku konferencjach gdzie przemawiali ludzie z czołówki najbogatszych Forbsa i np. Leszek Czarnecki z tego co pamiętam korzystał właśnie ze wspomnianej 6310i.

      Twoje filtry na rzeczywistość nie są dobre dla wszystkich.

      Nie pamiętam żebym gdziekolwiek pisał o tym, że są. Wręcz kilka razy przypomniałem, że to co robię sprawdza się w moim życiu, ale nie mam zamiaru ewangelizować ludzi i wmawiać im, że takie podejście jest jedynym słusznym rozwiązaniem.

      Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko mieć zdrowy rozsądek.

      Tu się zgadzam w 100% :)

      Pozdrawiam!

  5. Krystian pisze:

    Kiedy firma się rozwija i poduszka finansowa jest bardzo duża, to wszystko co napisałeś jest ok, ale nie w momencie rozwoju.
    To piszesz o firmie czy o ludziach. Każdy człowiek musi myśleć o założeniu firmy? :)

    Skąd wziąłeś ten opis blokowisk? Pachnie jakimś smutnym dokumentem na temat szarych, brudnych dzielnic, ale nie ma za dużo wspólnego z rzeczywistością.

    Z opisu blokowisk, w których mieszkałem w Polsce. Bez trudu można je znaleźć w Warszawie, Szczecinie, Bydgoszczy, Łodzi, Krakowie. Konkretne adresy mogę Ci na maila podesłać.

    Ludzi w dresach bym nie oceniał bo czasami sam w nim chodzę – czy noszenie dresu czyni mnie lepszym/gorszym od kogoś w dżinsach? No proszę Cię

    Cytujesz Mateusza Grzesiaka i jego przypowiastkę o zakupie BMW, czy sam to wykombinowałeś. Bycie dresem tak samo jak bycie wieśniakiem to stan umysłu a nie pochodzenie czy to jak się ubierasz. Nie słyszałem o grupie ludzi w garniturach zabierających komórki, torebki i pieniądze w ciemnych uliczkach. :)

    Swoją drogą jak ludzie oceniali rentowność biznesu Twojego znajomego po jego telefonie, to tylko świadczy o ich stereotypowym myśleniu i zamkniętym na szerokie możliwości umyśle.

    No i co z tego? Powiesz im to prosto w oczy i zrobisz sesję zmiany, czy dostosujesz się do tego środowiska dostosowując pozory?

    Naprawdę uważasz, że dyskusja o iPhonowych budzikach jest drogą do poznania poważnych ludzi? Miałeś takie doświadczenia czy teoretyzujesz? Serio, to mnie strasznie ciekawi bo byłem na kilku konferencjach gdzie przemawiali ludzie z czołówki najbogatszych Forbsa i np. Leszek Czarnecki z tego co pamiętam korzystał właśnie ze wspomnianej 6310i.

    Czy uważasz, że ludzie z lepszymi komórkami nie są poważni.
    To o czym ja mówiłem, to szybkie rozpoczęcie rozmowy i zbudowanie raportu z rozmówcą. Problem budzika ostatnio wywołuje wiele emocji, łatwo zbudować raport i przenieść rozmowę na interesujący nas temat.

    ale nie mam zamiaru ewangelizować ludzi

    Ewangelizacja (gr. euaggelizein – głosić dobrą nowinę) – propagowanie głównych kanonów wiary chrześcijańskiej, a przede wszystkim nauki o Jezusie.
    Ok. Jak widzisz to faktycznie zupełnie inny biznes. :)
    Budujesz autorytet tworząc bloga. Promujesz swoje poglądy i w tym poście pokazujesz tylko jedną stronę monety. Jedno ekstremum.

    Mam nadzieje ze tagi HTML zadziałają.

    Pozdrawiam
    Krystian

    • Bartek pisze:

      Krystian

      To piszesz o firmie czy o ludziach.

      Firmy to przede wszystkim ludzie :)

      Każdy człowiek musi myśleć o założeniu firmy?

      Nie każdy. Ludzie mają prawo do wyboru żyć po swojemu, ale dobrze żeby mięli świadomość istnienia innych możliwości.

      Z opisu blokowisk, w których mieszkałem w Polsce. Bez trudu można je znaleźć w Warszawie, Szczecinie, Bydgoszczy, Łodzi, Krakowie. Konkretne adresy mogę Ci na maila podesłać.

      I dokładnie w tych samych miastach można znaleźć ładne, czyste i zadbane osiedla :)

      Cytujesz Mateusza Grzesiaka i jego przypowiastkę o zakupie BMW, czy sam to wykombinowałeś. Bycie dresem tak samo jak bycie wieśniakiem to stan umysłu a nie pochodzenie czy to jak się ubierasz. Nie słyszałem o grupie ludzi w garniturach zabierających komórki, torebki i pieniądze w ciemnych uliczkach.

      Nie cytuję Grzesiaka i napisałem wyraźnie, że nie oceniam ludzi po wyglądzie. Reszta to już Twoja interpretacja Krystian.

      Nie słyszałem o grupie ludzi w garniturach zabierających komórki, torebki i pieniądze w ciemnych uliczkach

      Czy to, że o nich nie słyszałeś bądź ich nie widziałeś oznacza, że takich grup nie ma? :D

      Kilkakrotnie słyszałem historie o różnych zatrzymaniach (zarówno mężczyzn jak i kobiet), którzy byli świetnie ubrani i zachowywali nadzwyczaj przyjaźnie. Uwodzili innych tylko po to, żeby ich okraść. Przykład tutaj.

      No i co z tego? Powiesz im to prosto w oczy i zrobisz sesję zmiany, czy dostosujesz się do tego środowiska dostosowując pozory?

      Aha, więc to o pozory chodzi. W takim razie nie wchodzę w ten temat.

      Czy uważasz, że ludzie z lepszymi komórkami nie są poważni.

      Nie wiem czy to pytanie, czy próbujesz włożyć w moje usta słowa, które nigdzie nie padły. Nie uważam tak bo tak jak po dresach, tak i po telefonie nie osądzam ludzi.

      To o czym ja mówiłem, to szybkie rozpoczęcie rozmowy i zbudowanie raportu z rozmówcą. Problem budzika ostatnio wywołuje wiele emocji, łatwo zbudować raport i przenieść rozmowę na interesujący nas temat.

      Posiadanie telefonów różnych generacji wcale nie przekreśla zbudowania raportu przy użyciu telefonu. Można podkreślić różnicę, podobieństwa, albo sprowadzić temat generalnie do komunikacji. Ileż telefonów musiałby mieć każdy z nas, żeby każdemu pokazać: „hej u Ciebie też nie działa budzik/ radio/ słaby zasięg/ słaba bateria” itd.

      Ewangelizacja (gr. euaggelizein – głosić dobrą nowinę) – propagowanie głównych kanonów wiary chrześcijańskiej, a przede wszystkim nauki o Jezusie.
      Ok. Jak widzisz to faktycznie zupełnie inny biznes.

      Brawo, brawo :) Szkoda, że to niewiele wnosi do tematu poza chęcią dodania małej uszczypliwej uwagi.

      Promujesz swoje poglądy i w tym poście pokazujesz tylko jedną stronę monety. Jedno ekstremum.

      Bo jak widzisz blog nazywa się BartekPopiel.pl, a nie WszystkoDlaWszystkich.pl :) Czyje poglądy mam promować jak nie swoje?

      Jesteś zręcznym rozmówcą Krystian i widzę, że do opanowałeś różne NLPowskie triki lingwistyczne, ale jak widzisz każdy z nas ma swoje spojrzenie na konkretne sprawy i niech tak zostanie :)

      Pozdrowienia!

      Bartek

  6. loner pisze:

    Rzadko kiedy miałem problemy z oszczędzaniem, a to dlatego, że staram się odkładać pieniądze na coś związanego z moją pasją. Wtedy jest znacznie łatwiej. Po prostu żeby mniej wydawać, trzeba mieć na co oszczędzać!

  7. Wasp pisze:

    Bardzo mądry wpis. Dający do myślenia. Czy faktycznie potrzebujemy tych nowych samochodów, wielkich domów, najnowszych gadżetów? Myślę, że. Na pewno ja nie potrzebuję. Zadziwiający był dla mnie fakt, że zawsze kiedy dostawałam jakiś wypasiony telefon, po jakimś miesiącu wracałam do swojego starego i niezniszczalnego telefonu – jest strasznie minimalistyczny – Samsung C170. Idealny do pisania smsów i dzwonienia, czyli do tego do czego de facto telefon ma służyć.

    Na czym nie należy oszczędzać? Na zdrowiu, edukacji – jak sam podkreśliłeś, na spełnianiu marzeń.

    Minimalizm, tak chyba w jednym słowie można ująć cały Twój wpis.

    Pozdrawiam minimalistycznie,
    Wasp

  8. Witam!
    Ja mam inną metodę na zapobieganie impulsywnym zakupom. Jeżeli wypatrzę sobie jakiś gadżet, wpisuję go na listę. Od tej pory zaczynam zarabiać pieniądze na niego i zakupuję go dopiero, kiedy nazbiera się odpowiednia kwota. Bardzo często, zanim to się stanie, zabawka ta przestaje mi się podobać, albo widząc ile muszę na nią pracować, po prostu z niej rezygnuję.
    Pozdrawiam!

    • Bartek pisze:

      Niezależnym być!

      Bardzo często, zanim to się stanie, zabawka ta przestaje mi się podobać, albo widząc ile muszę na nią pracować, po prostu z niej rezygnuję.

      To oczywiście kwestia tego, na co zbieramy. Jeżeli nowa rzecz ma procentować na przyszłość, to odpuszczenie może wiele kosztować.

  9. Łukasz pisze:

    Cześć. Piszesz, że edukacja zwróciła Ci się kilkakrotnie. Ponieważ dzięki zainwestowanym pieniądzom zwiększyłeś swoją produktywność itp. Popieram Twoje zdanie. Ja natomiast uważam, że trzeba też inwestować w dobra materialne które pomogą osiągnąć nam cel szybciej, łatwiej. Ostatnio kupiłem laptop, który wytrzymuje około 8 godz. pracy bez baterii oraz włącza się bardzo szybko.
    W porównaniu do starego laptopa.
    - Mogę pracować teraz na wykładzie (kiedyś tego nie robiłem bo bateria trzymała 20 minut)
    - Pracuję w pociągu, bo bateria starcza mi na całą podróż

    Są to moje przykłady jak ja wykorzystuję mój nowy laptop bardziej efektywniej. Dlatego może Ci też nowy lepszy laptop pomoże być bardziej produktywnym? To jest oczywiście przykład dóbr inwestycyjnych :)

    Artykuł bardzo ciekawy

    • Bartek pisze:

      Łukasz

      Ja natomiast uważam, że trzeba też inwestować w dobra materialne które pomogą osiągnąć nam cel szybciej, łatwiej. Ostatnio kupiłem laptop, który wytrzymuje około 8 godz. pracy bez baterii oraz włącza się bardzo szybko.
      W porównaniu do starego laptopa.
      - Mogę pracować teraz na wykładzie (kiedyś tego nie robiłem bo bateria trzymała 20 minut)
      - Pracuję w pociągu, bo bateria starcza mi na całą podróż

      Jak już napisałem: czasami odpuszczenie kupna czegoś może kosztować nas więcej, więc doskonale rozumiem o co Ci chodzi.

      Pozdrawiam!

      Bartek

  10. Basia pisze:

    Ja to rozumiem w ten sposób: Nie ma nic złego w tym, że ktoś ma najnowszą komórkę czy samochód, szczególnie jeśli pozwala mu to na bardziej efektywną pracę. Jest natomiast złe, jeśli ktoś kupuję tę komórkę czy samochód z powodu myśli: „Jeśli nie będę tego miał będę kimś gorszym” – wtedy jest to, wspomniane zresztą w artykule, niewolnictwo.

  11. kierzena pisze:

    Ciekawy wpis. Moim zdaniem Krystian tez ma trochę racji bo nie na wszystkich dobrach materialnych trzeba oszczędzać. Co do laptopów telefonów i innych gadżetów myślę, że każdy indywidualnie powinien wiedzieć jaki rzeczywiście sprzęt jest mu potrzebny. Na przykład telefon. Zgadzam się, że służy przede wszystkim do pisania smsów i dzwonienia ale posiada wiele przydatnych funkcji. Dyktafon, notatnik albo dobry kalendarz przydaje mi się często na studiach. Nie wiem dlaczego panuje teraz moda na jak najbardziej udziwnione telefony. Mój tata np. co 2 lata może zmienić telefon za zł. kilka dni po wymianie przychodzi do mnie bo nie wie gdzie co jest. Nie dziwię się, bo uprzejmy Pan w punkcie zaproponował mu najnowszej biznesowej komórki. Chodzi mi o to, że jak już za 1 zł to najlepiej brać najlepiej. Nie prawda! Każdy powinien mieć taki telefon jaki jest mu potrzebny. Niedawno zmieniłam telefon bo stary się popsuł. Długo szukałam takiego żeby było w nim tylko to, co jest mi potrzebne. Tak samo jest z innymi sprzętami. Co do samochodów uważam że cena samochodu nie może przekraczać jego użyteczności komfortu i bezpieczeństwa. Jednak jest kilka marek do których trzeba dopłacić tylko dlatego, że jest to akurat ta marka. Gdyby zmienić znaczek byłby warty o wiele mniej.
    Na koniec jeszcze dodam, że metody ograniczające impulsywne wydawanie pieniędzy są bardzo trafne. Ja też czasami notuję ile wydaję ale brak mi systematyczności….
    Pozdrawiam ;)

    • Bartek pisze:

      kierzena

      myślę, że każdy indywidualnie powinien wiedzieć jaki rzeczywiście sprzęt jest mu potrzebny.

      No właśnie – potrzebny. Wracamy do sedna sprawy :)

  12. Zbyszek pisze:

    Bartek, dla mnie dużo w tym racjonlizacji. Oszczędne życie (jak mówią frugal) to cenna cecha.
    Ale, policzmy z czego rezygnujesz:
    Dobry LCD – jakies 2000 zł, laptop – to samo, komórka – 1 zł, bezpieczny i wygodny samchód którym bez żenady można podjechać do klienta by poprowadzić szkolenie – jakieś 30.000 (nie orientuję się w cenach, ale sam kupiłem używany, dzieki znajmomemu mechanikowi). Aha, jeszcze buty – jakieś 500 zł (by były naprawdę wygdne i by nadawały się do stania cały dzień na środku sali). Wyszło mi 34 501 zł.

    Rozumiem, że zarabiasz tyle by spokojnie odłożyć takie pieniądze w ciągu roku (bo jeżeli nie, to trochę to bez sensu). Na co te pieniądze w zamian używasz? Otóż:
    1. „solidną poduszkę finansową, która pozwoli przetrwać gorsze momenty”
    2. edukację – szkolenia, konsultacje, książki, audiobooki i kursy video.

    Jeżeli jest ci potrzebna poduszka z równowartością pół roku braku zleceń, to po prostu brakuje ci wewnęrzenego poczucia bezpieczeństwa i choćbyś nie wiem ile odłożył nic ci to nie da. Jak się człowiek czuje wewnątrz pewnie, może jechać nawet po bandzie. To ci daje nawet dopalanie.

    Jeżeli wydajasz na edukację dziesiątki tysięcy to albo powinieneś już być guru dzięsiątego stopnia, albo cię kantują. Edukacja tyle nie kosztuje. Sam w tamtym roku zapłaciłem za szkolenia jakieś 7 tys + kupiłem ok. 50 książek (papier / ebooki, itp.). Nie sądzę bym wydał więcej niż 15 tys. ale uważam że wydałem za dużo, bo nie byłem w stanie tyle przyswoić. A „edukacja” to wbrew tem co piszesz towar szybko psujący się, jak nie skonsumujesz od razu, to za jakiś czas będzie przeterminowane (zmiana technologii, rynku, itp.)

    Podsumowując. W psychologii, za Ezopem to sie nazywa mechanizmem kwaśnych winogron albo słodkiej cytryny. Uważam, że rad w stylu „oszczędzaj” nie powinni dawać ludzie, których wolny dochód nie przekracza min. 100 000 zł.

    Piszesz „Później będziesz mógł kupić co chcesz”. Skąd wiesz czy „później” będziesz żył? Skąd wiesz, że „chcieć” to zła rzecz?
    Skąd wiesz, że sam umiesz odróżnić „chcieć” od „potrzebować”?

    Ja bym naprzykład chciał dom nad morzem (najlepiej śródziemnym). Wiem, ze fanaberia, wiem, że nie potrzebuję. Ale jakoś nie czuję, że to złe.

    Miałem skończyc, ale jeszce jedna uwaga. Piszesz „Spodnie, które normalnie kosztują np. 140zł można kupić za 70 zł. Pomyśl jak wielka jest marża skoro po takiej obniżce sklepy i tak zarobią swoje.” Sorki, ale nie. To nic nie mówi o marży, ale o kosztach magazywnowania towaru i optyumalizacji zapasów. Nie posądzaj sklepów o żywnie sie ludzkim mięsem, ci ludzie często naperawdę ciężko pracują.

    A tak w ogóle, to noworocznie pozdrawiam i życzę Tobie, sobie i wszystkim dobrego roku. By każdy z nas zarobił tyle, by mógł oszczędzać, ale nie musiał. :-)

    • Bartek pisze:

      Zbyszek

      Jeżeli jest ci potrzebna poduszka z równowartością pół roku braku zleceń, to po prostu brakuje ci wewnęrzenego poczucia bezpieczeństwa i choćbyś nie wiem ile odłożył nic ci to nie da. Jak się człowiek czuje wewnątrz pewnie, może jechać nawet po bandzie. To ci daje nawet dopalanie.

      Zbyszek nie ukrywajmy, jesteś już dużym i doświadczonym graczem na rynku szkoleniowym i jeszcze wiele mi do Ciebie brakuje. Dlatego przyjmuję Twój komentarz z dużą pokorą bo jesteś człowiekiem, którego uwagi należy rozważyć. Zastanawiam się jednak czy powyższe słowa działają zawsze i dla każdego? Czy to też nie jest zbyt wielka generalizacja stworzona na zasadzie: Jak A ,to B. A może po prostu fajnie mieć takie pieniądze odłożone i tyle. Może za jakiś stwierdzę, że chciałbym się udać w długą podróż i wtedy będą jak znalazł?

      Czy edukacja to towar szybko psujący się? To zależy od wiedzy: w informatyce wiedza zmienia się błyskawicznie, ale czy wszędzie? Przecież gdyby tak było, to nie powoływałbyś się w dalszej części komentarza na Ezopa :)

      Piszesz „Później będziesz mógł kupić co chcesz”. Skąd wiesz czy „później” będziesz żył? Skąd wiesz, że „chcieć” to zła rzecz?
      Skąd wiesz, że sam umiesz odróżnić „chcieć” od „potrzebować”?

      Zgadza się – nie wiem. Wpadamy w odwieczny dylemat czy lepiej korzystać z chwili i żyć dniem dzisiejszym, czy poświęcić swoje „dzisiaj” na lepszą przyszłość. Zbytnie korzystanie z tu i teraz sprawi, że np. firma nigdy nie osiągnie tego, co mogłaby zdziałać gdyby mocno się skoncentrować i ciężko pracować.

      Ja bym naprzykład chciał dom nad morzem (najlepiej śródziemnym). Wiem, ze fanaberia, wiem, że nie potrzebuję. Ale jakoś nie czuję, że to złe.

      Nie twierdzę i nigdzie nie napisałem, że to złe. Nawet chciałbym móc Cię tam odwiedzić :D

      A tak w ogóle, to noworocznie pozdrawiam i życzę Tobie, sobie i wszystkim dobrego roku. By każdy z nas zarobił tyle, by mógł oszczędzać, ale nie musiał.

      Podpisuję się pod tym obiema rękami :)

      Serdecznie pozdrawiam!

      Bartek

  13. Krystian pisze:

    Nie ma niczego złego w posiadaniu dopóki nie wiążesz z danymi rzeczami poczucia bezpieczeństwa i definicji samego siebie. Jeżeli masz dobry samochód, żeby inni Cię podziwiali, psa, którego sam się boisz, ale dzięki niemu wyglądasz na silną osobę, to wtedy coś jest nie tak. Jeżeli boisz się, że ktoś Ci zarysuje samochód, okradnie dom, komórka porysuje się od drobnych w kieszeni, to nie jest to wolność. A poza tym odwołując się do The Secret, przyciągasz złe emocje i wydarzenia. Sprawdzone ;)

    @Zbyszek
    Świetne podliczenie.

  14. Krystian pisze:

    Bartek
    Coś to powiadamianie albo moderacja nie działa dobrze. Twoją odpowiedź dostałem teraz. :(
    Właczyłbyś WYSYWIG w komentarzach, żebym nie musiał HTMLa klepać :)

    Jesteś zręcznym rozmówcą Krystian i widzę, że do opanowałeś różne NLPowskie triki lingwistyczne

    Dzięki.

    jak widzisz każdy z nas ma swoje spojrzenie na konkretne sprawy i niech tak zostanie.

    No tego nie mogę Ci obiecać. Poglądy się zmieniają z Twoim modelem świata. Ale jakich ruch dzisiaj na blogu, jakie opinie :)

    Kilkakrotnie słyszałem historie o różnych zatrzymaniach (zarówno mężczyzn jak i kobiet), którzy byli świetnie ubrani i zachowywali nadzwyczaj przyjaźnie.

    Chodziło mi o określenie tego co rozumiem przez „dresy”/”dresiarze”. Ludzie w garniturach nie napadają, tylko oszukują żerując na wbudowanym w umysł kolektywny schemacie zaufania i autorytetu dla ludzi w garniturach.

    Naprawdę uważasz, że dyskusja o iPhonowych budzikach jest drogą do poznania poważnych ludzi?
    Tutaj sugerujesz, że Ci z iPhonami są niepoważni.

    Posiadanie telefonów różnych generacji wcale nie przekreśla zbudowania raportu przy użyciu telefonu.

    Straszne zniekształcenie tego co napisałem. Masz rację. Chciałem Ci tylko pokazać, że iPhone to nie jest samo ZŁO i rzecz zbędna.

    Aha, więc to o pozory chodzi. W takim razie nie wchodzę w ten temat.

    Nie do końca. Chodzi o przejęcie pewnych konwencji odpowiednich dla środowiska.
    Na zebranie rady nadzorczej idziesz w garniturze. Ważny kontrakt podpisujesz piórem wiecznym, a będąc w Iranie w czasie Ramadanu nie opychasz kanapki na środku ulicy. Nie oznacza to, że przejmuejsz te wartości jako część siebie. Prawda?

    Szkoda, że to niewiele wnosi do tematu poza chęcią dodania małej uszczypliwej uwagi.

    Kilku ludzi poznało znaczenie tego słowa. Ty go nie będziesz używał w takim kontekście. To jest nic? :)

    BTW Treść komentarzy jest dłuższa niż post.
    Czekamy na następny. (post) ;)

    • Bartek pisze:

      Krystian
      Doskonale rozumiem o co Ci chodzi z tymi telefonami, garniturami itp. Nie piszę, że te rzeczy są złe.

      Cały czas wracam do tego, że nie warto tych rzeczy kupować tylko po to, że np. sąsiad kupił. Bardzo dobrze to opisałeś w jednym z komentarzy:

      Nie ma niczego złego w posiadaniu dopóki nie wiążesz z danymi rzeczami poczucia bezpieczeństwa i definicji samego siebie.

      BTW Treść komentarzy jest dłuższa niż post.
      Czekamy na następny. (post)

      Tak, to cieszy bo sam z tej dyskusji wiele wyniosłem. Nie muszę zgadzać z niektórymi opiniami, ale szanuję je bo poszerzają horyzonty :)

      Dziękuję za przedstawienie Twojego punktu widzenia Krystian.

      Pozdrawiam!

  15. Majta pisze:

    No właśnie…oszczędzanie to nie jest moja dobra strona ;)
    Rady zawarte w tym artykule są świetne i postaram się do nich stosować (chociaż będzie trudno czekać 30 dni na zakup bluzki, ale może w tym czasie wszystkie sprzedadzą i zaoszczędzę :) )

    A swoją drogę nie wiem jak możesz trzeci rok wytrzymać z tym telefonem. Większości moich znajomych psuł się już po pół roku. Ja po dwóch latach musiałam wymienić na nowy ;)

    I jeszcze jedno : świetny artykuł oraz blog. Codziennie wchodzę :D

    • Bartek pisze:

      Majta

      A swoją drogę nie wiem jak możesz trzeci rok wytrzymać z tym telefonem. Większości moich znajomych psuł się już po pół roku. Ja po dwóch latach musiałam wymienić na nowy

      Przez cały okres użytkowania może z dwa razy się zawiesił, ale generalnie spisuje się dobrze.

      I jeszcze jedno : świetny artykuł oraz blog. Codziennie wchodzę

      W takim razie zapisz się na subskrypcję po prawej stronie. Będziesz dostawała powiadomienia o nowych artykułach na maila.

      Pozdrawiam!

  16. Bartku,

    Prawda jest taka, że aktualny kapitalistyczny świat jest zbudowany na pędzie do kupowania nowości! Dzięki temu mamy postęp technologiczny, tj. firmy mogą (a nawet muszą!) wydawać pieniądze na badania, rozwój, ulepszanie, obniżanie kosztów itp … no i KTOŚ musi za to płacić, a płaci konsument. To konsument zapłaci za wszelkiego rodzaju zmiany w prawie danego kraju które zwiększają koszty produkcji. To konsument pokryje koszty odszkodowań itp. jakie dana firma musi zapłacić …

    Nie będę już pisał o dorocznych „okazjonalnych” spędach jak walentynki, Wielkanoc itp.

    Ważne jest to żeby być tego świadomym! I nie dać zrobić z siebie dojnej krowy która ciężko zarobione pieniądze wyda bez pamiętania na nowinki! Zgadzam się z Tobą w zupełności, że trzeba ograniczać własna konsumpcję i budować własną wartość oraz kapitał!

    • Bartek pisze:

      Dariusz Łuksza

      no i KTOŚ musi za to płacić, a płaci konsument

      Tak było i będzie :)

      Ważne jest to żeby być tego świadomym! I nie dać zrobić z siebie dojnej krowy która ciężko zarobione pieniądze wyda bez pamiętania na nowinki!

      Nic więcej nie mam do dodania :)

  17. customic pisze:

    Cześć Bartku,

    rozsądny post na bardzo ciekawy temat. Z zarządzaniem pieniędzmi ja też miałem kiedyś problemy, ale zauważyłem że dokładne zapisywanie wszystkich przychodów i wydatków pozwoliło mi uniknąć wielu niepotrzebnych i nieprzemyślanych zakupów (bo automatycznie pojawiają się ostrzegawcze myśli „za dużo już wydałem w tym miesiącu na X” albo „w tym miesiącu zarobiłem mniej niż w poprzednim”). Od jakiegoś czasu stosuję też metodę 30 dni, chociaż czasami przeobraża się ona w metodę kilkuset dni i później borykam się z tym, że od pół roku zbieram się do kupienia sobie np. termosa do herbaty. Ale może to znaczy, że wcale go tak naprawdę nie potrzebuję? :) W końcu nadal go nie kupiłem.

    Ale teraz moim największym problemem jest karta płatnicza, bo od kiedy zacząłem jej używać, dużo „łatwiej” wydaję pieniądze. Z jednej strony jest wygodniejsza w użyciu niż gotówka, ale z drugiej strony… wygodniejsza jest również w bezmyślnym wydawaniu ;)

    Oczywiście warto jest zachować umiar i raz na jakiś czas pozwolić sobie na coś ekstra, czego wprawdzie nie potrzebujemy do życia, ale kupienie tego sprawiłoby nam ogromną radość. Do takich zakupów zaliczam bilet na fantastyczny koncert (na który czekałem parę lat) czy na przykład gitarę, którą sprawiłem sobie pod choinkę w tym roku, a która była moim marzeniem z dzieciństwa :) I wiem, że dopóki uczę się na niej grać (samemu, więc trzymaj za mnie kciuki) i sprawia mi to przyjemność, to nie były to zmarnowane pieniądze.

    Pozdrawiam! :)

    • Bartek pisze:

      customic

      Ale teraz moim największym problemem jest karta płatnicza, bo od kiedy zacząłem jej używać, dużo „łatwiej” wydaję pieniądze. Z jednej strony jest wygodniejsza w użyciu niż gotówka, ale z drugiej strony… wygodniejsza jest również w bezmyślnym wydawaniu

      Zgadza się. Banki wiedzą co robią dlatego raz w miesiącu dostaję telefon z ofertą karty, debetów, kredytów itp. Nie znam dokładnych statystyk, ale przypuszczam, że tylko kilka % ludzie regularnie spłaca swoje karty nie powodując na nich żadnego zadłużenia.

      Pozdrawiam!

  18. Cinex pisze:

    „idąc na zakupy zrób listę rzeczy do kupienia i określ ile mniej więcej może to kosztować” – jedna z ważniejszych wskazówek odnośnie niepotrzebnych i impulsywnych zakupów.

    Dodał bym jeszcze do tego wskazówkę, aby starać się jak najmniej płacić kartą. Płacenie za pomocą ‘plastiku’ jest prostsze, nie musimy szukać reszty, po prostu podajemy kartę wpisujemy pin i gotowe. Ale wiedząc, że zapłacimy kartą nie musimy się też zbytnio ograniczać do kwoty naszych zakupów. A co za tym idzie, wydajemy więcej!

  19. Mateusz pisze:

    Dzięki Bartku za artykuł!
    Daje do myślenia…
    A tak się składa, że spodziewam się znacznego przypływu gotówki i przeczytałem Twój artykuł w porę, żeby dokładnie przemyśleć co zrobić z tymi pieniędzmi.

    Miłego dnia życzę!

  20. JJ pisze:

    Zgadzam się z wieloma rzeczami jakie tutaj napisałeś – głównie w ostatniej części wpisu. Jednak jeśli chodzi o tezę ‘chcieć vs potrzebować’ to tylko w części ma sens . Wg mnie głównym rozdzieleniem jakie wystepuje to odpowiedź na pytanie na ‘miećy czy być’ bardziej niż ‘chcieć czy potrzebowac”. Podział ‘chcieć vs potrzebować’ nie może w pełni oddać naszego stosunku do przedmiotów i zjawisk, bo jako istoty irracjonalne tylko w bardzo ograniczonym zakresie jesteśmy taki rozdział w stanie zaprowadzić i cześto będzie nam się wydawać, że czegoś potrzebujey, ćhoć tak naprawdę ta potrzeba została w nas uwarunkowana przez media. Ale oczywiście na tym najpłytszym poziomie ‘korowym’ takie rozróżnienie zaoszczędzi nam wiele pieniędzy i stresu.

    Co do miłości – słowo ‘tylko’ nie pasuje tutaj w ogóle. Miłość do ostateczny cel każdego człowieka, coś co wedle kilku wybitnych psychologów/filozofów/psychiatrów doświadczane jest przez bardzo znikomy odsetek ludzi.

    • Bartek pisze:

      JJ

      Co do miłości – słowo ‘tylko’ nie pasuje tutaj w ogóle. Miłość do ostateczny cel każdego człowieka, coś co wedle kilku wybitnych psychologów/filozofów/psychiatrów doświadczane jest przez bardzo znikomy odsetek ludzi.

      Możesz podać jakieś nazwiska?

      Ostatecznym celem człowieka podobno jest szczęście, ale czy wszyscy owo szczęście znajdą w miłości? To już temat na głębsze rozważania :)

  21. WayOfTheJourney pisze:

    Hej!
    Witam to mój pierwszy wpis na blog. Dla mnie dobrym sposobem jest zapytanie siebie 3 razy czy rzeczy potrzebuje czy nie? Jeśli mam jakieś wątpliwości, to zastanawiam się chwile i wtedy podejmuje wybór czy kupuje albo nie.

    Tak z innej beczki. Mam do ciebie Bartek pytanie! Stosujesz jeszcze u siebie system ZTD? Jakbyś stosował, to byś opowiedział może dalsze wrażenia i efekty.

    Pozdrawiam!
    WayOfTheJourney

    • Bartek pisze:

      WayOfTheJourney

      Tak, stosuję ZTD. Przechodziłem przez ten proces kilka razy i zawsze odkrywałem coś nowego. Bardzo polecam, bo system jest fajny i prosty w zastosowaniu. Niemniej jego wdrożenie wymaga czasu :)

  22. JJ pisze:

    @Bartek – przykładem mi bardzo bliskim jest Erich Fromm. W jego ujęciu miłośc = szczęście, brak miłości = brak szczęścia. Ale do tego potrzeba założyć tzw szeroką definicję miłości, gdzie nie ogranicza się ona tylko do tej ‘romantycznej’ ale szczególnie chodzi o miłośc braterską. Nie chcę nikogo próbować przekonywać – jeśli masz ochotę przeczytaj sobie ‘Sztukę Miłości’ Ericha Fromma. to bardzo cieniutka książka ale jakże treściwa. Może zmienić wiele w Twoim życiu, może też nic nie zmienić – wszystko zależy.
    Pozdrawiam
    J

  23. JJ pisze:

    ps – jestem jak najbardziej zwolennikiem ‘głębokich rozważań’ – mam tylko problem z internetem w miejscu w którym jestem + oczywiście napięte ramy czasowe. Jednak na dobrą dyskusję zawsze znajdę czas:)

  24. WayOfTheJourney pisze:

    Bartek
    Może za bardzo offtopuje zadaje, ale pomógl ci bardzo ten system w produktywności?
    Pytam się znanych bloggerow, którzy znają ten system. Zauważyłem, że takie rekomendacje zawsze działają na mnie motywująco
    Dziś biorę się za 1 nawyk. :)
    Za wszystko dzięki!
    Pozdrawiam
    WayOfTheJourney

  25. Zbyszek pisze:

    Dzięki Bartku za odpowiedź
    Tak na marginesie, patrząc na tą ożywioną dyskusję z perspektywy rozwoju Twojego bloga. Stara zasada: lepiej przeginać i przerysować, gdy się chce powiedzieć coś ważnego, bo ludzi się wtedy zaangażują. Choć potem ciężko się bronić. I czasem dobrze przetrzymać post by dać kolejnym ludziom okazję zwrócenia uwagi – czyli dużo postów nie zawsze ma sens.
    Pozdrawiam i nieodmiennie trzymać kciuki za sukces :-)

  26. Patryk pisze:

    Najgorsze jest to, że ludzie nawet doświadczając tego, że nowa „zabawka” daje im radość przez dwa tygodnie, nie zmieniają się. Ja się z tego już kilka lat temu wyleczyłem. Szczerze mówiąc, wiem, że pieniądze na koncie mogłyby mi szybko zniknąć, ponieważ tyle tych zabawek jest do kupienia ;p ,a z „bajerów” mam tylko netbooka, którego kupiłem w celach edukacyjnych ;) Poważnie mówię. Zbierałem się do tego zakupu kilka miesięcy, a myślałem już dawno o tym ;) Podejście bardzo w życiu przydatne.

    Pozdrawiam,
    Patryk

  27. TomFromPoland pisze:

    @Barek

    Odnośnie Kindla to opisałem trochę tutaj http://tomfrompoland.posterous.com/me-and-my-kindle

    Pozdrawiam
    Tomek

Leave a Reply

Designed by: Business Web Hosting | Thanks to Buy Icons, travel tips and Used Cars