Czas na kolejny etap implementacji systemu ZTD. Po gromadzeniu i przetwarzaniu danych czas na sprawę znacznie poważniejszą. Absolutnie wszyscy guru sukcesu piszą w swoich książkach o tym, aby mieć jasne i konkretne cele. Ludzie sukcesu, których miałem okazję spotkać na różnych szkoleniach i seminariach to potwierdzają, więc warto sprawę potraktować serio. Model na sukces w dużym uproszeniu wygląda następująco: Marzenia zamieniasz na plany, plany dzielisz na konkretne zadania i działasz!
Pełny wpis o planowaniu w ZTD dostępny tutaj.
Wskazówki odnośnie planowania:
Wyznaczasz cele w ważnych obszarach Twojego życia. Ich realizacja sprawi, że ogarnie Cię fascynujące uczucie zwane dumą
Kamienie milowe. Kamienie milowe to zadania, które wykonujesz w ciągu tygodnia. Wyznacz ich 4-6 na tydzień. Powinny być zgodne z Twoimi planami miesięcznymi i rocznymi. Kamienie milowe najlepiej ustalać w niedzielę wieczorem lub w poniedziałek rano. Wtedy nadajesz kierunek na cały tydzień. Szanuj swój czas.
Tygodniowy plan. Wykonuj 1-2 kamienie milowe dziennie. Niech to będą pierwsze zadania jakie wykonasz rano. Jeżeli to konieczne zacznij wstawać wcześniej. Zyskasz 2 godziny absolutnej ciszy i spokoju. Dobrze wykorzystaj ten czas.
Najważniejsze zadania. Po kamieniach milowych wrzucasz w harmonogram dnia inne ważne zadania. Zostaw sobie trochę luzu bo zawsze może coś wyskoczyć w ciągu dnia.
Działaj! Jak już wyznaczyłeś kamienie milowe, wyznaczyłeś ich miejsce w tygodniu to zabieraj się do roboty! To wymaga samodyscypliny i determinacji, ale pamiętaj, że możesz osiągnąć wszystko jeśli jesteś gotów zapłacić za to odpowiednią cenę.
Prawdopodobnie większość czytelników tego bloga ma w perspektywie zdanie jakiegoś egzaminu, zarobienia pieniędzy czy rozkręcenia własnego biznesu. Pamiętaj, że masz tylko jedno życie! Tylko jedno…. Kiedy sobie w pełni to uświadomisz, to wiele Twoich problemów natychmiast się rozwiązuje. Dlatego zaplanuj swoje życie tak jak chcesz. Osiągaj to co chcesz, łap okazje, a przede wszystkim dobrze się baw!
Przeczytaj podobne wpisy:

Listopad 29th, 2009
Bartek
Posted in
Tags: 

Pamiętaj, że masz tylko jedno życie! Tylko jedno…
Święta racja. Niezależnie od liczby zabitych potworów lub odwiedzonych komnat.
TesTeq
Mnie to czasami przeraża, że ludzie lamentują przez pół roku bo: stracili pracę, rozstali się z kimś itp. I cierpią często bo tak wypada.
Byłem kiedyś w sytuacji, że byłem bliski załamki bo ze względów zdrowotnych musiałem zrezygnować ze swojej pasji. Wtedy w jakiejś książce przeczytałem „masz tylko jedno życie”. Przemyślałem temat i już kolejnego dnia zacząłem myśleć w zupełnie innych kategoriach. Przecież gdyby nie ta kontuzja to dzisiaj może nie prowadziłbym szkoleń tylko siedział gdzieś na etacie
Dzisiaj jak coś mi nie wyjdzie to się podnoszę, otrzepuję i idę dalej bo mi szkoda życia
Zgadzam się z Wami:).
W tym tygodniu spadły na mnie tak nieoczekiwanie zdarzenia, że długo jak na siebie dochodziłem do siebie. Ale żal, dół psychiczny, etc ustąpiły miejscu złości, konstruktywnej złości. W swoim mózgu hasło „porażki” zamieniłem na „wyzwania”.
pozdrawiam
Nie ma porażek – są tylko informacje zwrotne. Korygujesz, wyciągasz lekcje i jedziesz dalej!
Co do zmiany lingwistyki to u mnie nie ma problemów – są tylko sprawy do załatwienia. Taka mała rzecz, a zmienia całkowicie podejście do tematu
Pozdrawiam,
Bartek
Najważniejsze to przemóc swoją niemoc, choć nie powiem, że to łatwe zadanie.
Ale, jak słusznie zostalo napisane życie jest tylko jedno, więc weźmy się z nim za bary, nie siedźmy w kącie narzekając na własny los, bo niczego nie osiągniemy.
Ja życzę więcej optymizmu, uśmiechu i jak najmniej nieprzewidzianych sytuacji utrudniających życie
Epoka
Co to jest „swoja niemoc”? Moim zdaniem każdy ma ogromną moc tylko ludziom się nie chce. Jak cywilizacja wyginie to z lenistwa. Swoją drogą zobacz jak wiele biznesów opartych jest na tym, że ktoś robi coś za kogoś bo mu się nie chce i woli zapłacić
Jak ludzie czegoś naprawdę chcą to proces pod tytułem „jak to zdobyć” uruchamiają się automatycznie. Wtedy pojawiają się okazje i jedni z nich skorzystają, a inni nie. Jak ktoś potrzebuje więcej pieniędzy to nagle znajdzie rozwiązanie skąd je wziąć. Jak ktoś nie ma czasu na naukę to później potrafi go doskonale wygospodarować na tydzień przed egzaminem.
Serdecznie pozdrawiam,
Bartek
Niemoc… no cóż, miałam na myśli taki stan ducha, który nie pomaga, a wręcz przeszkadza w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Można to nazwać depresją, załamaniem czy też niechęcią do robienia czegokolwiek czyli tzw. lenistwem.
Całe szczęście są na tym świecie tacy ludzie, którzy ofiarują bezinteresowną pomoc. I oby było ich więcej. Bo zagubieni, szukający wsparcia, właśnie kogoś takiego potrzebują.
Kto wie, może po latach sami pójdą tą samą drogą ofirując wsparcie i pomocną dłoń….
Mam nadzieję, że jednak nie wyginiemy
Tu pojawia się kolejna sprawa mianowicie odpowiedzialność. Jak ktoś zwala swoje lenistwo czy niechęć do pracy na stan ducha to pozbawia się odpowiedzialności za własne czyny. Jak ktoś nie chce pracować nad sobą, rozwijać się itd. to będzie miał ogromną motywację np. do oglądania tv, spania przez cały dzień i napędzania swojego zachowania dołującymi dialogami wewnętrznymi.
Mało tego-ludzie potrafią malutki wycinek z życia zgeneralizować na całą resztę. Ktoś straci pracę i będzie mówił, że całe życie jest do ( | ) . Chociaż zapewne pięknych i radosnych chwil było tyle samo, albo znacznie więcej niż porażek.
Wiele osób upada. Część się podnosi. Część się podnosi, otrzepuje i idzie przed siebie.Tylko nielicznie potrafią wstać, otrzepać się i zacząć do przodu szybko biec. U tych ostatnich szukam wsparcia i inspiracji.
Wypadki losowe chodzą po ludziach. Czasem otrzymujemy sygnały, że coś może się nie powieść, a czasem to całkowite zaskoczenie. Wydaje mi się, że zniechęcenie jest pierwszą i najgroźniejszą konsekwencją porażki. Zniechęcenie prowadzi do bierności (brak działania, użalanie się nad sobą), a to już katastrofa. Planowanie, ustalanie celów (w jakiej formie by tego nie robić) to pierwszy krok do działania. Najważniejsze jednak w planowaniu wielkich rzeczy (tzn takich, które w tej chwili absolutnie nie wydają nam się możliwe do realizacji) to rozdrabnianie problemu wyznaczanie celów pośrednich tak długo aż dojdziemy do jakiegoś drobnego kroku, który możemy podjąć od razu. W ten sposób zamiast narzekać robimy coś – np piszemy maila do autora blogu
Nawet jeśli naszym pomysłem byłby mail do prezydenta z szansą na odzew rzędu 0,0001% – to jaką mamy szanse na rozwiązanie problemu jeśli nie zrobimy nic?
Działanie zawsze jest milion razy potężniejsze niż brak działania. Dlatego ciągle powinniśmy uczyć się siebie i odkrywać co nas inspiruje a unikać tego co nas zniechęca.
Kacper,
„Wypadki chodzą po ludziach” – i jak wyglądają? Ja nigdy nie widziałem, żeby po kimś szedł wypadek
Moim zdaniem to ludzie tworzą wypadki przez swoją nieuwagę, nieostrożność, strach lub zbytnią pewność siebie.
Zauważ, że gdyby nie to, co kiedyś miało miejsce w Twoim życiu to nie był byś tu gdzie jesteś. Gdybym kiedyś nie skręcił poważnie kolana to nie zostałbym trenerem. Wszystko jest po coś. Jednak są i tacy, którzy zawsze znajdą dobrą wymówkę:
http://demotywatory.pl/475950/Wymowki
Pozdrawiam,
Bartek
Bartek,
Ja widziałem jak wypadki chodzą – obrzydliwie wyglądają. Aż nie chce mi się opisywać. Jak zobaczysz to będziesz wiedział od razu
Problem w tym, że ty nie zobaczysz bo jesteś na nie ślepy. Ty będziesz widział wyzwania, nowe możliwości itd. Inni za to zobaczą tragedie, nieszczęścia i świetne powody do wymówek – to dla nich było przeznaczone moje sformułowanie.
Nie uważam, że ludzie są wszystkiemu winni. Może się zdarzyć kryzys i mimo, że jestem dobrym pracownikiem moja firma upada, a ja nagle kończę bez środków do życia. To jest „wypadek, który chodzi”. Moja rola zaczyna się PO wypadku – albo siadam i płaczę albo określam nowe cele i nowe sposoby dotarcia do nich (dostosowane do obecnej sytuacji).
Na ten demot również zwróciłem uwagę – jest bardzo trafny.
P.S.
Proszę Cię – oślep jak największą ilość ludzi, żeby nie widzieli wypadków a motywujące okazje i nowe wyzwania, które prowadzą TYLKO i WYŁĄCZNIE do rozwoju.
Kacper
Całkowita racja. Z drugiej strony kryzys jest wynikiem ludzkich działań, spekulacji, zmiany trendów itd. Ten cały potężny łańcuch ma w kimś swój początek. Jeżeli firma upada, a Ty jesteś dobrym pracownikiem to zauważysz to odpowiednio wcześniej i zareagujesz w mądry sposób. Poza tym warto sobie stworzyć pewnego rodzaju bufor finansowy, który pozwalał by przeżyć bez pracy przez około rok czasu. Przyznaję-sam nad tym pracuję.
Podobno zaledwie 3 miesiące bez pracy dzieli 90% społeczeństwa polskiego od bankructwa. Przerażająca statystyka, a z drugiej strony głupota, bo ludzie zamiast nauczyć się zarabiać dodatkowy szmal albo się zadłużają na różne towary, albo spędzają czas przed tv. Nie są na to skazani-po prostu to wybierają.
Mam nadzieję, że czytelnicy tego bloga niezależnie od wieku chcą mieć nieco wyższe standardy życia
Spotykam się notorycznie z opinią „płacić przez rok raty 120 zł, niż odkładać co miesiąc po 100 zł i kopić na koniec to czego chcę”. Zabójcze jest jednak to DLACZEGO. Otóż nie chodzi o to, że chcę mieć coś szybciej, niecierpliwie. Często słyszę – „odłożyć nie dam rady bo wydam, a ratę muszę spłacić bo bank mnie pilnuje”
Skoro tak bezmyślnie trwonimy pieniądze to wynik 90%, o którym piszesz mnie nie dziwi.
Ja kiedy zdałem sobie sprawę, że moja sytuacja życiowa (mieszkam z rodzicami + mam odłożoną pewną sumę pieniędzy) pozwala mi przez 4-6 miesięcy szukać pracy bez zmniejszania w żaden sposób mojego standardu życia, poczułem się naprawdę wolny. W razie draki mogę się zwolnić, mogę grymasić przeglądając oferty (nawet jeśli nie byłoby ich wiele). Polecam wszystkim zbudowanie swojego zabezpieczenia finansowego.
Zabezpieczenie finansowe jest bardzo ważne, dużo ludzi potrafi tylko narzekać, że nie mają z czego odłożyć, a przecież wystarczy tylko nie wydawać 50 zł miesięcznie, po roku czasu mamy 600 zł, po drugim …. itd.
Ale po co , lepiej jest przecież narzekać że nie ma pieniędzy
Kacper
Też zauważyłem, że ludzie bardziej motywują się za pomocą kija niż marchewki
Wesoly
Zwróć uwagę na to, że my teraz narzekamy na to, że inni narzekają
Dyskusja „lekko” odbiegła od tematu wpisu. Po tygodniu planowania mogę stwierdzić, że ruszyłem wszystkie swoje kamienie milowe. Część z nich wymaga jednak dłuższej pracy niż tydzień (pisanie mgr), ale cały czas jest do przodu. Polecam przetestować. W kolejnym tygodniu kamienie milowe będę miał dokładnie takie same. ZTD to naprawdę konkretna sprawa