Do kolejnego odcinka „Pracuj z Pasją!” zaprosiłem Mirka Szmajdę. Mirek prowadzi blog: SprzedawcaInternetowy.pl, tworzy produkty informacyjne i prowadzi warsztaty online. Poza tym jest człowiekiem, który długo działał także w tradycyjnym biznesie.
Wywiad trwa 43 minuty, ale moim zdaniem to jeden z lepszych wywiadów jakie udało mi się przeprowadzić. Dlatego naprawdę warto posłuchać online, albo ściągnąć mp3 na player lub telefon.
.
.
Zapraszam do słuchania! Po wysłuchaniu rozmowy zamieść swój komentarz! To dla mnie ważne bo czytając opinie innych ludzi czuję, że takie działania jak wywiady i podcasty po prostu mają sens
Jak chcesz posłuchać naszej rozmowy jadąc samochodem, autobusem, rowerem lub na spacerze, to ściągnij wywiad na swój komputer KLIKAJĄC TUTAJ (kliknij prawym/ zapisz jako…)
.
TRANSKRYPCJA
Witam serdecznie. Nazywam się Bartek Popiel i prowadzę blog bartekpopiel.pl. Dzisiaj moim gościem z cyklu spotkań pt. „ Pracuj z Pasją!” jest Mirek Szmajda.
Mirek prowadzi blog sprzedawcainternetowy.pl. Ponadto, prowadzi różnego rodzaju warsztaty, szkolenia, konsultacje. Za chwilę Mirek opowie wam wiele ciekawych rzeczy o sobie. Myślę, że wiele od tego człowieka możecie się nauczyć, więc zapraszam do wysłuchania tej rozmowy.
Bartek: Mirku powiedz coś o sobie i swoich pasjach.
Mirek: Witam Ciebie serdecznie Bartku i witam wszystkich słuchaczy. Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie do tej rozmowy. Przed spotkaniem przyjrzałem się innym rozmowom, które przeprowadziłeś i Twojemu blogowi – naprawdę jestem pod wrażeniem, tego co robisz.
Bardzo mi przyjemnie i jestem dumny, że mogę mieć tutaj jeszcze jakiś wkład do tego co robisz.
Jeśli chodzi o to, czym ja się zajmuję -właściwie powiedziałeś najważniejsze rzeczy. Przede wszystkim sprawiam, że technologia sprzedaży internetowej staje się przyjemnością. To jest takie moje kredo, które moi klienci nawet pomogli mi zrozumieć.
Prowadzę bloga sprzedawcainternetowy.pl i właściwie to już dużo mówi. Prowadzę warsztaty, kursy o tematyce sprzedaży internetowej. Szczególnie pod kątem osób, które są nie zaawansowane technologicznie.
Bartek: Mirku, jak Ty w ogóle trafiłeś do Internetu, jakie były początki? Bo z tego co pamiętam Twój blog na początku dotyczył tego jak sprzedawać na allegro. Dzisiaj zajmujesz się wieloma innymi rzeczami. Opowiedz nam krótko swoją historię. Kupiłeś sobie komputer podpiąłeś Internet i co dalej?
Mirek: Moja historia jest całkiem spora. Nie zaczynałem od Internetu jeśli chodzi o działalność gospodarczą. Jeszcze na studiach to było tak, że miałem do czynienia z Internetem. To już było kilkanaście lat temu! Wtedy nie dostrzegałem potencjału jaki tkwi w Internecie.
Pamiętam zaskoczeniem było, jak założyłem sobie pierwszego email-a i nikt nie pisał do mnie. Mówię: ”po co ja założyłem tego emaila jak i tak do mnie nikt nie pisze”, a dzisiaj dostaję setki emaili dziennie i nie mogę sobie z tym poradzić. Więc to się zupełnie zmieniło.
Interesowałem się jak prowadzić działalność gospodarczą, to jest najważniejsze. Początki to było rodzinne wydawnictwo. Wspólnie z ojcem założyliśmy jeszcze w czasie studiów wydawnictwo naukowe i popularno- naukowe. Były też książki podróżnicze.
Wydawnictwo „SORUS” istnieje do dzisiaj. Obecnie specjalizuje się w książkach podróżniczych związanych z Afryką, ale też wydaje książki naukowe. Jest też drukarnia ,także dość szerokie spektrum.
Ja się już obecnie tym nie zajmuje, zostało to w rodzinie, ale tam zaczynałem wspólnie z ojcem i wtedy zajmowałem się technologią w wydawnictwie.
To jest coś, co jakby cały czas robię bo miałem różne formy działalności, naprawdę różne. Prowadziłem agencję reklamową, zakłady bukmacherskie i agencję PKO.
To są różne rzeczy i wydaje się, że nic związanego z tym co dziś robię, ale coś co przewijało się wszędzie, to to że uwielbiałem sprawy technologiczne w każdej z tych działalności. Na tym się skupiałem. Dopiero po wielu latach doszedłem do wniosku, że to jest właśnie to czym powinienem się zajmować.
Teraz mówimy o tej działalności, którą dzisiaj prowadzę. To jest działalność, którą podjąłem 3-4 lata temu. Było faktycznie tak, że zacząłem od uczenia sprzedaży internetowej na allegro. W tym miałem najlepsze doświadczenia z całkiem fajnymi sukcesami.
Postanowiłem podzielić się wiedzą na ten temat i to był mój pierwszy kurs, który zrobiłem. Potem się to rozwinęło. Ponieważ między czasie ćwiczyłem inne rzeczy, uczyłem się czegoś i zacząłem też zarabiać w Internecie.
Skupiając się typowo na różnych formach sprzedaży internetowej, ale wykorzystałem też doświadczenie wcześniejsze.
Chciałbym podkreślić, że czasami jest tak, że nie wiemy czym powinniśmy się zajmować i łapiemy się jakiejś okazji. W pewnym jednak momencie warto się zastanowić (jeżeli wcześniej tego nie zrobiliśmy) co jest cechą wspólną tego wszystkiego?
U mnie tym wspólnym mianownikiem jest sprzedaż internetowa. Dlatego mimo, że to co teraz robię zaczynało się od allegro, to poszedłem dalej w tym zakresie. Uważałem, że jest to dla mnie ciekawe i ciekawe też dla klientów bo pytali się o różne rzeczy.
Tak naprawdę kluczem są te dwie rzeczy to co ciebie interesuje i co robisz, plus to co dostrzegają ludzie wokół ciebie, o co się pytają. To są takie dwa składniki sukcesu. Samo to, że będziemy żyć z pasją to jest za mało, muszą być jeszcze odbiorcy na to, co chcemy zaoferować.
Bartek: W miniony weekend byliśmy w górach taką fajną paczką i jeden z uczestników miał niesamowite zdolności oratorskie. To jest dokładnie to co, Ty powiedziałeś. Później my mu powiedzieliśmy: “Słuchaj, Ty powinieneś prowadzić jakieś szkolenia, pracować w radio, albo nagrywać jakieś fajne rzecz audio, bo masz do tego predyspozycje.” Przy czym on był bardzo zaskoczony, zdziwiony i mówił: “Jak to, ja?”.
Cała grupa dostrzega jakiś talent, a nam się wydaje to całkowicie naturalne prawda? Więc warto zapytać znajomych, przyjaciół -”Słuchajcie co wy we mnie dostrzegacie? Co ja mam takiego, co widzicie jako jakiś talent?”
Tak jak mówiłeś, że ludzie pytali o jakieś sprawy technologiczne. Dla Ciebie mogła to być normalna sprawa, natomiast oni uważali, że to jest umiejętność ponad przeciętna prawda?
Mirek: Tak, tak bo to czasami jest tak: nam się wydaje, że to jest naturalne co robimy. W tym nie ma nic dziwnego, nic wielkiego. Nagle się okazuje, że to właśnie talent, który dopiero inni mogą nam pomóc odkryć.
Z tym nauczaniem technologii to było tak, że to moi klienci odkryli to we mnie. Właściwie dopiero po 2 latach jak to prowadziłem wyciągnąłem to jako unikalną propozycję sprzedaży.
U mnie na blogu jest napisane, że nawet internetowa blondynka nauczy się sprzedaży internetowej. Nie ważne jakie masz umiejętności i wiedzę – u mnie nauczysz się technologii.
To mi klienci powiedzieli, że ja to potrafię zrobić. Pierwszy kurs jak prowadziłem ,to nie zastanawiałem się. Mówię: “Zrobię to tak żeby się nauczyli.”
Okazało się, że mam talent do mówienia w prosty sposób i uczenia naprawdę ludzi zupełne podstawy. Dokładnie tak, jak powiedziałeś przed chwilą. To jest świetny przykład i jeśli nam ktoś coś takiego powie, to warto za tym podążać i pytać znajomych! Z pewnością warto!
Bartek: Powiedziałeś, że żyłkę przedsiębiorcy miałeś już zaszczepioną w rodzinie. Zaczęło się od wydawnictwa. Powiedz, czy pracowałeś jako pracownik zatrudniony poza tymi swoimi działaniami?
Mirek: Tak, pracowałem, ale bardzo krótko.
Bartek: Jak wszyscy moi rozmówcy. To jest ciekawe
Mirek: Tak, bo my widocznie mamy taką cechę. Nie możemy za długo wysiedzieć na jednym miejscu na etacie. Problem, że jak ktoś usiądzie i zostanie dłużej na etacie, to później trudniej mu się wyrwać.
Znam trochę takich przypadków, że ktoś za długo jest na etacie, to nie może się wyrwać, a jak ktoś wyrwał się na początku, to zna cenę tej wolności. To są zalety i wady tego. Ale to wiadomo, że są różne życiowe wydarzenia i czasami ten wybór mamy utrudniony.
Jeśli chodzi o tą pracę, to właściwie pracowałem krótko na Politechnice. Zaraz po studiach zaproponowano mi pracę jako asystent. Prowadziłem zajęcia ze studentami. Było to moje pierwsze doświadczenia jako szkoleniowiec.
Bartek: No tak, czyli coś dobrego się wyniosło ze studiów?
Mirek: Tak, oczywiście! Jak najbardziej i do dzisiaj to wspominam, pewne umiejętności wykorzystuję. Mimo, że to było krótko – najpierw rok. Potem wróciłem i pracowałem na zlecenia. Współpracowałem z uczelnią i miałem jakieś wykłady, ćwiczenia, na konferencje jeździłem.
Jak najbardziej to wszystko procentuje i składa się na pewien sukces, który realizuję potem w własnej działalności.
Uważam, że warto podjąć pracę na etacie, bo ona daje okazję do zdobycia wiedzy, ale właśnie chodzi o to, żeby szukać takiej pracy na etacie, która da ci tę wiedzę, a nie żeby tylko zarobić.
Czasem lepiej nawet mniej zarobić ,a za to nauczyć się czegoś co się później przyda przy prowadzeniu własnej działalności.
Bartek: Czasami ten etat może, być taką najlepszą lekcją, że my się po prostu nie nadajemy się na etat i trzeba założyć własny biznes.
Moi wcześniejsi rozmówcy też podkreślali, że idąc na etat przekonali się, że się do tego nie nadają i trzeba założyć własną firmę. Tak czy inaczej ten etat może się przysłużyć do naszej kariery.
Teraz chciałbym, żebyśmy podążyli w innym kierunku. Wiesz, dzisiaj masz własny biznes, prowadzisz szkolenia, kursy internetowe, kursy online. Co Ci to daje Mirku? To całe prowadzenie własnego biznesu? Jakie masz wewnętrzne korzyści?
Mirek: Przede wszystkim daje mi nie zależność. Nie muszę się nikogo pytać co mam robić, co mogę robić i kiedy mogę robić. Właśnie możliwość dysponowania swoim czasem. Ja nie chodzę do pracy “od do”. Możemy się spotkać, przeprowadzić tą rozmowę o każdej porze jak mi pasuje.
Mogę spędzić czas z córką jak mam ochotę w ciągu dnia. Nie jestem zdany na ten rytm, który jest na etacie narzucony – mam pełną swobodę.
Poza tym też wybrałem sobie taką formę że pracuję w domu. Mam biuro zorganizowane w domu, mam specjalne pomieszczenie oddzielne. Ale to jest w domu!
Tak się składa, że ja jestem w domu kiedy córka wraca ze szkoły. Ja pracuję to ona sobie gdzieś tam siedzi i robi lekcje. Ja mogę jej coś podpowiedzieć.
To jest też sposób, że mogę z rodziną spędzać czas tak jak mi pasuje. Nie chodzę do pracy gdzie się mijamy. Ja sobie bardzo cenię tą niezależność, tę swobodę dysponowania czasu i miejsca gdzie pracuje.
Przez wiele lat gdzie prowadziłem biuro dojeżdżałem codziennie, ale jak tylko mogłem to postanowiłem, że będę pracował w domu.
Ponieważ działam online całkowicie, czyli mam biznes bez spotykania bezpośredniego, w sensie fizycznego spotykania. Klientów mam z całej Polski a nawet ze świata. Mam Polaków, ale mieszkających za granicą i nieraz mam szkolenie i spotykamy się o godzinie 20.00, i są osoby z kilku krajów.
To jest fajne, że nie muszę się nigdzie zbierać, wyjeżdżać, spędzać czas na dojazdy żeby takie szkolenie poprowadzić, tylko mogę włączyć Internet i z ludźmi się spotkać. To jest taka dodatkowa cecha tego mojego biznesu, który ja prowadzę.
Przede wszystkim jeśli chodzi o działalność gospodarczą to ta niezależność, ta swoboda decyzji, chociaż to ma swoją cenę czasami.
To, że nikt mi nic nie karze to też być może problem niektórych osób, które nie nadają się do prowadzenia biznesu. Tu trzeba być zdyscyplinowanym, a jeżeli się nie jest to trzeba stworzyć sobie system, który pomoże nam być zdyscyplinowanym.
Bartek: Wspomniałeś o tej cenie, którą trzeba zapłacić. Chciałbym zapytać o cenę nieco w innym kontekście. Często markerterzy inernetowi, którzy zarabiają w Internecie, prowadzą blogi, różnego rodzaju strony, szkolenia itp. w dbałości o swój wizerunek pokazują społeczny dowód słuszności. Są tam różnego rodzaju rzeczy, które im się udały, sukcesy.
Myślę, że bardzo często z porażek równie wiele można się nauczyć.
Chciałbym się Ciebie zapytać jakie miałeś porażki? Gdzie były chwile słabości? Jak udało Ci się z tego wyrwać? Jakie miałeś myślenie, przekonania, jak sobie poradziłeś?
Często w rozmowach prywatnych ludzie podkreślają, że mięli takie momenty, że mieli wszystkiego dość, chcieli wszystko rzucić, wziąć plecak i gdzieś wyjechać. A mimo to jakoś przetrwali.
Czy Ty miałeś takie chwile i jaki sobie z takimi momentami poradziłeś? Bo wiesz, to może być bardzo inspirujące dla wielu osób, które chcą zacząć jakiś biznes i takie momenty są dopiero prze nimi.
Mirek: Cieszę się Bartku, że zwróciłeś na to uwagę. Nawet się nie zastanawiałem wcześniej, że porażki mogą być tym, co może innych zainteresować, że nie tylko sukcesy należy pokazywać.
Same porażki to może nie, ale sposób wyjścia z porażek. Chociaż z drugiej strony, jak tak mówisz, informacja o tym, że były jakieś porażki to dla ludzi może być takie motywujące. Wtedy widzą, że: “wow ja też miałem porażki” czyli to nic złego.
Zresztą jest takie stwierdzenie, że droga do sukcesu jest usłana porażkami i to jest prawda.
Muszą być, jeśli nawet jest więcej porażek niż sukcesów, na zewnątrz widać sukcesy. Tak naprawdę porażek jest cała masa, różnych wątpliwości, pytań, które sobie czasami zadaje nawet jeśli to nie są porażki, ale takie obawy, to stale to się przewija. To jest naturalne.
Pytałeś jak sobie z tym poradzić? Jest kilka metod ,które mogą pomóc i trzeba mieć jakiś system. Ja wiem co zawsze u mnie działa – to są książki.
Mam całą masę książek. Pamiętam, że od wielu lat jakąkolwiek chwilę słabości miałem i jak znalazłem moc, siłę by sięgnąć po jakąś książkę. Mam takie książki, które na jakiejkolwiek stronie otworzę, to ona mnie zmotywuje.
To jest dla mnie punkt wyjścia żeby mieć taki zestaw książek, który wiemy, że nas motywują, uskrzydlają. Warto trzymać je gdzieś na wierzchu. Kiedy mamy chwile słabości, to po nie sięgnąć.
Inna metoda, której się nauczyłem od mojej mentorki Wandy Loskot to sięganie po to, jak inni nas chwalą. Nie ma takiej osoby, która nigdy nie jest chwalona, doceniana w jakiś sposób.
Warto to sobie zapisywać, zbierać nawet takie opinie o nas samych, bo one nas uskrzydlają i są potrzebne do życia. To nie jest tak, że to nas podniesie na duchu.
Po prostu bez tego byśmy w ogóle nie przeżyli zbyt długo. Mamy taką naturę, że sami będziemy siebie dołować i inni nas będą chwalić. Oczywiście są tacy że będą nas też dołować, ale nimi nie należy się przejmować.
Należy zbierać te pozytywne opinie, dobre rzeczy. Teraz jak ja działam w Internecie, to klienci sami przysyłają różne opinie. Mam system aby to zbierać i to jest coś do czego warto wracać. Jeżeli coś naprawdę idzie nie tak, warto spojrzeć i poczytać. To sprawia, że zaczynamy myśleć: “zaraz, zaraz przecież ludzie mówią że robię to dobrze. “
W związku z tym trzeba dalej to robić i się tego trzymać. Jeszcze inna metoda, to takie stałe grono doradców. Co tydzień się spotykamy i na wzajem się wspieramy. Jednym z elementów tego spotkania cotygodniowego jest pytanie: “co dobrego nam się wydarzyło w tym tygodniu?”
To jest coś, co dla siebie przede wszystkim robimy, przypominamy co ja dobrego zrobiłem. Takie przypominanie sprawia, że nie jest tak źle, jeśli nawet coś nie wyszło, to i tak coś wyszło dobrze.
Bartek: Ja jeszcze dopowiem co do tych książek, o których wspomniałeś. Mnie jeśli chodzi o książki podnosiły na duchu biografie.
Tam zawsze było opisane: to nie wyszło, tamto nie wyszło, jakaś porażka, a mimo to ci ludzie osiągnęli jakiś sukces. Biografie są czymś, co potrafi podnieść na duchu ,bo tam jest pokazane, że życie nie jest usłane różami. Bywa ciężko, ale warto iść do przodu.
Mirek: Cieszę się, że przypomniałeś o tych biografiach.
Jakoś się tak złożyło, że dawno nie czytałem żadnej biografii, więc co byś polecił?
Bartek: Często są opisane sylwetki ludzi sukcesu na Wikipedii: różnych prezydentów, Briana Tracy, Robbinsa i innych wielkich mówców motywacyjnych. Tam też jest wypisane między wierszami co im nie wyszło, co się nie udało i tak dalej.
Taka kluczowa biografia to historia Benjamina Franklina, gdzie jest wiele historii dobrych i złych, także bardzo polecam.
Mirek wspomniałeś, że pracowałeś jako asystent na Politechnice. To Ci dało dużo doświadczenia prowadziłeś zajęcia tak? Natomiast chciałbym się Ciebie zapytać o stronę merytoryczną tych studiów. Czy te studia wiele pomogły Ci w biznesie? Czy tam się wiele nauczyłeś? Co Ci to wniosło do życia, które masz dzisiaj?
Mirek: Przede wszystkim na studiach nauczyłem się zdobywać wiedzę. Sama wiedza na studiach, przynajmniej tak na początku, to wydawało mi się, że nic mi nie dała. Wiele z tych rzeczy co było na wykładach, ćwiczeniach, kolokwiach dzisiaj absolutnie nie wykorzystuję. Nie jest mi to do niczego potrzebne.
Jednak studia nauczyły mnie myśleć. Nauczyły mnie tego, że wiedzę trzeba zdobywać i troszczyć się o nią samemu. Studia dają coś takiego, że wiedza nie jest podana na tacy.
Są też takie rzeczy, że jest wykład dyktowany i trzeba go zdać – to akurat nie jest najlepsza metoda. Na każdej uczelni są profesorowie, doktorowie, którzy prowadzą zajęcia w taki sposób, że zmuszają nas do myślenia.
Uważam że studia dają dużo, dają umiejętności nie w postaci wiedzy ,ale umiejętności takie, że sami uczymy się zdobywać wiedzę. Wiemy gdzie jej szukać, jak ją znaleźć – to dla mnie jest akurat najcenniejsze.
Pamiętam cenne było także praca w grupie, w zespole. Szczególnie na ostatnich latach studiów: 4 i 5. Potem zostałem na uczelni i podjąłem pracę jako asystent. Pracowaliśmy w zespole jeżdżąc na jakieś sympozja, konferencje, przygotowując książkę.
To doświadczenie było bardzo cenne, bo gdzieś tam zostało i dzisiaj kiedy ja pracuje sam dla siebie, a teraz już buduje zespół i szukam ludzi do współpracy, to gdzieś tam tkwią te podstawy, umiejętności, które zdobywałem na studiach.
Uważam, że to jest cenne, nie wszystko jest korzystne, ale warto iść na studia i nabrać tych umiejętności, które studia dają.
Bartek: Mimo, że prowadzisz własny biznes i własne szkolenia, to będziesz namawiał córkę, żeby na te studia poszła tak?
Mirek: Tak, oczywiście ,jak najbardziej. Warto tu powiedzieć co do studiów, żeby pójść na właściwe studia. Ja poszedłem na informatykę. Mnie interesowały komputery, informatyka i to było ważne, mimo że jak mówię 80 czy 90% wiedzy jako takiej nie wykorzystuję wcale. Ale ta wiedza w moim przypadku jest pewnym tłem do tego, co ja robię. Trzeba było przez to przejść.
Wydaje mi się też, że studia podniosły jakby mój poziom mentalny. Nawet jeśli jest wiedza ,której ja dziś nie wykorzystuję, już nie pamiętam wzorów itp., ale przypominam sobie, że zdobyłem się na pokonywanie kolejnych barier z takich pewnych wyzwań, które były stawiane na studiach.
Przechodzimy to już od samej szkoły podstawowej. To jest tak, że nam są narzucane cele i terminy – to jest ważne. Teraz chodzi o to, kiedy jest własny biznes nagle się zmienia sytuacja, bo teraz Ty musisz sobie wyznaczać termin i cele.
Jeśli chodzi się do pracy to jest podobnie jak ze szkołą ,przychodzi ktoś i mówi co mamy robić i tak jest na studiach. Trwa to tyle czasu, tyle przedmiotów, trzeba to na takim poziomie zaliczyć. Ktoś nam to po prostu daje. My się z tym źle czujemy, a im bardziej źle się czujemy, to tym bardziej powinniśmy firmę prowadzić.
Ale to nie znaczy, że trzeba rezygnować z działań. Tam też pewnej dyscypliny się uczymy.
Ja nie byłem jakimś super orłem na studiach. Były lata lepsze i gorsze. Jednak pamiętam, że zawsze byłem ambitny i zawsze starałem się najlepiej na moje możliwości - i to jest ważne.
Jeżeli robisz coś najlepiej na swoje możliwości, a idzie Ci czasami źle, to poradzisz sobie w życiu. Bo tak trzeba w życiu działać – na maksimum swoich możliwości. Wtedy w pewnym momencie odkryjesz swój talent, swoją pasję.
Poznaj mechanizmy jakie funkcjonują na studiach i przenieś je do swojego życia, bo musisz dokładnie to samo robić. Też trzeba sobie wyznaczyć, że: “teraz moje studia w firmie trwają 5 lat i muszę się tego podjąć.”
Ja tak się nauczyłem biznesu ,który teraz prowadzę. Podjąłem jakby studia, studiuję cały czas. Był taki moment przez pierwsze dwa lata zanim pojawiły się jakieś pieniądze z tego, co robię teraz czyli z nauczania sprzedaży internetowej.
Na dwa lata podjąłem jakby studia. To były akurat studia u ekspertów ,od których się uczyłem. Przede wszystkim od Wandy Loskot i to dla mnie był cel, wyzwanie. Pewną formą zaliczenia tych studiów był konkurs, który Wanda organizowała ,ale wykorzystałem to jako cele i studia to dają. Później w życiu trzeba to powielać.
Trzeba powiedzieć sobie – co będzie moją maturą w biznesie? Co będzie kolejnymi latami studiów w biznesie i ten cykl stale trzeba powtarzać i w tedy się rozwijamy, i to jest super.
Bartek: Ludzi, którzy chcą prowadzić biznes podobny do Twojego czyli, szkolić w Internecie prowadzić seminaria jest bardzo wielu. Ty również przeszkoliłeś mnóstwo osób i zapewne zauważyłeś pewną tendencję, że jakiś procent z tych ludzi zajmie się tym na poważnie i pociągnie ten biznes dalej i coś osiągną. Część zacznie i odpuści, a część tylko przyjdzie na szkolenie, wysłucha i nie podejmie działania.
Jak myślisz co decyduje, że jedni ten sukces w Internecie odnoszą, a inni odpuszczają, albo nawet nie zaczynają tego działania?
Mirek: Uważam, że przede wszystkim wytrwałość i konsekwencja. Sprecyzowany cel i pasja do tego co robimy. Ta pasja właśnie sprawi , że ta wytrwałość będzie. Jeżeli to jest ta właściwa pasja, bo jeżeli nie to odpuścimy. Właśnie wydaje mi się, że wytrwałość!
Obserwuję wiele osób, które przewijają się przez moje szkolenia chcących robić podobne rzeczy, które ja robię. Ja widzę dlaczego ludzie nie odnoszą korzyści, a niektórzy zaczynają odnosić sukcesy i to całkiem niezłe. Zaczynają mnie prześcigać.
To się bierze z konsekwencji i wytrwałości. Tym ,którym się nie udaje to po prostu sobie odpuszczają, poddają się i uważają, że to nie jest dla nich. To się z kolei bierze stąd, że mają zbyt mały cel, skromne marzenia i w pewnym momencie stwierdzają: “pójdę na kompromis i to mi wystarczy, nie chce mi się wysilać.”
Wytrwałość, konsekwencja bierze się moim zdaniem z odpowiednio dużego celu, który każdy powinniśmy sobie przypominać i podnosić poprzeczkę i znowu iść dalej przez trudy i wyboje.
Nie ważne na jakim etapie jesteś. Czy zaczynasz, czy bardziej się rozwijasz. Znam ludzi, którzy mają ogromne firmy, wręcz na całą Polskę. To są liderzy ze swojej branży i oni też mają takie same dylematy co my mamy zaczynając biznes.
Jest ta sama zasada: wytrwałość, konsekwencja, które się biorą z tego, że jest odpowiednio duży cel i pasja do tego co robimy.
Bartek: Nie masz takiego wrażenia czasami, że jak ktoś podejmuje tą działalność internetową na zasadzie: “Będę prowadził blog ,zacznę coś tam działać, bo na tym można zarobić”, to właśnie takie osoby, które od początku mają takie myślenie najszybciej odpadają?
Mirek: Zdecydowanie odradzam takie podejście.
Każde moje szkolenie, które związane jest w jakimś stopniu z zakładaniem bloga, zaczynam od tego, że najpierw próbuje wydobyć od uczestnika szkolenia, co jest tak naprawdę jego pasją.
Co prawda nie mogę nikomu zabronić pomysłów na jakie on wpada, ale chcę, żeby zdał sobie sprawę z tego, że to jest istotne. Też bywa tak, że ludzie są na jakimś tam etapie i mówią: “O to jest fajne, ja też to będę robił.”
Szczególnie pewną pułapką, w którą wiele osób wpada jest to, kiedy zaczynają się uczyć sprzedaży internetowej i zawsze jest tak, że jak się czegoś uczymy to w pewnym momencie mówimy: “Wow, samo to jest fajne.”
Jak się coś zamierza sprzedawać przez Internet, no powiedzmy artykuły dla zwierząt i uczy się jak to robić, to w pewnym momencie stwierdza: “Wow, to ja też mogę uczyć innych jak sprzedawać.”To takie naturalne.
Pamiętam u mnie też tak było. Musiałem się wręcz pilnować, żeby nie starać się powielać wiedzy, którą właśnie zdobywam.
Ludzką cechą jest to, że my uczymy się przez naśladowanie. Kiedy idziemy na takie szkolenie i kiedy ono jest jeszcze na takim fajnym poziomie ,to nas pasja wręcz rozpiera ,żeby tą wiedzę wdrażać.
Mówimy o tym, czego się nauczyliśmy i wtedy zaczyna się rodzić w głowie taki pomysł, że może byśmy też tego uczyli.
Mam tak, że czasami pytają mnie znajomi czy ktoś w rodzinie, czym się zajmuję. Ktoś mówi: “A może ja bym się też tym zajmował?” I pyta czy też mógłby to robić – no w zasadzie mógłby to robić i wiele osób jest takich, że wchodzi i mówi też to będę robiły. Mają podejście: “On zarabia tyle pieniędzy na tym, to ja będę robił dokładnie to samo.”
Właśnie jest problem w tym co powiedziałeś Bartku, że on nie ma już w pewnym momencie wytrwałości do tego, żeby to robić konsekwentnie i wytrwale, bo to tak naprawdę nie jest jego pasja. To jest tylko taka chwilowa pasja.
Przyszedł na szkolenie i się czegoś tam nauczył, podpatrzył. Jeszcze jest takie ryzyko, że ktoś w ogóle nie był na żadnym szkoleniu tylko widzi, że ktoś zarabia w ten sposób i mówi – o ja też tak będę zarabiać.
Jeszcze jest jedna rzecz, która jest niebezpieczna ,kiedy ktoś obserwuje coś z zewnątrz i jemu się wydaje, że to jest wszystko, w jaki sposób działa ten biznes.
Mój biznes, ma wiele ukrytych rzeczy, których nie widać na zewnątrz. Są wewnątrz i można je zobaczyć jak się kupi odpowiedni produkt.
U mnie jest tak, że jak kupi się każdy produkt to jest inna znowu ścieżka postępowania dalej z klientem.
Tak naprawdę z zewnątrz ktoś kto nic u mnie nie kupi, to nie rozpozna co jest sednem tego biznesu. Często ludzie przychodzą i widzą nie to co powinni widzieć. Niektóre rzeczy na przykład prowadzę po to by dobrze wyglądały, ale z tego niekoniecznie są pieniądze.
To jest właśnie ta pułapka. Ludzie wpadają w nią, bo nie znają tego od środka. Samo podpatrywanie innych uważam ,że nie wystarczy. Trzeba się jeszcze szkolić, i to szkolić u ludzi, którzy odnoszą sukcesy.
Ja cały czas się szkolę i jak robię podobne rzeczy jak inni, od których się uczę, ale staram się dbać o to, aby się wyróżniać, a nie robić dokładnie tego samego. To jest bardzo ważne.
Jeżeli utworzysz swoją unikalną propozycję, inną, uzupełniającą do tego co ktoś robi, to wtedy ta osoba, od której się uczysz ma szanse być Twoim partnerem.
Ona nawet może pomóc Ci się rozwijać. Kiedy będziesz robić dokładnie to samo i naśladować dokładnie to samo to będziesz konkurencją i nie wygrasz.
Ktoś już to zrobił wcześniej, zaczął wcześniej i ma lepszą pozycję, więc na to warto zwrócić uwagę. Promuje mocno by działać w zdrowej konkurencji.
W tej branży, w której działam wyjątkowo się rozwija takie wzajemne wspieranie i klienci nawet się dziwią, że wszyscy się nawzajem polecają.
Ale to jest na takiej zasadzie, że każdy z nas jeżeli nawet robimy to samo, czy uczyliśmy się nawet od siebie na wzajem, to troszczymy się o to, żeby robić to troszkę w inny sposób, i żeby się uzupełniać. Więcej wygramy na zasadzie wsparcia niż kopiowania siebie.
Bartek: Wspomniałeś, że dużo się szkoliłeś, i że dużo się uczysz. Kto miał na Ciebie duży wpływ? Kto wpłynął na to jak dziś wygląda twój biznes? Czy możesz polecić takie osoby?
Mirek: Najwięcej zawdzięczam Wandzie Loskot. To bez dwóch zdań. Właściwie do Wandy trafiłem poprzez Internet. Ona była pionierką, jeśli chodzi o uczenie przez Internet, uczenie biznesu, rozwijania małej firmy.
Nikt przed nią tego w Polsce nie robił. To była wiedza prosto ze Stanów Zjednoczonych, gdzie Internet był bardziej rozwinięty niż w Polsce. Wtedy w Polsce wszystko raczkowało a Wanda była już po doświadczeniach w internetowym biznesie i zaczęła to zaszczepiać na grunt polski.
Właściwie kilka lat trwało, że byłem na jej liście mailingowej zanim poważnie zainteresowałem się tym co robi. Zacząłem uczestniczyć w jej szkoleniach regularnie i to trochę to trwało.
Ale jak zacząłem tak na poważnie, to po prostu się w to wciągnąłem i za nim przyszli inni, następni, którzy dzisiaj uczą w Polsce to długo to trwało.
Ja zdobywałem pierwsze szlify u Wandy i do dzisiaj jest to moje główne źródło wiedzy. Cały czas się od Wandy uczę nawet z nagrań, które kiedyś słuchałem. To jest jedna z metod, że lubię słuchać nagrań. Lubię to właśnie u Wandy, że przygotowuje naprawdę wysokiej jakości nagrania audio.
Można słuchać i uczyć się w dowolnym miejscu i czasie. Jadąc samochodem czy tramwajem. To jest główny mój mentor, na niej się wzoruję i przede wszystkim ją polecam. Tym bardziej, że jest osobą bardzo doświadczoną i życiowo, i biznesowo. Dla mnie to był bardzo cenny wzór, który staram się naśladować.
Druga osoba, o której chciałem powiedzieć, która też duży wpływ na mnie miała, to jest Piotr Majewski. To już bezpośrednio z naszego podwórka w Polsce. Też, jest z podobnych czasów jak Wanda. Przy czym od Piotra uczyłem się tych spraw jak to wszystko zrobić w Polsce, bo Wanda znała narzędzia jakie są w Stanach Zjednoczonych, a od Piotra uczyłem się jakie są możliwe narzędzia w Polsce.
Nawet można powiedzieć, że brałem narzędzia, które on stworzył. Faktycznie był liderem, jeśli chodzi o rozwiązania do budowania biznesu na polskich warunkach, na polskim rynku. Ja do dzisiaj polecam te narzędzia moim klientom, właśnie żeby od tego zaczynać.
Uczestniczyłem również w szkoleniach Piotra, które są na bardzo wysokim poziomie merytorycznym. Piotr nabierał szlify u najlepszych marketerów w Stanach i to jest jedno. Druga rzecz – on niezwykle dużo daje w swoich szkoleniach, jeżeli chodzi o swoje doświadczenia.
On wszystko sprawdza najpierw i potem mówi-słuchajcie u mnie to zadziałało, a to co w Stanach zadziałało u mnie nie działa. Podaje konkretne liczby, jest wręcz maniakiem liczb. Ale to dobrze, bo to pokazuje konkrety, które pozwalają zrozumieć co działa a co nie działa.
Nie jestem takim fanem liczb dlatego się cieszę, że są tacy od których mogę się uczyć, przekazywać wprost innym i samemu stosować co u Piotra działa.
To są takie dwie najważniejsze osoby i muszę przyznać, że jeśli chodzi o biznes internetowy, to swoje początki oparłem na tej wiedzy. Dzisiaj czerpię z różnych źródeł, ale to nie są w tak dużej skali moi doradcy jak właśnie ta dwójka.
Bartek: Początkowo zapewne dużo czasu poświęcałeś na edukację jeśli chodzi o rozwój biznesu. Jak to wygląda dzisiaj? Czy nadal dużo się uczysz? dużo czasu poświęcasz na zdobywanie nowej wiedzy? Czy bardziej idziesz w takim praktycznym kierunku – działanie, a dopiero na drugim planie uzupełnianie wiedzy?
Mirek: Dobrze, że o to zapytałeś Bartku. Faktycznie było tak, że był okres na początku gdzie chłonąłem wiedzę i angażowałem się jakby w realizację tego co się uczę w 100 a nawet w 110% i uważam, że to było jednym z czynników mojego sukcesu.
Masa ludzi np. u Wandy uczestniczyła w szkoleniach. Pamiętam pierwsze takie duże szkolenie było 100 osób. Dwa miesiące to trwało, ale wiem że tylko może kilkanaście osób uczestniczyło na żywo, a garstka z tego wdrożyła to w życie.
To nie jest problem, że wiedza była zła, tylko po prostu ludzie nie wdrażali tego w życie, nie byli konsekwentni, wytrwali.
Ja starałem się wszelkimi metodami wdrażać to w życie i mimo, że prowadziłem działalność nie tą co dzisiaj, próbowałem w tej działalności co miałem i efekt był taki, że po kilku miesiącach podjąłem decyzję, że rezygnuję z tamtej działalności i otwieram nową. Tą ,którą do dzisiaj prowadzę. Tak, wiedzę trzeba wdrażać w życie.
Nadal dużo czasu poświęcam na edukację, ale jest to bardziej edukacja wyrywkowa, czyli potrzebuję tego -szukam informacji.
Zaglądam też co jakiś czas do nowych książek, czy na szkolenia. Ważna jest taka rzecz – to się przyda naszym słuchaczom, że mam jedną zasadę – stały budżet na edukację.
Jest pewien procent od dochodu, który stale odkładam na edukację. Powoduje to, że nie mam problemu z tym, że jest jakieś szkolenie i warto się na nie zapisać nawet jeśli dużo kosztuje.
Z drugiej strony też wiem, że muszę wydać na edukację, bo mój budżet rośnie. Nie chodzi o to, by wydać na coś innego. To jest tylko na edukację. Mogę wydać na szkolenia, książki i to jest jedna złota zasada, którą przestrzegam i będę przestrzegał. Zawsze będę się szkolił i zawsze będę odkładał pieniądze na ten cel.
Bartek: Chciałbym Cię zapytać o jakieś kluczowe rady jakie dałbyś naszym słuchaczom? Jedną już mamy, przede wszystkim odkładaj na edukację. Jakie jeszcze dwie kluczowe ważne rady dasz ludziom, którzy chcą zacząć biznes internetowy?
Mirek: Co do odkładania to warto odkładać nie tylko na edukację, ale w ogóle stworzyć system odkładania – to jest bardzo ważne.
Gdy zakłada się własną działalność, szczególnie jak ktoś miał pracę na etacie, to sobie nie zdaje sprawy z tego, ile trzeba mieć dyscypliny w finansach.
To jest jeden z problemów, które pamiętam miałem w mojej pierwszej działalności. Kompletnie nie zdawałem sobie sprawy z tego jakie to jest ważne i wiele błędów popełniałem. Wtedy właśnie nie odkładałem.
Bardzo ważne jest, aby od razu ustalić sobie system zarządzania finansami i odkładać. Zaczynając odkładać na podatki, co jest wielkim często problemem. Trzeba to tak traktować, że to nie są Twoje pieniądze.
Odkładać na różne inwestycje, odkładać na edukację o której mówiliśmy, odkładać na jakieś większe wydatki , na bieżącą działalność. Przede wszystkim trzeba stworzyć taki system, to jest podstawa.
To jest punkt wyjścia. Nawet jeśli nawet nie prowadzisz działalności trzeba taki system stworzyć i to spowoduje, że będziesz mieć te nawyki, które będą potrzebne w działalności.
Ustal sobie priorytety. Ja robię tak, że są określone stałe kwoty procentowe, czyli zawsze np. jak wpływa 100zł to załóżmy 10 zł jest na edukację. Może to być 5zł czy 1zł , jeżeli masz koszty bieżące większe, a kiedy zaczniesz więcej zarabiać, to możesz ten procent zmienić. To nie jest coś, co musi być na stałe, ale ważne aby ten procent był stały.
Na tej zasadzie, że jak 5 zł wpływa na konto, to te 5zł zawsze dzielę na różne cele, które są ważne z mojego punktu widzenia, z takich życiowych celów, które sobie stawiam i co chcę osiągnąć.
Druga rada to: NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ! To jest taka rzecz mentalna. Nigdy się nie poddawaj bo to jest kluczem do sukcesu. Jakiegokolwiek sukcesu, a zwłaszcza własnej działalności, gdzie jest dużo powodów, aby zrezygnować, odpuścić i dać sobie spokój. A tu trzeba się podnosić, wstawać i iść dalej.
Trzecia rada, to żeby zdać sobie sprawę, że nie ma nierealnych celów, są tylko nierealne terminy.
To jest coś, co przewija się u mnie cały czas. Zawsze mi się zdawało, że mam takie wielkie cele i one się nie zrealizowały. Dołujemy się wtedy bo mówimy, że nie wychodzi.
Najczęściej jest tak, że są nierealne terminy. Chyba u każdego z nas się to zdarza, że przeceniamy swoje możliwości, zasoby, swoje umiejętności.
Marzymy o wielkich rzeczach, wyznaczamy sobie zbyt szybki cel do zrealizowania, zbyt ambitny i potem się zniechęcamy.
Pamiętam jak zaczynałem, jednym z epizodów bardzo ważny w mojej historii prowadzenia biznesu było zaangażowanie się w Multi Level Marketing. Konkretnie z firmą Amway.
To jest coś, co dużo ludzi dziś też się angażuje. Szczególnie widzę w Internecie dużo MLMów się rozwija, zwłaszcza na facebooku.
Moim zdaniem trochę problem w tym, że robi się to w sposób taki bardzo nieumiejętny. Tak jak kiedyś było poza Internetem masa “amatorstwa”. Dużo ludzi, którzy nie rozumieją o co w tym chodzi i samym tylko entuzjazmem rozwijają ten biznes. Tak samo jest z zwykłym biznesem, ten sam problem się pojawia, że mamy entuzjazm: o jest fajnie, super, takie cele sobie wyznaczamy. Szczególnie w takich biznesach typu MLM gdzie dużo bazuje się na entuzjazmie.
To jest coś takiego, że stawiamy za wysokie cele. Widzimy, że ktoś osiągnął cele i mówimy: to ja też to osiągnę.
W tym naszym biznesie internetowym, też ludzie patrzą – o ktoś zarobił tyle np. Adrian Kołodziej, który był też u Ciebie tutaj rozmówcą zarobił milion w ciągu roku. Ktoś mówi: “Kurcze, przecież ja nie jestem gorszy. Też zarobię milion w ciągu roku.”
Dobrze, że taki cel sobie stawiasz, ale jeżeli Tobie się nie uda, to nie jest nic złego. Po prosu to był nierealny dla ciebie termin. Dla Adriana był to dobry termin, a dla ciebie nie był. Nadal trzymaj się tego celu i po prostu go przesuń w czasie.
Bartek: Jest takie powiedzenie: “Ludzie przeceniają to, co mogą zrobić w rok, ale nie doceniają tego, co mogą zrobić w ciągu pięciu lat”. W ciągu pięciu lat okazuje się, że można ogromnych rzeczy dokonać, tylko trzeba na to odpowiednio spojrzeć.
Mirku jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Czy planujesz jakieś szkolenia, seminaria, coś na żywo?
Mirek: Właśnie z tym na żywo, to jest pewne wyzwanie.
Trochę mi wygodnie z tym, co robię teraz, że prowadzę szkolenia przez internet. Nie tylko dla mnie bo również dla moich klientów.
To jest coś co mnie wyróżnia jeżeli chodzi o szkoleniowców, że właśnie wszystko prowadzę przez Internet i ludzie sobie chwalą, że prowadzę to w takim czasie w jakim im pasuje, nie muszą nigdzie jechać.
To są spotkania, a nie tylko nagranie. Spotykam się faktycznie na żywo i staram się, aby to było maksymalnie podobne do tego jakby było na żywo. Ale jak zapytałeś o plany faktycznie rozważam takie możliwości, żeby spotykać się z ludźmi i to nie tylko w kontekście szkoleń.
Bardziej mi chodzi o to, by spotkać się fizycznie z ludźmi. Jak bywają okazje, to spotykam się na szkoleniach u Piotrka Majewskiego. On lubi organizować takie konferencje gdzie jestem zapraszany jako mówca, czasem jadę jako uczestnik. Wtedy jest okazja do spotkania z ludźmi.
Raz na jakiś czas przyjeżdża Wanda Loskot do Polski, to wtedy też jest okazja spotkać się z ludźmi. Wielu z nich znam bo są Wandy klientami, ale też moimi. Już od dłuższego czasu myślałem żeby zrobić jakieś spotkanie.
W tej chwili planuje trochę zintegrować tę społeczność, która się wokół mnie rozwija, ale najpierw chce to internetowo to rozwinąć. Szykuję taką własną platformę społecznościową dla osób, które zajmują się sprzedażą internetową.
Jednym z celów dalszych jest to, aby spotkać się fizycznie. Myślę, żeby jakieś fajne miejsce wybrać, żebyśmy się poznali. A szkolenie odbędzie się przy okazji. Samo spotkanie powoduje, że się rozwijamy, sama rozmowa. Słuchacze naszej rozmowy jakoś z tego korzystają, że mogą w tym uczestniczyć, że po prostu rozmawiamy.
Bartek: Czyli możecie się spotkać w celu świętowania swoich sukcesów. Wszyscy razem podsumujecie jakiś tam okres i to na pewno dużo każdemu da.
Mirek: Tak na pewno!
Jeśli chodzi o inne plany, to coś co chcę wprowadzić w najbliższym czasie, to pomoc dla osób trochę bardziej zaawansowanych technologicznie.
Pewne przymiarki już do tego miałem. Od pewnego czasu współpracuję z moim przyjacielem Lechem Nowakiem. Zajmuje się on u mnie w firmie sprawami technicznymi i pewne rzeczy prowadzimy razem. Już pewien warsztat prowadziliśmy i zamierzamy więcej rzeczy robić.
Robimy razem wdrożenia takie, już dla większych klientów, czy większych firm. Ten temat zamierzamy rozwijać.
Ten blog: sprzedawcainternetowy.pl nastawiłem na osoby nie zaawansowane technologicznie, a jednocześnie pojawiają się osoby, które potrzebują bardziej zaawansowanych rozwiązań.
Mają większą firmę, mają już zespół. W tej chwili zajmuje się organizacją szkoleń dla pracowników. Pozyskuję zespół dla firm, które chcą rozwijać sprzedaż internetową.
Nie chodzi o to, że właściciel sam ma siadać i się tym zajmować, tylko on chce zatrudnić ludzi. Też w tej chwili takie wdrożenia realizujemy.
W planach mam osobnego bloga na temat automatyzacji i rozwijania sprzedaży internetowej. To będzie coś bardziej zaawansowanego, niż to co dotąd było.
Bartek: Czyli cały czas możemy obserwować jak się rozwijasz, jak rozwijają się Twoje projekty. Będziemy na pewno czujnie patrzeć i korzystać.
Mirku bardzo Ci dziękuję za tą rozmowę.
Osobiście bardzo dużo ciekawych informacji z tego wyniosłem. Przypuszczam, że jak będę robił transkrypt to jeszcze wiele się wysnuje między wierszami ciekawych myśli i pomysłów.
Zatem mam taką prośbę do słuchaczy: jeżeli macie możliwość słuchania rozmów czy wywiadów, to nie poprzestawajcie na jednym wysłuchaniu. Czasami za drugim, trzecim razem może coś w głowie powstać. Usłyszycie coś, czego wcześniej nie słyszeliście.
Warto słuchać ludzi, którzy przede wszystkim są praktykami.
To jest bardzo ważne! Takich informacji jakie tutaj słyszeliście od Mirka czy innych ludzi nie ma w podręcznikach, nie ma tego w książkach, więc słuchajcie i uczcie się od praktyków!
Jeszcze raz bardzo Ci Mirku serdecznie dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że to nie będzie nasza ostatnia rozmowa.
Mirek: Dziękuję również Bartku. Bardzo miło się rozmawiało z Tobą, widzę, że też czujesz te tematy. Cieszę się, że w ogóle zajmujesz się tym, że docierasz głównie do ludzi młodych i nie tylko z tymi ideami.
Dobrze jest, że wiele osób zapali się do tego, żeby prowadzić własną działalność i przede wszystkim działalność z pasją i cieszę się, że pomagasz, żeby to się działo.
Dziękuję, super ta rozmowa ja też dużo skorzystałem.
Bartek: Dziękuję bardzo! Do usłyszenia! Cześć!
Przeczytaj podobne wpisy:
- Pracuj z Pasją! – wywiad z Marcinem Godlewskim
- Pracuj z pasją! – wywiad z Adrianem Kołodziejem
- Pracuj z Pasją! Wywiad z Lechem Baczyńskim
- Pracuj z Pasją! – Wywiad z Michałem Pasterskim
- Pracuj z pasją! Sezon 2
- Pracuj z pasją! – odc.2 – wywiad z Arturem Królem
- Pracuj z pasją! odc.1 – Wywiad z Tomaszem Kućmą
- Pracuj z pasją!- wywiad z Marcinem Kądziołką
- Pracuj z pasją! – Wywiad z Cezarym Lechem
- Pasja kontra studia – co wybierasz?

Kwiecień 20th, 2011
Bartek
Posted in
Tags:
Świetny wywiad – szczególnie ostatnie 10 minut
Bartku tylko tak dalej
Hej!
Super by było, gdybyś zrobił oddzielny RSS dla tego podcastu.
Możnaby wtedy w programach do podcastów albo przez iTunes Store (FeedBurner samodzielnie dodaje podcast do bazy iTunes) automatycznie go ściągać.
Wiktor dzięki za wskazówkę! Nie wiedziałem, że FeedBurner dodaje podcasty do iTunes. Zapisuję i w wolnej chwili się tym zajmę
Super wywiad, mnóstwo ciekawych informacji np. o pokonywaniu wątpliwości. Ściągam mp3 i dodaję do listy nagrań audio z kategorii „motywacja”
Cieszę się, że się podobało. Niechaj nasze głosy dodadzą Ci otuchy w „pochmurne” dni
Uwielbiam Twoje wywiady. Dają mi olbrzymiego kopa do pracy. Cieszę się że trafiłem na Twojego bloga.
Pozdrawiam,
Marcin WIelgosz
Bardzo ciekawy i wartościowy wywiad.
Pozdrawiam
Dzięki Bartek za naprowadzenie mnie na Twojego bloga. Jest świetny, dodaje go do moich najczęściej odwiedzanych
Pozdrawiam gorąco
Bardzo dziękuję i również pozdrawiam!
Przy okazji: jutro rano robię wywiad z Pawłem Danielewskim