W szkołach brakuje nauki elementarnych umiejętności. Spędzasz tam ogromną część swojego życia, a efekty często są zatrważające. Już dzisiaj słyszy się, że mało która uczelnia wyższa kształci fachowców, że ciągłe zmiany w systemie edukacji powodują dezorientację nie tylko rodziców, ale także dzieciaków.
W szkole musiałem uczyć się wielu różnych dziwnych rzeczy. Uczono nas rozbioru zdania na czynniki pierwsze i pokazywano jak wygląda czas przeszły, a jak przyszły. Nikt na to nie wpadł, że potrafiłem porozumiewać się we wszystkich czasach mając zaledwie cztery lata! Nie wiedziałem jak to działa, ale potrafiłem z tego korzystać.
Pamiętam zajęcia z matematyki, na których obliczaliśmy objętość i pole powierzani kuli opisanej na sześcianie. Tylko nie powiedziano mi gdzie będę mógł z tego korzystać w życiu. Uczono mnie rozpisywania wzorów chemicznych związków, których nigdy nie widziałem, nie dotknąłem i nie powąchałem. Na fizyce pokazywano wzory na ruch jednostajny, ale bez demonstracji. Dzisiaj być może coś się zmieniło, ale chyba niewiele.
W szkole nie uczono mnie i Ciebie zapewne też wielu rzeczy, które są fundamentalne aby poradzić sobie w dzisiejszym świecie. Na szczęście mogę to wszystko nadrobić czytając odpowiednie książki oraz chodząc na różne szkolenia.
Poniżej znajdziesz listę tego, czego w szkole zabrakło mnie. Jak masz swoje propozycje to podziel się nimi w komentarzach
1. Jak pokonać stres? To jedna z pierwszych rzeczy, której w szkołach nie uczą, a powinni. Stres źle wpływa na rozwój ponieważ powoduje wydzielanie się kortyzolu, a kortyzol zabija neurony. To tak w skrócie. Stres jest obecny przed sprawdzianami, egzaminami, rozmowami o pracę. Ludzie stresują się gdy mają wystąpić na środku i przemówić do większej grupy ludzi, stresują się w kontaktach z nowo poznanymi ludźmi i stresują się na myśl o tym, że znów będą się stresować gdy pojawi się sytuacja stres powodująca
Jest wiele prostych technik na to, by poradzić sobie ze stresem, ale w szkole się tego nie uczy. Są odpowiednie techniki relaksacyjne, ćwiczenia mentalne i techniki NLP, ale nie-lepiej rozbijać związki chemiczne na tablicy bo to na pewno w życiu będzie przydatne
2. Przemawianie publiczne. Podobno lęk przed wystąpieniami to najczęściej występująca fobia na świecie. Jak to jest, że problemem jest wyjście na środek i powiedzenie kilku zdań do większej grupy ludzi. Może powiedzieć to jeszcze się powie, ale w jakiej formie?
Kończę w tej chwili studia i przez kilka lat miałem okazję słuchać wielu referatów przygotowywanych przez studentów (zresztą wykładowcy również nie są mistrzami sceny, a wręcz przeciwnie-wielu z nich to mistrzowie hipnozy). Zdecydowana większość nawet jeśli coś mówi na środku, to robi to bez żadnej kontroli. Zero modulacji głosu, zero budowania emocji, zero wywoływania odpowiednich stanów emocjonalnych u słuchaczy. Nie piszę tego dlatego, że ja już to robię doskonale bo nie robię. Jestem świadomy błędów jakie jeszcze popełniam przemawiając do grup dlatego postanowiłem dołączyć do klubu Toastmasters.
Toastmasters to międzynarodowa organizacja gdzie ludzie ćwiczą przemawianie publiczne. Na każdym spotkaniu mówcy dostają informacje zwrotne od całej grupy. Każdy mówi co było ok, a co należy poprawić.
Jeżeli jesteś z Katowic lub okolic to zapraszam! Poznasz wielu ciekawych ludzi i będziesz miał okazję stać się mówcą, który porywa tłumy! Jeżeli przygotowujesz się do matury, jesteś managerem, politykiem lub pracujesz z ludźmi to przyjdź-będziesz zadowolony. No i w końcu będziemy mogli się poznać
Po więcej informacji kliknij tutaj.
3. Inwestowanie. Nie wiem jak było u Ciebie w różnych szkołach, ale u mnie tematy inwestowania potraktowane były bardzo powierzchownie. Pamiętam w liceum miałem przedmiot o nazwie „przedsiębiorczość”, na którym kazano nam uczyć się na pamięć co to jest spółka akcyjna, grupa kapitałowa i spółka z o.o. O ile teorie poznałem, o tyle z praktyką, przykładami i wyjaśnieniem dlaczego konkretna firma wybrała taki model, a nie inny było już gorzej.
Pojęcia takie jak dochód pasywny czy procent składany pominięto, a moim zdaniem te pojęcia powinien poznać każdy, kto chce zrobić w życiu coś więcej i zadbać o własną przyszłość, aby na starość nie narzekać, że renta mała, a leki drogie. O tym kto to jest rentier dowiedziałem się dopiero z książek Kiyosakiego.
Dlatego szczerze kibicuję takim przedsięwzięciom jak Alternatywne Lekcje Przedsiębiorczości
organizowane przez fundację Kamila Cebulskiego. Na lekcję przychodzi przedsiębiorcza i tłumaczy podstawy tego, jak wygląda biznes w praktyce. Jeżeli chociaż kilka procent licealistów zmieni dzięki temu swoje myślenie to za jakiś czas efekty będą odczuwalne w skali całego kraju.
4. Negocjacje. Umiejętność negocjacji przydatna jest praktycznie w każdym aspekcie życia. Jak potrafisz dobrze negocjować szybciej załatwisz sprawy w urzędach, w szkole i na uczelni (szczególnie w dziekanacie;) ). Umiejętność stawiania na swoim i odpowiednia argumentacja przydatna jest w pracy gdy: kupujesz, sprzedajesz, chcesz urlop, wolne lub podwyżkę. Z tą umiejętnością możesz także taniej kupić samochód, mieszkanie czy wczasy
Dobry negocjator nie zastanawia się długo. Ma pełen zasób do swojej wiedzy i potrafi błyskawicznie ripostować budując w ten sposób odpowiednią pozycję. Dobry negocjator wie kiedy zbliża się do punktu krytycznego i kiedy kategorycznie powiedzieć „NIE!”
Na temat negocjacji wydano wiele książek i dostępne jest wiele szkoleń. Jak chcesz być lepszy w tym temacie (a powinieneś) to zainwestuj w dobre książki lub szkolenie, a później koniecznie praktykuj bo wiedza dopiero wtedy nabiera wartości.
5. Inteligencja emocjonalna. Bardzo poważny temat, który w szkolnej edukacji w ogóle nie jest poruszany. Inteligencja emocjonalna to wiedza na temat emocji własnych oraz emocji innych osób. Kiedy jesteś świadomy swoich uczyć łatwiej nad nimi zapanować.
Dlaczego warto uczyć się inteligencji emocjonalnej? To proste-po to aby mieć lepsze życie. Kiedy ktoś Cię obrazi mówiąc; „Ty debilu!” zamiast wpadać w nerwy możesz się uśmiechnąć, a obelga kompletnie Cię nie rusza. Pomyśl o ile więcej luzu miałbyś przez całe życie! Ponadto gdy jesteś świadom swoich emocji możesz je wyrażać tak, żeby były lepiej zrozumiane przez innych.
Inteligencja emocjonalna pomaga mądrze reagować na agresję, smutek czy przygnębienie mogące w konsekwencji doprowadzić do depresji.
O inteligencji emocjonalnej jest wiele książek. Polecam D. Golemana „Inteligencja emocjonalna” oraz „Inteligencja emocjonalna w praktyce” tego samego autora.
6. Komunikacja. Ten punkt jest związany z przemawianiem publicznym i negocjacjami tylko na pewnym poziomie. Komunikacja międzyludzka to potężna ilość informacji jaką ludzie między sobą wymieniają bo wszystko jest komunikacją. To czy będziesz w garniturze czy w roboczych spodniach ubrudzonych smarem jest komunikatem dla Twoich rozmówców. To coś o Tobie mówi w zależności od miejsca gdzie jesteś i z kim rozmawiasz. Oczywiście są ludzie, którzy łamią wszelkie konwenanse i wszędzie idą tak jak chcą bo: albo mają duże jaja i mają totalnie gdzieś, co ktoś o nich pomyśli albo są już tak ustawieni, że etap udowadniania stanowiska strojem już dawno mają za sobą
Komunikacja to poza ubiorem mowa ciała, lingwistyka, umiejętność budowania raportu z rozmówcą, ale także słuchanie! Tak-słuchanie jest integralną częścią komunikacji. Pamiętaj, że mówiąc niewiele się nauczysz, ale słuchając nauczysz się bardzo dużo (tutaj pamiętaj aby właściwie dobierać tych, których naprawdę warto słuchać).
Komunikujemy się w pracy, szkole, na uczelniach, w związku i rozmowach z dziećmi. Warto w to inwestować. Warto mieć świadomość wypowiadanych słów i tego, co one wywołują u drugiej osoby.
Mentalność. Szkoła nie uczy i nie wpaja mentalności nastawiającej do życia optymistycznie. Częściej wytyka się błędy niż chwali ( podobno dzieci do 8 roku życia słyszą około 40 „nie” na jedno „tak”).
Poza tym źle nastawia się do samych porażek. Kojarzy się je z czymś przykrym, smutnym i często upokarzającym. W literaturze biznesu wielokrotnie przewija się wątek o tym, że porażki są nieodłączną częścią sukcesu i jak chcesz zwiększyć liczbę sukcesów, to musisz zwiększyć liczbę porażek (to chyba z jakiejś książki Briana Tracy’ego).
Kolejna rzecz to przekonania, które są niezwykle istotne w każdym aspekcie życia. Przekonania działają jak samospełniająca się przepowiednia-w co wierzysz tak masz. Jak wierzysz, że wszyscy politycy to banda złodziei, to będziesz ciągle szukał czegoś, co będzie to potwierdzało. Jeżeli uważasz, że zarabianie pieniędzy jest trudne, to będziesz miał ciężko. Jak uważasz, że nauka jest nudna i trzeba nad nią siedzieć godzinami, to tak właśnie będzie. Nad przekonaniami dotyczącymi życia, zarabiania, nauki, przyjaciół naprawdę warto popracować, i przerobić je na takie, które będą Ci służyć.
Tak naprawdę edukacja zaczyna się momencie kiedy szkoła się kończy. To co napisałem to z pewnością tylko część tego, czego szkoła uczyć powinna. Co Twoim zdaniem jeszcze powinno znaleźć się w szkołach? Podziel się przemyśleniami w komentarzach!
Pozdrawiam!
Bartek
Przeczytaj podobne wpisy:

Październik 26th, 2009
Bartek
Posted in
Tags:
Z zestawem powyżej zgadzam się od dawna. Co jakiś czas jednak widzę kolejne elementarne braki w edukacji. A można by przecież uczyć kolejnych umiejętności:
- Jak budować trwałe związki, przyjaźnie i co sprawia że ludzie się dogadują. To jest zbiór inteligencji emocjonalnej i komunikacji, ale to coś więcej niż budowanie relacji z nieznajomymi. To trochę jak przygotowanie do życia w rodzinie, w związku, i trochę wiedzy o seksie, ale na naprawdę sensownym i szczerym poziomie.
- Dlaczego też kwestie alkoholu, papierosów czy narkotyków są traktowane tylko którkim „NIE”? Nikt nie uczy o konsekwencjach i alternatywach. A używki są wszędzie dookoła nas.
- Mnie to szczerze mówiać śmieszy, ale czy ktoś zwraca uwagę na to, że można chodzić prawą stroną chodnika czy przejścia dla pieszych i na siebie nie wpadać? Zostawiać na schodach ruchomych lewą stronę wolną, bo ktoś może iść szybciej – tak jak potrafią to robić ludzie w krajach zachodnich. Stanie w samych drzwiach autobusu tak, że nikt nie jest w stanie wejść, czy ustępowanie miejsca starszym, brak szacunku kierowców wobec rowerzystów, czy pieszych jest standardem. „Dzień dobry”, „do widzenia”, „dziękuję”. Czysty urban savoir-vivre.
- Planowanie, cele, perspektywy. Nie wiem kiedy dzieci to zaczynają rozumieć, rezultat jednak jest taki, że ludzie nawet na studiach żyją z miesiąca na miesiąc nie mając pojecia co ze sobą zrobić w przyszłości. O zarządaniu własnym czasem nie wspomnę.
- Wolontariaty w celu zrozumienia odmienności, niepełnosprawności, życzliwości dla drugiego człowieka. Kto nas uczy tolerancji?
- Zajęcia z rozwoju wyobraźni. Muzyka czy plastyka to jedne z najmniej znaczących przedmiotów w szkołach. A dlaczego? Dobrze wiesz Bartku, że to one właśnie rozwijają twórczy potencjał, wyobraźnię i kreatywność.
Wiele tych kwestii mogliby przekazać rodzice, ale jeśli nie zrobi tego ani szkoła, ani wychowanie w domu to cóż.
Marcin
Świetne uzupełnienie! Niestety nikt nie uczy jak budować dobre i trwałe związki (za to szkoły uwodzenia rozwijają się całkiem dobrze). Nie ma tego w szkole, ale widziałem kiedyś ofertę dłuższego szkolenia właśnie z relacji w związku.
Co do używek: u mnie w szkole mówiono jakie są konsekwencje sięgania po papierosy czy dragi, ale bez większego efektu. Przypuszczam, że jakby zorganizowali nam wycieczkę do szpitala gdzie o szkodliwości palenia opowiadał by koleś z wyciętą krtanią to bardziej przemawiałoby do wyobraźni. Z narkotykami to samo: pogadanka gdzieś na detoksie byłaby znacznie efektywniejsza.
O hierarchii przedmiotów i spychania tych, które rozwijają wyobraźnię jest bardzo interesujący materiał na TED:
http://www.ted.com/talks/lang/pol/ken_robinson_says_schools_kill_creativity.html
W takim razie co MY wszyscy możemy zrobić aby to zmienić? Dzisiaj coraz więcej osób interesuje się rozwojem osobistym i możemy dokonać naprawdę wielkiej zmiany…zaczynając od siebie!
Dobra lista Marcin!
Do niej dołożyłbym cztery takie ważne rzeczy:
- rozwijanie kreatywności… czyli nagradzanie tego, że uczeń sam myśli, nawet jeśli się myli, inspirowanie go do poszukiwania rozwiązań a nie karcenia i mówienia, że „tak to się robi, tłoku!”,
- praktycznych, praktycznych i jeszcze raz praktycznych zajęć, gdzie teoria pozwalałaby jedynie wyjaśniać „jak to się stało” a nie była podstawą uczenia,
- uczenie umiejętności współpracy między sobą (team work)
- wiary, wiary i jeszcze raz wiary w siebie, w swoje plany, przyszłość!
Bartek:
Jeśli od małego dzieci uczyłyby się przemawiać na forum grupy oraz egzaminowane byłyby z tego co umieją faktycznie i dostawałyby z takiego egzaminu głównie feedback „jak pokierować swój dalszy rozwój” to nie byłoby potrzeby uczenia się jak radzić sobie ze stresem, bo żaden dzieciak nie wiedziałby co to jest
Pozdrawiam radośnie,
Orest
Orest:
Stres jest jedynie w głowie bo w tej samej sytuacji jedna osoba będzie maksymalnie spięta a druga niesamowicie podniecona np. skok spadochronowy.
„rozwijanie kreatywności” – jak najbardziej! Niestety u nas jak nauczyciel pyta „co autor miał na myśli” to najlepiej jakbyś miał szklaną kulę do przewidywania przyszłości bo jak odpowiesz wg. siebie a nie wg. klucza to będziesz ukarany. Swoją drogą, gdzieś czytałem, że Szymborska napisała interpretację swojego wiersza na 60%. Jej odpowiedzi nie zgadzały się z kluczem. Sorry, ale ona chyba najlepiej wie o czym są jej wiersze
Dobrze, mamy sporą listę tego, czego brakuje. Teraz pytanie co można z tym zrobić? Edukować rodziców, nauczycieli? Zadbać o siebie, żeby mądrze wychować własne potomstwo?
Serdecznie pozdrawiam,
Bartek
Ciekawy wpis i pożyteczny.
Krótko ode mnie to sam się zastanawiałem kiedyś dlaczego program edukacji jest tak ułożony. Argumentem za było, to aby każde dziecko, uczeń (mówimy o poziomach nauczania/szkolnych- podstawowy, licealne, i teraz jeszcze gimnazjalne) miało możliwość zapoznania się z przedmiotami humanistycznymi, ścisłymi oraz artystycznymi. IMHO celem tegoż jest możliwość wyboru, po zapoznaniu się (na lekcjach), obiektu zainteresowań na dalszą przyszłość. Nie każdy w tak młodym wieku, wie że coś jest fajnego i pożytecznego w chemii czy w matematyce, na przykład.
ps.książkę o inteligencji emocjonalnej zaznaczyłem do przeczytania
pozdrawiam
dobre pytanie Bartek, odnośnie:
„Dobrze, mamy sporą listę tego, czego brakuje. Teraz pytanie co można z tym zrobić? Edukować rodziców, nauczycieli? Zadbać o siebie, żeby mądrze wychować własne potomstwo?”
co z tym zrobić ?
To też wszystko zależy od nauczycieli, miała naprawde super polonistkę, gdzie dyskutowaliśmy co autor myślał, nie co jest w podręczniku a najpierw to co my myślimy.
Na tym polegał kiedyś j. polski , człowiek pisał mature , wybierał temat i pisał swoje własne przemyślenia , a teraz… cudowny klucz, podobno teraz jedna nauczycielka z polskiego powiedziała że teraz ma tak dużo materiału do przerobienia z uczniami, że nie może z nimi podyskutować na lekcji.
Co do matematyki, to uczy ona nas trochę kreatywnego, przestrzennego myślenia, lecz nie każdy to potrafi i w tym jest problem
@Bartek „Co do używek”
To wszystko zależy od szkoły, moja stara dyrekcja organizowała różne spotkania z różnymi ludźmi (pan z Monaru , który 40 lat brał, psychologowie, co o sektach itd),
Dawało to do myślenia gdy słyszysz, że od faceta który jest już ”czysty”, że ludzi którzy chcieli wyjść z narkotyków było 400 a tylko jemu się udało….
Co można zmienić??
Najpierw trzeba zmienić program, przestawić nauczycieli, … i nas samych.
Złotego środka nie ma, czy ktoś trafił na nauczyciela z powołania??
Jeśli tak to ilu waszych kolegów, koleżanek, słuchało na lekcjach, mi się wydaje że
Ci co zawsze słuchają + 20%,
Trze bało by pierw nauczyć rodziców , jak uczyć dzieci słuchania itd, nastepnie nauczyć nauczycieli uczyć, a potem co uczyć.
Pytasz Bartku co możemy zrobić? Już „edukuję” wyrośnięte dzieci te co do szkół już nie chodzą albo kończą z nią przygodę
Nie trzeba się użerać z papierami i ludźmi, od których zależy czy coś możemy zrobić. Już mnie tak zestrzelono przez dwie dyrektorki w dwóch szkołach w dwóch poprzednich latach. Więc lepiej działać tak, aby nie być skazanym na „decyzję” innych
Pozdrawiam radośnie,
Orest
Ja raczej nie mam dostępu do dzieci znajomych, bo oni nie mają jeszcze dzieci. Myślałem o jakiejś akcji o większym formacie, internet daje dużo możliwości tutaj. Jednakże po zastanowieniu się, lepiej jest przygotować grunt. Jak ktoś ma znajomych nauczycieli, w tym wychowawców to może im zasugerować Twoje Bartek spostrzeżenia, które poczyniłeś we wpisie. Wymieniłem tutaj wychowawców bo można by zajęcia z niektórych zaproponowanych przez Ciebie tematów realizować podczas godzin wychowawczych (jeżeli jeszcze takie coś istnieje).
@wesoly
Dzisiaj w pracy, mój zwierzchnik wspominał jaka teraz jest inna młodzież i generalnie różni się ona od jego czasów. Tamta, czyli jego młodzież miała więcej inwencji twórczej, ducha społecznego etc niż dzisiejsza. Przykładem były kabarety, uroczystości szkolne podczas, których można było się zapoznać z ironią, wyśmiewaniem ówczesnego systemu (PRL) i jego wynaturzeń w formie odpowiedniej satyry.
Piotrek to jasne, że moje pokolenie będzie inne niż pokolenie moich rodziców. Moje dziecko urodzi się z myszką w ręce. Komputer będzie czymś tak normalnym jak dla mnie normalnie była pralka. W szkołach powstają różne inicjatywy-jedne lepsze inne gorsze. Tutaj największą nadzieję pokładałbym jednak w rodzicach. Jak będą świadomi tego, co może być przydatne to będą odpowiednio stymulować dzieci.
Napiszę tylko tyle, że to dobry artykuł.
ale musisz przyznac, Bartku, ze szkola otwiera glowe troche:) gdzie indziej dowiedzialbys sie takich istotnych rzeczy jak obliczanie objetosci kuli opisanej na szescianie czey rozbijanie dwuwodoroczternastochlorku piecioetanolu winylu na czynniki pierwsze za pomoca roztworu difenylobutanu chlorku sodu? (tak tak, chemia nadal sni mi sie po nocach:]) – ok, dosc tego nabijania sie, ja osobiscie jestem zwolennikiem jak najszybszego kierunkowania edukacji – zeby dzieciaki, ktore maja juz jako taka swiadomosc, mogly kierunkowac swoja edukacje i nie uczyc sie na przyklad w klasie matematyczno fizycznej o budowie wnetrza zaby czy o innych rzeczach, do ktorych nigdy w zyciu nie wroca – po prostu w razie pytan beda wiedzieli, ze sa ludzie, ktorzy sie w tym specjalizuja… Z drugiej strony, kazdy musi dostac jakas poczatkowa porcje tych wszystkich nudow, zeby wybrac cos dla siebie – if you know, what I mean…
z drugiej strony, jesli chodzi o przedsiebiorczosc i inne sprawy – uwazam, ze te rzeczy nie powinny byc nikomu narzucane. Kazdy, kto chce byc przedsiebiorczy i cos w zyciu osiagnac, musi do tego dojsc sam – znalezc materialy, skoncentrowac sie na nich i przenosic informacje w nich zawarte na swoje zycie.
Zgadzam sie, ze szkola nie uczy nic o wyciaganiu pozytywnych wnioskow z porazek. Wydaje mi sie, ze to wina nauczycieli – i mozna tu generalizowac, ze w wiekszosci potrafia oni powiedziec tylko „siadaj, pala” i wystawic mlodego na posmiewisko klasy. Za malo jest wcaz nauczycieli i wychowawcow, ktorzy potrafia pokazac uczniowi pozytywy nawet, kiedy nie zda do nastepnej klasy – najczesciej tacy uczniowie odsuwani sa na margines, a takie zdarzenie powinno byc informacja zwrotna, ze COS jeszcze w systemie nie zostalo przez ucznia przetworzone, i potrzebuje po prostu jednego podejscia do materialu wiecej.
Mozliwe, ze troche chaotycznie o tym napisalem i dosc duzo idealizuje, wiec postaram sie wszystko strescic jednym zdaniem:
Problem z edukacja tkwi w systemie, a system tworza ludzie – wiec to oni musza sie zmienic, zeby edukacja w szkole nie byla przykrym obowiazkiem.
Niestety, wielu rzeczy nas nie nauczyli w szkole, a szkoda.
Bo co tego, że ktoś ma wielką wiedzę, kiedy jest nieśmiały, i ma niską samoocenę? tej wiedzy prawdopodobnie nie wykorzysta, i się człowiek zmarnuje..
Komunikacja międzyludzka, komunikacja ze sobą (a to przecież podstawa:), mentalność..
Dobrze że coraz więcej osób zgłębia te tematy, i nadrabia zaległości.
Bardzo ciekawe podejście Konrad:
z drugiej strony, jesli chodzi o przedsiebiorczosc i inne sprawy – uwazam, ze te rzeczy nie powinny byc nikomu narzucane. Kazdy, kto chce byc przedsiebiorczy i cos w zyciu osiagnac, musi do tego dojsc sam – znalezc materialy, skoncentrowac sie na nich i przenosic informacje w nich zawarte na swoje zycie.
W sumie coś w tym jest, jeżeli ktoś chce coś osiągnąć – to do tego dojdzie. Jeżeli bardzo mu przeszkadza niesmiałość – to się jej pozbędzie.. Czasem pewne rzeczy nieświadomie zostały nam źle przedstawione, a szkoda – bo później zamiast cieszyć się życiem w pełni, najpierw musimy przejść pewne bariery – a niektózy do późnej starości żyją w przekonaniu, że ‘taki mają charakter’ i nic już zmienić nie można, a szkoda..
Łukasz ja bardzo często robiłem błędy gramatyczne w wypracowaniach i dyktandach, ale zacząłem nad tym pracować i nawet mam książkę na koncie. Gdyby nie odpowiedni ludzie i książki, to pozostałbym z tą przypadłością, a może i nawet jakiś papierek bym na to dostał.
Ano właśnie – a przecież mógłeś powiedzieć ze sie nie da, bo ‘tak juz masz, i tyle’ Dostac papierek to chwila, a popracowac nad soba – to juz dluzszy temat;) Całe szczescie nie poszedles na latwizne. I prawidlowo, gratuluję!
Zgadzam się z wieloma wpisami.
Jako nauczyciel z zawodu, zauważałam wiele bardzo poważnych braków.
Inteligencja emocjonalna – to absolutna podstawa. Niewłaściwe rozumienie osób czy sytuacji życiowych powoduje problemy.
Kolejna sprawa to sama nauka, która wielu dzieciom dostarcza niepotrzebnych
frustracji. Przecież wiadomo od dawna, że istnieją techniki szybkiego czytania oraz łatwiejszego zapamiętywania. Tymczasem lepiej jest wyzywać wyzywać od…….
Jaką krzywdę robi się młodym ludziom?
Wiele problemów w nauce bierze się z poblokowanych emocji, z sytuacji w domu ( piramida Masłowa).
Często też dochodziłam do wniosku, że powinniśmy najpierw edukować rodziców. Wielu z nich bardziej szkodzi niż pomaga.
Świadomość i jeszcze raz świadomość tego, co robimy i mówimy.
Odeszłam z zawodu, nie wytrzymałam.
Napisałeś ciekawy artykuł, ale z częścią twoich argumentów jestem całkowicie innego zdania.
1.Pokonywanie stresu. Jak napisałeś stres może być różny. Egzamin, występ, przemówienie, jest wiele stresujących sytuacji. A teraz takie pytanie: czy byś się stresował przed egzaminem gdyby ich w szkole nie było? Odpowiedź jest tylko jedna.
W szkołach jest kilka większych testów: egzamin szóstoklasisty, gimnazjalny, matura itp. Jak przy tym pierwszym bedzie się zestresowanym, a zobaczy się po chwili, że to nic strasznego, poprostu sprawdzanie wiadomości i hop, to już jest się bardziej wyluzowanym na kolejny egzamin. Wtedy wiesz, że nie jest w tym nic aż tak przerażającego by sie stresować.;)
2. Przemawianie publiczne. Wiąże się to też z lękiem i stresem jak w poprzednim punktcie. Jedyno z rzeczy które mogę powiedzieć (a raczej napisać) na ten temat to to, że gdyby nie musielibyśmy w szkole cytować tych wszystkich werszy na całą klasę, albo czytać na głos opowiadanie z podręcznika, kawałek lektury, czy też zadanie domowe, to byśmy nigdy nie potrafili bez stresu i jakiegokolwiek lęku powiedzieć coś na głos przy większej grupie osób. A jeśli chodzi o wyśmianie przed całą klasą pewnego wrześniowego poranka, to na pewno do upalnych czerwcowych dni zostało sie wybranym do odpowiedzi tyyyyle razy, że z pewnością w końcu przestało się przejmować tym co inni ludzi pomyśla, jak przypadkiem palnie się jakieś głupstwo. ;D
3. Inwestowanie. Tutaj się raczej za bardzo nie rozpisze. Co do funduszy, rent, lokat i innych wszelkich bankowościach mam mało do powiedzenia bo to wszystko mnie jeszcze nie interesuje, ani nie dotyczy;) Z tym się zgodze: powinni w szkole powiedziec coś niecoś o inwestycjach by w życiu nie zostać bez złamanego grosza!
4.Negocjacje. Napisałeś pod sam koniec tego podpunktu, że wiedza nabiera wartości dopiero wtedy gdy się praktykuje. No właśnie! Ile razy w szkole starałeś się znaleźć dobre argumenty na rozprawkę? A czy kiedykolwiek starałeś się dyskutować z nauczycielem o podwyższeniu oceny semestralnej? Przez te wszystkie lata spędzone w szkole musiałeś tyle razy z kimś negocjować, nie ważne czy w słusznej sprawie, że w końcu tak to wytrenowałeś, że jesteś w tym o wiele lepszy niz kiedy miałeś te siedem lat i szedłeś do pierwszej klasy podstawowej.
5.Inteligencja emocjonalna. Tak, to jest kolejny punkt z którym się z Tobą zgodzę. W szkole czegoś takie nie uczą, a co najwyżej (choć nie jestem pewna, czy to się z tym nawiązuje) to na tej jednej lekcji wychowania do życia w rodzinie mówią, że istnieją rózni ludzie o różnych reakcjach na pewne sytuacje, czyli np. ekstrawertycy, introwertycy, sangwiniecy, flegmatycy, i tym podobne.
6.Komunikacja. Przecież zawsze na któreś z lekcji powstaje głośniejsza dyskucja w której biorą wszyscy uczniowie w klasie! Na przykład moja klasa, tak jak jedna z wieeelu na świecie, jest tak rozgadana, że na lekcjach powstają rozmowy, dyskusje, negocjacje, oraz zwyczajne wyrażanie swojej opinii, sugestii na dany temat. Ale również nie każda lekcja może być taka luźna. Na NUDNEJ uczniowie się zwyczajnie nudzą i przez to nie skupiają się na przeprowadzanej lekcji, tylko chcicho rozmawiają, bądź piszą liściki na skrawkach papieru. Takie właśnie zachowanie pogłębia relacje mięczyludkie u uczniów i powstają zazwyczaj przyjaźnie itd.
7.Mentalność. Jak uczeń słyszy kolejne wąty od nauczyciela, że się coś źle zrobiło lub napisało, to owszem, jest denerwujące, a nawet bardzo. Ale niektórzy nauczyciele nie robią tego z wredności! Oni tylko chcą by uczeń wykazał troche więcej ambicji i kreatywności i żeby uczeń kiedy słyszy po raz kolejny żeby nauczył się tej regułki, która pomoże mu w najblizszym dyktandzie, wreszcie się tego nauczy ;3
Ależ się zaczytałam (i to nie tylko w tym wciągającym artykle), ale tagże w komentarzach.
To super,że są takie dogłębne dyskusje. Miło się czyta. =)